wtorek, 30 lipca 2013

The Eleventh . - Vegas time . II

9:34 Luxor, Las Vegas . 

Rano budzę się wypoczęty i zdeterminowany . Muszę zacząć szukać ciuchów i wychodzić, jeśli chcę żeby ' plan' się powiódł .
Zamawiam śniadanie i podziwiam widok z okna. Mój pokój był niesamowity . Wielkie łóżko, ekskluzywne fotele, genialnie urządzona i wyposażona łazienka . 
Wczoraj nie do końca zwróciłem uwagę na ekskluzywności i prestiż tego hotelu . Dopiero kiedy przed 22 wróciłem byłem oniemiały z wrażenia . Byłem w miejscu gdzie nakręcono setki filmów, gdzie zatrzymują się największe gwiazdy i w miejscu gdzie dzieją się rzeczy niemożliwe  Wtedy również pomyślałem, że do cholery jestem w Las Vegas ! I z tej okazji wieczór spędziłem w kasynie, a następnie w barze i klubie . Tańczyłem z kilkoma laskami, wypiłem kilka kolejek w barze i przegrałem 300$ w kasynie, a wygrałem 50. Jakoś koło wpół do drugiej z lekkimi problemami w drodze trafiłem do mojego pokoju i od razu zasnąłem . Teraz biorę prysznic w oczekiwaniu na śniadanie .  
Będę musiał wybrać się na dół i w tym gigantycznym i przepastnym budynku poszukać salonu garniturów .
Potrzebuję spodni, koszuli i kamizelki . Marynarkę sobie daruję ( wcale nie oszczędzam ... ).
Wczoraj dokładnie przyjrzałem się obsłudze MGM, starałem się obejść ten wielki hotel i znaleźć większość wejść dla obsługi . Zauważyłem także, młodego Azjatę, który wpuszczał nieletnich do kasyna za drobną opłatą . I tu zaświeciła się wyimaginowana żarówka w mojej głowie. Wiem, że jeśli znów go tam spotkam, uda mi się wejść, a jeśli zapłacę więcej niż wszyscy, może mi pomoże . 
Kiedy wychodzę z łazienki, obsługa dostarcza mi śniadanie ( bez napiwku się nie obędzie ) i w błyskawicznym tempie je pochłaniam, po czym opuszczam pokój . 
Windą zjeżdżam na sam dół i ruszam korytarzami w poszukiwaniu salonu z garniturami. Kiedy go znajduję spędzam w nim ok. godziny bo ciężko było znaleźć coś idealnego, czego teraz potrzebuję . Jednak z pomocą miłej dziewczyny, która tam pracowała znajduję i kupuję wszystko co chciałem . Cena mnie powaliła, ale już nie było odwrotu ...
Wróciłem na górę i przebrałem się w spodnie, koszulę i kamizelkę . Na nogach miałem czarne Converse, bo 2500$ na buty nie wydam, no way . 
Łapię taksówkę i ruszam pod MGM .
Kiedy już tam jestem znowu zauważam miliard szczegółów, których sam nie wiem czemu nie dostrzegłem wcześniej . 
Mam jakieś pieprzone szczęście, bo przy 3 wejściu dla pracowników zauważam Azjatę . Bez wahania podchodzę .
- W czym mogę pomóc? - pyta patrząc na mnie . 
- Potrzebuję dostać się do apartamentu 342 . - mówię .
- I co ja mam z tym wspólnego ? 
- Widziałem, że wczoraj za małą opłatą wpuściłeś do kasyna kilka osób, które raczej jeszcze nie mogły tam być...
Chłopak wyraźnie się zdziwił i zestresował .
- Co ? Ale ja mogę to wytłumaczyć, cholera . Nie mów o tym nikomu, bo mnie wyrzucą, a ja mam żonę i ... - mówi szybko .
- Nikomu o tym nie powiem, ale musisz mi pomóc . - uśmiecham się . Może nawet nie będę musiał płacić?
- Jak ... ? 
- Musisz pomóc mi niezauważenie dostać się do apartamentu 342 . 
- Niezauważenie się nie da, tu wszędzie są kamery . Po co chcesz się tam dostać ? - pyta .
- Muszę porozmawiać z taką jedną . 
- Aha . Czekaj, zaraz coś wymyślę . Jestem Sean . - podaje mi rękę . 
- Wojtek . 
- Jesteś stąd ?
- Z Europy . - uśmiecham się .
- Ok . Ciężko będzie Cię przemycić.
- Gdybym udawał kelnera ? Albo kogoś innego z obsługi ...
- Lubisz filmy. - uśmiecha się . - Ale tak, to niezły pomysł . Tylko musimy poczekać aż dziewczyna coś zamówi. W międzyczasie będziesz musiał razem ze mną wozić jedzenie do innych pokoi, żeby każdy myślał, że naprawdę tu pracujesz .
- A zamawiała coś już dzisiaj ?
- A co ja chodząca informacja ? Większość ludzi chodzi do restauracji, tylko celebryci zamawiają do pokoju . A ostatnio przyjechały modelki ! 
- Wiem, ona jest jedną z nich . Też zamawiają tylko do pokoju ?
- Z tego co wiem to tak. Wchodzisz w to ? - pyta Sean.
- Tak . - odpowiadam po chwili namysłu .
- Pamiętaj, że łatwo nie będzie . Jakby co jesteś nowy i to Twój pierwszy dzień . 
- Spoko . 
- Trzymaj się mnie i nie zgub się .
- Luz . - wchodzimy przez drzwi do wielkiej kuchni, wielkości sali gimnastycznej, gdzie znajduje się ok. 30 kucharzy . Unoszą się mocne zapachy jedzenia .
Ktoś woła Sean'a i po chwili dostajemy jedzenie, które ładujemy na srebrny, piętrowy (?) wózek . Na górnej części są zakryte dania, a na dolnej wiaderko z lodem i butelką Perrier-Jouet ( butelka tego cudeńka kosztuje ok. 4000$ z tego co wiem ).  
Ruszamy korytarzem z kuchni. Sean idzie tyłem a ja kieruję wózkiem, on trzyma go z drugiej strony . Kierujemy się do windy po czym dostarczamy jedzenie do kilku apartamentów . W ciągu dwóch godzin wykonujemy ok.50 kursów, przez co zaczynam odczuwać zmęczenie . Ani jedno zamówienie nie szło do pokoju nr.342 . Aż do godziny 15. kiedy wraz z ostatnim zamówienie z wózka zatrzymujemy się pod drzwiami z tym oto numerem .
- Słuchaj to Ty tam pójdziesz sam, a ja idę po nowy wózek i będę jeździł dalej . Już Ci pomogłem . - uśmiecha się Sean i już chce iść do windy .
- Czekaj, masz . - podaję mu moje 200$ i 100$,które zdobyłem na napiwkach pracując z nim . - I co mam zrobić z tym wózkiem ?
- Wpuść pusty do Windy, na dole odbiorą . Dzięki . - chowa pieniądze do kieszonki. - Miło było poznać, cześć.
- Cześć. I dziękuję za pomoc . 
- Luzik. Narka . - wchodzi do windy i zjeżdża na dół.
Biorę głęboki oddech i pukam w drzwi . 
- Obsługa ! - mówię i czekam aż mi otworzy . 
Drzwi się uchylają, a następnie całkiem otwierają . Nie podnosząc głowy wjeżdżam wózkiem do pokoju i stoję tyłem do Alex . Kolejny głęboki wdech .
- Pani zamawiała obiad ? - odwracam się z uśmiechem .
- Wojtek ?! - Alex prawie się przewróciła z wrażenia . - Co Ty tu do cholery robisz ?! 
Ma na sobie szorty i luźną koszulkę z  OBEY .- No obiad Ci przywiozłem . - uśmiecham się .
- Jezu, skąd Ty się tu wziąłeś ? Kto Ci powiedział i w ogóle po co żeś tu przyjechał ?
- Bo chcę z Tobą porozmawiać, przed szkołą nie dałaś mi szans na wyjaśnienie czegokolwiek .
- No bo nie ma co wyjaśniać! Masz narzeczoną i ... ona jest w ciąży, a ja nie będę rujnować waszego szczęścia . - patrzy w bok .
- Tak, z tą ciążą głupio wyszło, bo okazuje się, że ją wymyśliła .  
- Co ? Ale jak to ? Nie, na pewno nie ...
- A jednak . 
Opowiadam jej co się działo w ciągu tygodnia . Alex jest w wielkim szoku .
- Nie, to nie możliwe . Przecież to prawniczka i ...
- Ale jednak się stało . Gdyby nie to nie byłoby mnie tu dzisiaj . 
- Przyjechałeś tu... dla mnie ?
- A dla kogo innego ?
- Ojej . - uśmiecha się . - Ale i tak Ci nie uwierzę dopóki nie zobaczę, że jej nie ma w Twoim domu .
- Niedowiarek .
- No ciężko uwierzyć, że opanowana pani prawnik wymyśliła sobie z Twoją matką, że jest w ciąży, tylko po to, żebyś od niej nie odszedł .
- A jednak . Po niektórych ludziach nie widać, że są jebnięci . 
- Po Tobie na pierwszy rzut oka. Kiedy przyleciałeś ?
- Wczoraj, ale recepcja nie chciała mnie wpuścić. 
- A gdzie spałeś ?
- W Luxorze . 
- Wow . - zdziwiła się . - Chyba zbankrutujesz .
- Nie, wziąłem tańszy pokój, ale płacę za dwie osoby bo innej opcji nie było .
- Jesteś głodny ? Nie zjem tego sama . - pokazuje na półmiski na wózku . 
- W sumie siedzę tu parę godzin ... chętnie . Tylko muszę to odwieść do windy. Czekaj . - stawiam jedzenie na stoliku i odprowadzam wózek do windy, wracam do Alex .
- Cały dzień tu byłeś ? - pyta Alex siadając przy stoliku . 
- No od 11 jakoś . Musiałem czekać aż coś zamówisz . 
- W sensie, że woziłeś ludziom jedzenie czekając na zamówienie ode mnie ? - pyta zdziwiona .
- Tak . Koleś z obsługi pomógł mi się tu dostać . - zdejmuję kamizelkę i siadam po drugiej stronie stołu.
- Nie wierzę, że tyle dla mnie zrobiłeś . A nie mogłeś normalnie przez recepcję ?
- Wiesz, spróbowałbym znów ale wczoraj mnie wyjebali za drzwi .
Śmieje się . 
- No tak . Dziękuję, że tak się postarałeś .- zaczyna jeść.
- W nagrodę spędzisz ze mną resztę dzisiejszego dnia? Jutro muszę wracać. 
- Ja wracam dziś . Mam samolot o 18. Okazało się, że tutaj mają wybrać  z 50 modelek z różnych państw i miast i tylko 20 przeszło i zostaje tu . Ja nie jestem wśród nich . Dzisiaj do 17 muszę opuścić hotel . - mówi i nagle posmutniała .
- Przykro mi, że się nie dostałaś . Ale dla mnie i tak jesteś najlepsza . - staram się ją pocieszyć. 
Uśmiecha się.
- Dziękuję.
- Oni Ci fundują bilety ?
- Tak, a co ?
- Nic. Mam zapłacone za jeszcze jedną noc w hotelu, pokój dwuosobowy, zapraszam . - uśmiecham się i również zaczynam jeść .
- Nie, nie mogę . 
- Możesz.
- Wojtek nie, daj spokój .
- Ale co Ci szkodzi, zrób to dla mnie ! Ja przyleciałem tu dla Ciebie więc spędź ze mną dwa dni ! Proszę Cię, Alex.-nalegam i widzę, że powoli ją przekonuję .
- Nie, naprawdę nie mogę.
- Zrób to dla mnie . - spojrzenie zbitego psa . - Proszę . Tak ładnie, prooooooszę .
- No nie rób mi tego, nie patrz tak . - stara się patrzeć w talerz .
- Prooooooszę !
- No ok . - wzdycha patrząc na moją smutną minę .
- Cieszę się . Jesteś spakowana ? - pytam z uśmiechem .
- Tak . 
- Super, zabierzesz rzeczy i zawieziemy je do hotelu, a potem spacer ?
- Spacer mówisz ? Randkę mi proponujesz? - uśmiecha się .
- A chcesz żeby to była randka ?
- Tak . - uśmiecha się . 
- W takim razie to będzie randka . 
Rozmawiamy podczas obiadu, a potem zabieram walizki i razem z Alex wychodzimy do hallu, tam Alex się wymeldowuje i oddaje kartę . Potem taksówką jedziemy do Luxur'a .
Kiedy jesteśmy już w pokoju Alex ogląda go z zachwytem . 
- Kurczę, MGM to było coś ale tutaj ... cudownie, wow . - patrzy przez okno .
- Fajnie nie ? Słuchaj , zaraz pójdziemy na spacer tylko się przebiorę, bo wkurza mnie już ta koszula . 
- Ok . 
Znajduję krótkie spodenki i koszulkę z Nike i przebieram się w łazience po czym wracam do Alex .
- To co ? Idziemy ?
- Jasne . 
Wychodzimy z pokoju i idziemy hall'em . Razem odwracamy się i oglądamy egipskie wzory, ściany, postaci i wielkie palmy .  Rozmawiamy i planujemy spacer po mieście, a wieczór spędzimy w hotelowych kasynach, barach i klubach . 
___________________________________________________________________________________________

No, udało mu się :D
Co oni mogą nawywijać wieczorem ? :))

czekam na kom :*
kocham xo 

a tutaj łapcie kilka zdjęć ich hoteli i miejsc w których będą się bawić :)
#takemetotheLasVegas














3 komentarze:

  1. Jeju Jak tam pięknie *-* Ach Wojtuś jaki przebiegły romantyk <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak tam pięknie MOM PLEASE!! Pomysłowy!! Super!! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne znowu razem

    OdpowiedzUsuń