sobota, 29 czerwca 2013

Fourth .

Obudziłam się przed 9 rano .
Byłam przytulona do Wojtka, on obejmował mnie .
Po delikatnym wyswobodzeniu się z jego objęć, tak żeby go nie obudzić poszłam do łazienki, żeby wziąć prysznic .
Potem poszłam po kawę i coś na śniadanie.  Jedyne co mogłam dostać na stacji benzynowej, co było podobne do śniadania to 7days . Wzięłam więc 5 . Dla mnie dwa a dla Wojtka 3, w końcu to facet . Na coś lepszego się zatrzymamy po drodze .
Kiedy wróciłam do pokoju Wojtek siedział na łóżku i chyba próbował się obudzić, bo pocierał twarz .
Kiedy wyszłam to spojrzał na mnie chyba mile zaskoczony .
- Cześć ... - powiedział zaspany .
- Hej . Obudziłam Cię ?
- Nie,  chwilę zanim weszłaś się obudziłem i właśnie chciałem Cię szukać . Masz kawę, widzę ?
- Tak . Nie wiem jaką lubisz ale wzięłam białą z cukrem .
- Będzie okej. Dzięki . - uśmiecha się.
- Spoko. A na śniadanie ... 7days ! - pokazuję  mu reklamówkę .
Zaczyna się śmiać .
- Chyba naprawdę Cię lubię, dawaj to.
- Okej, ale chciałam coś lepszego ... tylko nie było .
- No spoko . - uśmiecha się otwierając pierwszego rogalika  . - Ważne, że jest cokolwiek .
Po śniadaniu Wojtek idzie się umyć, płacimy za pokój i idziemy do samochodu .
- Myślisz, że odpali ?
- Myślę, że tak.  - uśmiecha się .- Dzisiaj jest trochę chłodniej .
- Tak, bo ten jeden stopień zrobi różnice. - śmieję się.
- Spadaj. Mogę prowadźić ?
- Jasne. - rzucam mu kluczyki .
Samochód odpala za pierwszym razem, a my od razu ruszamy .
- Zobacz już prawie 24 godziny z Tobą spędziłem i jeszcze nie uciekłem . - zaczyna Wojtek po kilku kilometrach .
- No to niemożliwe . Jedyny przed Tobą jest mój brat .
- Masz brata ?
- Tak . Ma na imię Troy i ma 29 lat .
- Wow . A nikt się nie będzie martwił jak tak wczoraj wyszłaś na kawę i nie ma Cię do dzisiaj ?
- Przyzwyczaił się . Bo mieszkam z nim . - uśmiecham się lekko .
- A ... rodzice ? Nie to żebym był wścibski...
- Nie mieszkam z nimi od kiedy Troy skończył 18 lat i znalazł pracę .
Widzę jego pytające spojrzenie .
W sumie nic się nie stanie kiedy powiem mu prawdę .
- Tata pił ... wiecznie był pijany . Miałam wtedy tylko 11 lat i właśnie takiego go pamiętam . Z piwem przed telewizorem . Potem była wódka i cała reszta . Mama pracowała w banku, ale kiedy wracała do domu robiła ojcu awanturę, że jest bezrobotny mimo.swojego wykształcenia, bo był prawnikiem. Wtedy on zaczynał więcej pić, ona go wyzywała od pijaków, on ją od suk i szmat ... potem czasami ją bił ... na mnie i Troya nigdy nie podniósł ręki .
Troy mnie zawsze zabierał kiedy tylko zaczynały się awantury ... albo do pokoju albo wychodZiliśmy z domu . Jak miał 18 lat to zabrał mnie ze sobą do jego dziewczyny . Rodzice nie mieli nic przeciwko . Mama nam pozwoliła, żebym nie musiała oglądać tych awantur . Nie wiem jak tata ... nie wie gdzie mieszkamy, mieszkaliśmy... nie wiedział co z nami, nawet pewnie nie chciał .
Bo nie mówiłam Ci ale kiedyś mieszkaliśmy 60 km od Londynu . Mój brat po przeprowadzcce znalazł pracę w sklepie sportowym w małym miasteczku, a tam zarobił na studia . Jest przedstawicielem handlowym. W naprawę dużej firmie, sporo zarabia . Jemu zawdzięczam wszystko .... absolutnie wszystko . Jego, teraz już żonie, Jennifer też . Miałam tylko 11 lat ... Jenny jest dla mnie jak starsza siostra .. prawie matka . - łza mi pociekła po policzku.
Szybkim  gestem ją otarłam .
- Przepraszam ... nie wiedziałem .
- Wszystko ok . Takie rzeczy się zdarzają ...
- Masz kontakt z mamą ?
- Kiedyś miałam, teraz nie i nie chcę . Gdyby nas kochała to by razem z nami odeszła od niego . Widocznie lubiła być bita ...
- Twój brat musi być bardzo odpowiedzialny .
- Jest . Ale umie korzystać z życia . Pewnie dlatego, że razem z Jenny tyle zarabiają.  Ona jest charakteryzatorką gwiazd . Oboje często razem wyjeżdżają . A ich zarobki spokojnie utrzymują nasza trójkę . I jeszcze starcza na niezłe przyjemności.  To - dotyka kokpitu samochodu . - prezent na 18. Urodziny .
- Wow . Ja dostałem...Iphone'a ?
- Ja na szesnastkę .- pokazuję mu język .
- Chcesz być modelką, tak ? - pyta Wojtek zerkając na mnie .
- Tak, ale wiem, że z tą twarzą będzie ciężko . - śmieję się .
- Jesteś piękna . - mówi, po czym szybko milknie i łapie się na tym co powiedział.  - Ale chodzi mi o to, czy ... byłaś na jakiś castingach czy coś ?
- Na modelkę ? Nie ... znaczy na kilku ale nie przeszłam . Widocznie to nie dla mnie . - ale pochlebił mi jego komplement .
-Jesteś do tego stworzona . - uśmiecha się delikatnie .
- Nie wiesz jak wychodzę na zdjęciach . - śmieję się .
- Jeszcze to sprawdze . - tym razem jego uśmiech jest zaczepny .
- Ok . Będę pamiętać .
Kolejne kilka kilometrów mija nam na słuchaniu radia w ciszy .
Myślę o nim i jego narzeczonej. Ciekawe czy naprawdę jest szczęśliwy ?
Mam wrażenie że nie . Wygląda jakby coś go od środka męczyło .
Ale to fajny chłopak . I mimo tego, że jest tak bardzo znany to nie zadziera nosa i jest normalny .
- Jaka jest Twoja narzeczona ? - pytam .
- E ... Magda ? Jest prawniczką, starsza o dwa lata . Jest .. miła. Uczynna i kochana.  Ale ...  czasem złośliwa, upierdliwa i takie różne . Ciężko jej dogodzić i ma swoje zasady . Czasami traktuje mnie jak Gówniarza... ale jednak ją kocham . Wiesz to taka ... perfekcyjna pani domu .,Wszystko czyste. Idealne i tak dalej  ... a z wyglądu to wysoka, szczupła blondynka .
- Ah . Jest zatem idealna . - mówię starając się zachować uśmiech .
- W pewnym sensie tak ... ale każdy lubi coś innego . - mówi zaciskając usta .
- Kiedy bierzecie ślub ?
- Nie mamy zaplanowanego ...
- Nie ?
- Nie .
- Dlaczego ?
- Bo ... chyba jeszcze nie jestem na to gotowy . - mówi po chwili namysłu .
- Oświadczyłeś się jej, nie będąc pewnym czy jesteś gotowy ? - nie rozumiem .
- W pewnym sensie ... ja to zrobiłem pod wpływem nacisków jej rodziny . Jej rodzice mnie nienawidzą . Mówią że jestem Gówniarz itp . Więc ... kiedy mówili jej że ze mną nie można stworzyć stałego związku, bo jestem za smarkaty to pod wpływem chwili kupiłem pierścionek i następnego dnia się jej oświadczyłem ... ale nie jestem pewien czy chcę ślubu ... ona chce jeszcze w tym roku ... nie wiem co mam robić . - wyrzuca z siebie jednym tchem .
- Rób to co Ci mówi serce .- mówię wbrew sobie . Wcale nie chciałam tego głośno powiedzieć .
- Nie wiem ... musze pomyśleć co z tym wszystkim .
- Pomyśl, bo to Twoje życie a nie jej i jej rodziny . -  uśmiecham się pocieszająco .
- Dzięki .
- A ona się teraz nie martwi, że Cię nie ma ?
- Wtedy jak wpadliśmy na siebie w klubie byłem tam z kumplami bo się pokłóciliśmy a ona następnego dnia rano poleciała do Polski na 2 tygodnie . Nie będę miał z nią kontaktu przez ten czas . Musimy to wszystko ogarnąć bo ja nie wiem czy ona ma do kogo wracać ...
- Przemyśl to dobrze, bo z powodu jednej kłótni nie można zerwać .
- To jest milion kłótni ... ale chyba nie chcę jej tracić... nie wiem. Muszę pomyśleć.
- Okej . Już o nic nie pytam . - odwracam się w drugą stronę .
- Fajnie, że Cię wtedy potrąciłem .
- Yyy aha ?! - oburzyłam się.
- W sensie, że mam nowego przyjaciela . - prostuje .
- Też się cieszę . - naprawdę tak jest.
Jest bardzo przystojny .
Przyjaźnię się z wieloma chłopakami ale czuję, że znajomość z Wojtkiem będzie wyjątkowa .
Do Venice dojeżdzamy o 14. Dzień spędzamy na plaży, a wieczór w klubie . Na trzeźwo też można się dobrze bawić jednak .
Śpimy w hotelu przy plaży. W jednym pokoju, jednak w osobnych łóżkach .
Po dzisiejszym wieczorze ( byliśmy w klubie do 3 w nocy ) stwierdzam, że Wojtek to świetny chłopak .
Podoba mi się to, że zwraca na mnie uwagę.  Chyba podoba mu się moje ciało bo kiedy leżałam na plaży uważnie je oglądał . Śledziłam jego spojrzenie spod moich okularów przeciwsłonecznych . On był bez okularów i jego spojrzenie bez skrępowania biegało po mnie .
Nie przerywałam mu tego, bo sama z przyjemnością oglądałam jego muskulaturę .
W pewnym momencie łapałam się na tym, że zazdroszczę tej Magdzie tego, że może go bezkarnie dotykać i całować .
Szybko pozbyłam się tej myśli, ale było mi za nią głupio .
Wieczorem zasnęłam szczęśliwa, że jest w jednym pokoju ze mną. 
____________________________________

Co myślicie  ? :))

Kocham :*

środa, 26 czerwca 2013

Third .

Co ja zrobiłem ?
Siedzimy w pokoju w motelu . Alex poszła wziąć prysznic a ja siedziałem na łóżku.  Wzięliśmy jeden pokój bo reszta była ( o dziwo ) zajęta .
Myślę o tym co się stało i chcę to.cofnąć ...
Czy całowanie się z inna dziewczyną to też zdrada ?
Kurwa, głupie pytanie, oczywiście że tak .
Z jednej strony tego żałuję, ale z drugiej strony ... ta dziewczyna mnie pociąga .
Właśnie wyszła z łazienki. Rzucam spojrzenie na nią i widzę że jest w samym ręczniku i zabiera swoje ubrania z fotela .
Kiedy zauważa moje spojrzenie uśmiecha się, przygryza wargę i mocniej zaciąga ręcznik i wraca do łazienki .
Wzdycham.
No cóż ... nic nie powiem Magdzie i muszę powiedzieć Alex że mam narzeczoną .
To nie może się wydać, ani powtórzyć .
- Możesz iść . - mówi Alex z uśmiechem wychodząc z łazienki .
- Ja pójdę rano, nie chce mi się .
- Ahh ... - uśmiecha się i siada obok . - Fajny jesteś . - dotyka mojego kolana .
- Słuchaj musimy pogadać ... - zaczynam ściągając jej rękę z mojego kolana. - To co się stało na parkingu się więcej nie powtórzy, bo ...
- Bo co ? - pyta podejrzliwie.
- Mam narzeczoną .
-Ale ja wiem ... widziałam w gazetach . - śmieje się .
- W takim razie czemu ... ?
- To Ty mnie całowałeś ... a ja myślałam że się rozstaliście .- poprawia ramiączko od stanika . - Ale skoro nie to ... nie . - uśmiechnięta wstała i zaczęła ubierać trampki.
- Gdzie idziesz ?
- Do sklepu, chcesz coś ?
- Coś do picia weź .
- Ok. - wyszła .
Trochę mnie zdziwiło jej podejście do tego .
Inne dziewczyny mi się podobały, ale nie ciągnęło mnie do całowania albo sypiania z nimi .
Widzę że z Alex będę musiał się pilnować .
Zamykam pokój i schodzę przed motel .
Siadam na krzesełku przy stoliku  i zakładam słuchawki . Chwila chilloutu pozwoli uspokoić myśli.
Mój chillout nie trwa długo, bo co chwilę do motelu wchodzą ludzie, a przy trzeciej piosence przychodzi Alex z energy drinkami .
- Mogę się dosiąść ? - pyta uśmiechnięta .
- Pewnie . - Biorę od niej jednego energy drinka .
- Nie martw się, to wszystko zostanie między nami.
- Dziękuję . - uśmiecham się do niej .
Patrzę na jej papierosa .
W sumie paliłem dawno więc ...
- Mogę ? - pytam .
- Jasne . - podaje mi .
Zaciągam się i czuję, że powoli się uspokajam.
- A co z zasadą nie pale ? Zdrowe odżywianie itp ?
- Odwal się.
- Pal do końca wezmę nowego . - uśmiecha się .
- Dzięki . Ostatni raz paliłem w liceum . - śmieję się .
- Fajnie jest w Polsce Woj ... ? - pyta .
- Nie wiem ... inaczej niż tutaj . Może i by Ci się spodobało ... ale myślę że tutaj jest lepiej .Jesteśmy ... mało tolerancyjnym krajem .
- Tak ? A mnie ciężko tolerować ?
- Nie . Mówię tak ogólnie .
- Aha . Ale chyba muszę kiedyś tam pojechać .
- Chyba tak .
- Ale masz śmieszne imię ... Woj .. te ... k ? - mówi ze śmiesznym akcentem .
- Tak . - śmieję się.
- Nie śmiej się, trudne masz imię .- sama się śmieje .
- Wiem . - słodko wygląda jak się śmieje . Ma dołeczki .
- Czemu jesteś nieszczęśliwy ? - nagle spytała .
Zamurowało mnie .
- Czemu miałbym być nieszczęśliwy ?
- Bo ktoś kto jest szczęśliwy nie całuje dziewczyn, mając narzeczoną, nie pali mimo tego że mu nie wolno i nie ma smutnych oczu . Więc co jest ?
- Wszystko jest okej ...
- Ah ... jak byś chciał pogadać to jestem w pokoju.-uśmiecha się i wchodzi do motelu .
Siedzę jeszcze przed motelem i myślę o tym co powiedziała .
Jestem szczęśliwy ?
Mam narzeczoną ... z która się ostatnio kłócę ...
Wymarzoną pracę, którą kocham .
Boski samochód ...
Chyba mam wszystko czego chciałem .
Ale czy ja jestem szczęśliwy ?
Siedzę z papierosem przed jakimś podrzędnym motelem z dziewczyną, którą ledwo znam i z którą jadę nad morze tak sobie bez żadnego przygotowania .
Szczerze mówiąc ...
Dopiero teraz czuje ciszę i spokój i nawet tym samochodem się nie wkurzam .. chyba tak wygląda szczęście ?
Nikt mi nic nie każe, nic nie muszę. Całowałem się z fajną laską z którą będę spał prawdopodobnie w jednym łóżku ( tak, motel = jedno duże  łóżko ) .
Wracam na górę bo niebo się zachmurzyło i chyba będzie burza .
Alex siedzi na łóżku i coś przegląda w telefonie .
Kiedy mnie zauważa uśmiecha się i klepie miejsce obok .
- Mam mapę . Do Venice zostało niedaleko ...  - uśmiecha się do mnie odkładając telefon i wymieniając go na mapę .
- Tak ... jakieś 10 mil .
- No to jutro spokojnie . Kupiłam nam szczoteczki do zębów bo nie wzięliśmy . - pokazuje na szafek obok zlewu .
- Dzięki . - uśmiecham się . - Miałaś rację .
- Z czym ?
- Chyba nie jestem do końca szczęśliwy ...
- Wiem ... to po Tobie widać . Znam się na ludziach a po Tobie widać wszystko, tak jak po mnie . A wiesz czemu nie jesteś szczęśliwy ?
- Myślę ... chyba dlatego że niektórzy ludzie mnie ograniczają .
Magda ... zawsze ma jakieś ' ale ' .
- To źle ...to Twoje życie i nikt nie ma prawa Cię ograniczać .- uśmiecha się .
- A Ciebie ktoś ogranicza ?
- Chyba nie . Jestem w miarę możliwości szczęśliwa .
- Czemu tylko w miarę możliwości ?
- Bo nie mam chłopaka a moje marzenie to bycie modelką, straszne.- uśmiecha się promiennie .
Oczy jej słodko błyszczą .
- Nie masz faceta ? Aż mi się wierzyć nie chce . - dziwię się.
- Żaden ze mną nie wytrzymuje .
- znam Cię już prawie 24 godziny i nadal tu jestem .
Zaczyna się śmiać .
- No tak, poczekaj do jutra ... idziemy spać ? - pyta. 
Już po 23.
- Możemy . - uśmiecham się . - Szkoda, że nie ma Telewizji .
- No szkoda .
Wchodzi pod kołdrę i układa się .
- Idziesz ?
- Tak ... - wchodzę niepewnie pod kołdrę .
To też jest zdrada ?
Nie wiem ....
- Dobranoc , Tek . - mówi Alex leżąc plecami do mnie .
- Dobranoc, Alex . - odwracam się na bok i powoli zasypiam.
Jednak ciągle mnie rozpraszało to, że ona była obok .
Niby jestem przyzwyczajony bo sypiam z Magdą . Ale to zupełnie inna dziewczyna .
Zasnęła szybko, teraz się odwróciła i leży twarzą do mnie .
Przez okno wpadają światła ze stacji i widzę jej twarz . Wygląda na naprawdę fajną dziewczynę . W dodatku jest piękna, naprawdę piękna .
Znam ją jeden dzień ale już widzę, że jest świetną osobą .
Leżę na plecach i patrzę w sufit .
Moje szczęście chyba jest tylko pozorne, bo gdzieś w środku chciałbym się wyrwać, z co prawda przyjemnego ale ... nudnego życia z Magdą .
Podczas moich rozmyśleń, które ciągnęły się w nieskończoność, Alex wtuliła się we mnie .
Najpierw czułem się dziwnie, potem przeszedł mnie delikatny dreszcz a na koniec ... poczułem dziwne ( i takie jakbym je pamiętał  ) łaskotanie w brzuchu .
Wtf ?

_____________________________________

Kocham :* mam nadzieję, że się podoba :)
xoxoxoxo

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Second .

Rano obudziłem się z okropnym bólem głowy.
Kac .
Suszy mnie strasznie .
Wstaje w ubraniach z kanapy .
Na stoliku leży kartka .
' Jestem w Polsce, na dwa tygodnie u rodziców, poleciałam z nimi . Nie chce z Tobą rozmawiać, pogadamy jak wrócę.  Wzięłam samochód . '
Aha ?
Magda jest w Warszawie ?
Skoro nie chce, żebym do niej dzwonił nie zrobię tego.  Już się nauczyłem, że jak mówi nie dzwoń to znaczy nie dzwoń.
Idę do kuchni i pije wodę .
Wczoraj trochę przegiąłem z piciem .
Mam sms-a .
' Gdzie jesteś ? :( '
Od Alex .
wysłany chyba po wyjściu z klubu .
Z nią też trochę przesadziłem .
Pije wodę i myślę jak spędzić dzisiejszy dzień .
Treningu nie mam, Magdy nie ma ... może spacer ?
Samemu to sobie mogę ...
W sumie miła ta dziewczyna z klubu, nie oskarżyła mnie i w ogóle całkiem sympatyczna .
Przy śniadaniu postanawiam jej odpisać .
- Kac trzyma ? :)
Po kilku chwilach otrzymuje odpowiedź .
- Cholernie .. a Ciebie ? Gdzie zniknąłeś ode mnie ? :))
- Zabrali mnie :( tak mnie głowa boli, że to poezja .
- Szkoda, Mogłeś zostać dłużej,  Haha :))
- Masz ochotę się przejść ?
Sam nie wiem czemu to napisałem ...
- W sumie, czemu nie . Gdzie się spotkamy ?
- Starbucks przy Abbey ?
- Ok, mieszkam niedaleko . O której ? ;)
- Za pół godziny ?
- Ok ;) xo
Myję się i przebieram .
Biorę telefon i wychodzę w stronę Starbucksa .
Po 10 minutach spaceru dochodzę do kawiarni, a przy jednym ze stolików na zewnątrz siedzi Alex . Ma na sobie kolorowe szorty, we wszystkich możliwych kolorach i białą bluzkę na ramiączkach .
- Jak noga ? - podchodzę i uśmiecham sie .
- A dużo lepiej, dzięki . Zamawiamy coś ?
- Jasne .
Zamawiam cappucino a Alex frappucino z karmelem i do tego duże lody .
Magda by się powstrzymała od tego w obawie o swoją sylwetkę . Ale Alex wygląda na szczęśliwą i z uśmiechem wcina duży deser . Do tego jest ... bardzo szczupła .
- Czemu tak patrzysz ? - pyta . - Brudna jestem ?
- Nie . Ale śmiesznie wygląda taka chudzinka i taki duży deser .
- Mówisz ? - patrzy na swoje nogi .- Możliwe . - stwierdza z uśmiechem . 
Pijemy kawę i zaczynam poznawać tą dziewczynę .
Jest ładna, nawet bardzo .
Delikatne rysy twarzy, słodki uśmiech i zawadiacko błyszczące oczy .  Do tego w jej spojrzeniu było coś szalonego .
Miała niewinny wyraz twarzy, ale coś czuję, że taka niewinna to ona nie jest . Uczy się jeszcze dwa lata a potem chce być modelką albo instruktorką fitness .
Modelką może być ... z tą figurą i nogami na pewno .
Niedawno dostała prawko.
Kiedy opowiadałem jej o sobie wyciągnęła paczkę papierosów co mnie lekko zdziwiło .
- Palisz ?
- Nie . Wyciągnęłam dla szpanu . - śmieje się . - Tak, czasem mi się zdarzy .
- To złe, nie uważasz?
- A ktoś Ci mówił, że ja jestem dobra ? - puszcza oczko .
- Ta ... prawda . - śmieje się .
- Masz ogień ? - szuka zapalniczki w torbie .
- Nie, ja nie palę . Taki piłkarski nawyk. - uśmiecham się.
- A tak, panie golkiper .
Podchodzi do nas jakiś 20 latek i proponuje Alex ogień, chyba słyszał jej pytanie o zapalniczkę .
Alex z uśmiechem dziękuje i chłopak odchodzi mile zaskoczony jej uśmiechem .
- Przyszedłeś czy przyjechałeś ? - pyta Alex .
- Przyszedłem ... samochód aktualnie nieobecny . - mówię kończąc kawę . - A co ?
- Nic.  Masz ochotę na przejażdżkę?
- Z Tobą ?
- Nie . Ja pojadę , a Ty pobiegniesz za samochodem . - śmieje się .
- No dobra . - podoba mi się jej poczucie humoru .
- To jedziemy ? - dopija kawę .
- Tak , dokąd ?
- Nie wiem, tak sobie o . Chyba, że masz plany, umówione spotkanie itp.
- Nie, nie mam . Cały weekend wolny . Chodźmy . - wstaję .
- Okej, podoba mi się Twoje podejście . Samochód stoi po drugiej stronie . - pokazuje na ulicę.
- Okej . - przechodzimy i po chwili wsiadamy do czarnego Audi Cabrio . - Nieźle ... - mówię uśmiechając się .
Kocham samochody, prawie jak piłkę .  To nie jest moje Ferrari co prawda, ale jest nieźle.
Dach się składa ( wyjątkowy upał dziś ) i wyjeżdżamy z parkingu .
Po godzinnych korkach wyjeżdżamy z Londynu i jedziemy w stronę morza .
- To jak długo tu mieszkasz ?
- 6 lat . - mówię .
- Wytrzymujesz? Tu jest diametralnie inaczej ... niż wszędzie .
- Tak, ale mi się podoba .
- Mi w sumie też ale parę osób i miejsc mogłoby stąd zniknąć . Chociaż na kilka dni . Ale prawda jest taka, że w Londynie każdy znajdzie coś dla siebie . Tylko musi poszukać . - wyciąga kolejnego papierosa i odpala go.od zapalniczki samochodowej .
- Dokładnie.  A Ty masz tu coś dla siebie ?
- Kluby w Soho . - śmieje się . - A tak poważnie to znajdzie się parę.miejsc w których lubię przebywać .
- Na przykład ?
- Hmm ... jak będziesz grzeczny to Ci kiedyś pokaże kilka . Byłeś kiedyś w Venice Beach ?
- Nie .
- Może tam pojedziemy ? - pyta Skręcając na autostradę .
- To dzisiaj raczej nie wrócimy uśmiecham się .
- Raczej nie . A czekasz na kogoś ? Albo ktoś na Ciebie ?
- Nie .
- A masz ze sobą dowód i portfel ?
- No raczej ?
- Ja też, więc oboje przetrwamy jakoś . - pokazuje mi język .
- No dobra.
- Lubisz ? - włącza radio skąd pobrzmiewają dźwięki Nirvany .
- Pewnie .
- Bo jak nie to w schowku masz wszystkie możliwe gatunki . - uśmiecha się .
- Dobra, ogarnę jakieś . - otwieram schowek i przeglądam płyty .
Myślę o Magdzie, która teraz siedzi w Polsce i ... trochę dziwnie się czuję jadąc teraz z Alex niewiadomo gdzie .
Ale w sumie to mi się podoba .
Magda zawsze wszystko planowała, a Alex działa pod wpływem chwili i widać, że jest pyskata .
Po dwóch godzinach drogi wiedziałem o niej naprawdę dużo, ona o mnie też bardzo dużo .
W końcu zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej, na jakiejś drodze do Venice . Nie była to autostrada, bo musieliśmy zjechać żeby zatankować .
Kiedy jesteśmy kilkanaście metrów od wjazdu Audi stanęło a spod maski zaczęło się dymić .
- Kurwa co jest ? - klnie Alex .
- Sprawdzimy ...- mówię i wysiadam .
Otwieram maskę i bucha na mnie gorąca para . Odchodzę kawałek i czekam aż dym się rozwieje po czym wracam zajrzeć pod maskę .
- Coś widać ? - Alex stoi obok mnie zaniepokojona .
- Chyba po prostu się przegrzał ... jest ze 40 stopni ...
- I co teraz ? - pyta .
- Nie wiem .. słuchaj skocz na stacje i poproś jakiegoś gościa żeby mi pomógł dopchnąć samochód na parking, co ? To kawałek ale sam nie dam rady .
- No Okej. - Alex szybko biegnie na stacje i po chwili wraca z facetem w moim wieku .
Razem dopychamy samochód na parking i facet ( o imieniu Danny ) stwierdza, że samochód się przegrzał i musimy tu zostać do rana .
Na szczęście za stacją był motel więc mamy gdzie spać, a na stacji jest sklep .
- Ale jak to do jutra ?! - pyta Alex  pzyjchodząc z dwoma butelkami piwa . - Mieliśmy być w Venice kurwa no !
- Weź się ogarnij, co ?! Nie moja wina . Musimy poczekać bo samochód się rozjebie jak nim ruszysz teraz . A że oboje chcemy być w Venice na weekend to.weź się zamknij i nie narzekaj, bo śpimy tu .
- Tak ... ?
- Tak !
- Ej no ale kurwa nie chce tu spać !
- Nie pierdol i ciesz się, że mamy gdzie spać i że się nie rozjebał na środku drogi w jakiejś ciemnej dupie !
- Chyba kurwa wolę w samochodzie spać ... - mówi Alex patrząc na motel .
Budynek nie wyglądał cudownie, ale najgorzej też nie .
- To proszę bardzo, ale ja śpię tam.
- Jak chcesz ... - otwiera piwo a drugie podaje mi .
- Dzięki .
Z radia na stacji leci David Guetta . Alex zaczyna poruszać biodrami w rytm, a ja siadam na masce Audi i patrzę na nią pijąc piwo .
- Rzeczywiście, gorąco . Dopiero teraz jak tu stoimy to czuję ... - podnosi koszulkę w górę i wiąże ją tak, że zakrywa jej tylko stanik .
Widzę seksowny, opalony brzuch.
- Co tak patrzysz ? Mam taki fajny brzuch ?
- Nie, skąd .
- Znaczy jest zły ? - uśmiecha się .
- Nie graj ze mną...
- Nie ? A czemu ? - pokazuje mi język i macha tyłkiem .
- Nie lubię ... - uśmiecham się na widok jej ciała .
- Twoja mina mówi coś innego .- śmieje się . - Śpię w samochodzie .
- To Twój wybór, ja wolę motel ...
- Tak ? Pan golkiper jest na tyle.delikatny że musi spać w motelu? Uuuu ... - pokazuje mi język .
- Weź, skończ już, co ?
- A co ? Nie podoba Ci się ?
- Nie, jakoś nie bardzo .- w sumie sam nie wiem .
- Boisz się ?
- Skończysz ?
- boisz się !
- zamknij sie!
- Uuu Boisz się !
- Zamkniesz się w końcu ?!
- Uuu boisz sie! 
- Zamknij się ! - to zaczyna mnie drażnić i cieszyć jednocześnie .
- Zmuś mnie . - stoi przede mną i patrzy wyzywająco .
- Proszę bardzo !
- Ciekawe jak to zro ... - w połowie zdania przerywam jej, bo moje usta bez konsultacji z mózgiem powędrowały do jej warg .
Czułem jej delikatne usta, jak czule mnie dotykały . Objąłem ją w pasie i oparłem się o Audi .
Ona miała dłonie na moich plecach i czule ich dotykała .
Językiem dotykałem jej warg, prosząc o więcej .
Nasze języki się dotknęły, a wtedy ... ona się odsunęła .
- Chyba za krótko się znamy ... - uśmiecha się delikatnie . - Ale chyba też będę spała w motelu.
Kiedy tylko się odwróciła przypomniałem sobie o jednym ważnym szczególe ....
O Magdzie, dokładniej .

_________________________________

OMG :o co dalej ?

Kocham :*

First .

7.49. P.M.
Londyn .


Jestem już spóźniony . Magda mnie zabije .
Czeka z rodzicami jakieś 20 minut a ja dopiero kończę trening .
Zabije mnie, no cóż .
Wychodzę z hali i wsiadam do Ferrari . Z piskiem ruszam przez miasto .
Magda to moja narzeczona . Znamy się od 5 lat, jesteśmy razem od 3 . Niedawno się jej oświadczyłem , na przyszły rok planujemy ślub.
Właśnie czeka na mnie w domu, z jej rodzicami . Mamy ich oficjalnie poinformować o zaręczynach .
A ja właśnie sobie stoję w korku, okej .
Jest ode mnie starsza o dwa lata . Pracuje w jednej z kancelarii prawnych w Londynie .
Jej rodzice są od początku przeciwko naszemu związkowi . Twierdzą, że jestem szczeniakiem, który tylko piłkę kocha i nic więcej .  Miło być postrzeganym jako bezmózgi gówniarz, naprawdę .
Myśląc o tym jadę przez Soho .
Na pasy weszła jakaś dziewczyna .
Cholera, dopiero teraz widzę, że jadę ponad 100 km/h .
Może ...
Kurwa, ona nie zdąży przejść.
Wciskam hamulce w podłogę . Z piskiem opon delikatnie uderzam przerażoną dziewczynę .
Ja pierdole, zabiłem ją ?!
Wysiadam z auta .
Dziewczyna siada na pasach . Ma na sobie dżinsy, trampki i bluzę . Ciemnobrązowe włosy wystają spod Full Cap'a . Ma 18 lat, nie więcej.
- Nic Ci nie jest ? - mówię po angielsku, do którego już się przyzwyczaiłem .
- Noga mnie boli, poza tym chyba ok ... - mówi .
- Tak strasznie Cię przepraszam ... możesz wstać ? - pytam rozglądając się . Prawdopodobnie nikt tego nie widział, bo wokół nie ma ludzi, wszyscy siedzą w klubach lub pub'ach bo właśnie trwa mecz Manchesteru United i Bayernu Monachium . Wszyscy Anglicy są fanami piłki nożnej, więc na pewno oglądają .
- Chyba tak ... - podnosi się z ziemi, jednak po chwili opada z jękiem .
- Co Cię boli ? - pytam .
- Kostka ... dam sobie radę . - mówi z uśmiechem i znowu próbuje wstać.
Podaję jej rękę i pomagam wstać .
- Niedaleko jest szpital, zawiozę Cię , okej ? - pytam .
Chyba nie chce mi robić sprawy w sądzie ?
- Nie, nie trzeba, dam sobie radę . Skoro tak szybko jedziesz, pewnie Ci się śpieszy więc jedź , nie będę Cię o nic oskarżać .
- Chodź, chodź . - prowadzę ją do samochodu . - Daj mi się odwieść do szpitala, okej ? Może być złamana ..
- Czemu chcesz mnie odwieść? - pyta zszokowana kiedy ruszamy .
- Bo miałbym to na sumieniu .
- A .. każdy inny by odjechał .
- Nie jestem każdy . - uśmiecham się . - Słuchaj, jak już będziesz wiedziała co z nogą, albo jakieś pokrycie kosztów leczenia, to ja dam Ci mój numer, ok? Napiszesz co z nogą, tak ?
- No dobra ...
- Mocno boli ?
- Znośnie .
- Jestem Wojtek, a Ty ? - pytam .
- Alex ... jesteś Woj.... - ma problemy z wymówieniem imienia .
- Wojtek ... kumple mówią Woj albo Tek więc ... wszystko jedno . - śmieję się .
- Tek ...  - ona również się śmieje . - Spróbuję się nauczyć całego . Nie jesteś stąd prawda ?
- Nie .
- A skąd ? Jak mogę wiedzieć ..
- Z Polski .
- A ... to gdzieś ... środkowa Europa ?
- Tak, dokładnie . - uśmiecham się .
Jesteśmy już pod szpitalem . Jest sporo po 8 ... Magda mnie zabije, na pewno .
Prowadzę Alex do przychodni i tam wymieniamy się numerami . Ona obiecuje napisać, a ja jeszcze milion razy ją przepraszam za ten wypadek . W końcu się żegnamy i , już trochę wolniej, jadę do domu .
O 8:43 wchodzę do mieszkania . Słyszę rozmowy i zdenerwowane głosy rodziców Magdy .
- Jestem , przepraszam, że tak długo, ale trening się przeciągnął,a potem małe komplikacje na drodze ... - mówię wchodząc do salonu .
- Tak ? I te Twoje komplikacje trwały ponad godzinę ?! Madziu kochanie z kim ty mieszkasz ... - zaczyna jej mama .
- Również dobry wieczór . - uśmiecham się ironicznie .
Nienawidzę tych ludzi .
- Mama ma rację, gdzie Ty się do cholery pałętasz ? - pyta Magda odsuwając policzek, kiedy chcę ją pocałować .
- Jezu, weź daj mi spokój dziewczyno ... jestem zmęczony . - siadam przy stole i nakładam sobie karkówkę.
Ostatnio coraz częściej się kłócimy, ale nadal kocham ją tak jak wtedy gdy zaczęliśmy ze sobą być. Ale upierdliwa jest okropnie .
- Aha ?! Ty jesteś zmęczony ?! To ja wracam do domu i muszę zrobić kolację !
- A skąd wróciłaś ? Z zakupów z przyjaciółką, bo chyba masz miesiąc wolnego, ogarnij się Magda . - momentalnie odechciewa mi się jeść .
- Coś Ci nie pasuje ? Nie mogę mieć wolnego ? Muszę ciągle harować ?! A jaśniepan pójdzie sobie na 3 godzinny trening i zadowolony ?
- A jaśnie pani to lubi potem sobie pokupować markowe kiecki, kiedy ja sobie 3 godziny potrenuję ?
- Będziesz mi teraz wytykał wydane pieniądze ?!
Ja pierdole, weźcie ją .
- Nie, tylko stwierdzam, że po moich 3 godzinkach możesz sobie kupić buciki za 2 tysiące i kieckę za 5 więc weź się odwal, kurwa !
- Nie krzycz na moją córkę ! - jej ojciec przerywa naszą wymianę zdań .
- Nie krzyczę .
- No nie w ogóle ! Jak Ci tak źle i taki wielce zmęczony jesteś to nie musisz tu z nami siedzieć ! - wydziera się Magda .
- Wiesz co ? - mówię wstając od stołu . - Masz rację, nie będę . Do widzenia !
 Zawsze kiedy tak gadała grzecznie przepraszałem i jakoś to łagodziłem ... nie dzisiaj . Mam dość .
Wyszedłem z mieszkania i zadzwoniłem do Conor'a .
- Ten wypad do klubu dzisiaj aktualny ?
- A nie masz kolacji z teściami ? - pyta zdziwiony .
- Wkurwili mnie . Gdzie idziemy ?
Podaje mi klub, a ja znajduję się tam w mniej niż 20 minut . Dziś w nocy nie wracam do domu, i chuj .
 Klub okazał się klubem ze striptizem, ale w sumie to nawet lepiej . Jest piątek, a w każdy wolny piątek moi kumple zaliczają rajd po fajnych miejscówkach . Dzisiaj do nich dołączam .
Magda zdążyła zadzwonić do mnie 16 razy . Nie odebrałem żadnego połączenia i wyciszyłem telefon .
Alex napisała, że miała mocno naciągnięty mięsień i po masażu w szpitalu już jej przeszło, i że dziękuję za podwiezienie . Odpisałem, że to dobrze i że jeszcze raz przepraszam .
Wchodzę do klubu i szukam chłopaków . Siedzą przy stoliku w rogu sali .
Podchodzę i witam się z Conorem, Jackiem i Alexem .
- Przyszliście do klubu ze striptizem i siedzicie przy stoliku bez dziwki ? - pytam .
- Zaraz przyjdzie, spokojnie . - śmieje się Conor . - Co Ci zrobili teściowie ?
- Bardziej Magda, niż oni . Zaczęła ryja drzeć, że gdzie się szlajam i takie różne. A się spóźniłem, bo potrąciłem taką laskę i musiałem ją do szpitala odwieść...
- Fajna była ? - pyta Jack .
- Co ? 
- No ta laska ... fajna była ?
- No nawet ... ma 18 lat .
- Ee, fajnie . 
- Spieprzaj . 
- A no tak, przecież masz narzeczoną . - śmieje się . - Przez którą siedzisz w klubach .
- Dobra, dobra .
Na stolik wchodzi wysoka brunetka i zaczyna tańczyć .
Widzę jak Conorowi i Alexowi opadają szczęki .
Zaraz zaczną się ślinić ...
Laska jest rzeczywiście ładna i mega seksowna i z każdym włożonym Funtem lepiej tańczy ale ... osobiście wolę ... Magdę .
Po półgodzinnym tańcu i 3 drinkach zmieniamy klub na zwykły .
- Patrzyłeś na nią jakby Ci tak codziennie dupą machała przed twarzą . - Alex jest wyraźnie najebany . 
Chyba zrobię to samo .
- Weź się odwal , kurwa .
Siedzimy w L.A. Beach Club i patrzymy na tańczące dziewczyny . Kilka z nich ma chłopaków, albo jakichś podrywa ale niektóre są wolne i naprawdę niezłe .
Piję już 4 drinka tutaj .
Podchodzi do nas seksowna brunetka w małej czarnej i ... trampkach ?
- Znowu się spotykamy . - uśmiecha się .
- Alex ? - patrzę na nią i poznaję uśmiech . - A Ty nie powinnaś być w domu z tą nogą ?
- Powinnam, ale nie chcę . Poza tym nie mam szpilek, tylko trampki więc jest ok. 
- Ej , kto to ? - pyta Conor .
- Dziewczyna, którą ... potrąciłem .
Alex przedstawia się kolegom i mówi, że z nią są dwie koleżanki ( które przed chwilą Alex i Conor obczajali) i że jak chcą to może je przedstawić .
Dziewczyny przyszły . Jedna miała na imię Lindsay a druga Coleen .
Przysiadły się do nas i w 7 siedzieliśmy przy kwadratowym stoliku . Conor stawiał wszystkim kolejkę .
- Chcesz zatańczyć ? - pyta Alex wstając .
- No nie wiem ... - myślę o Magdzie i piję drinka . 
- Jesteś mi coś winien za to potrącenie i myślę, że jeden taniec to wynagrodzi . Chyba, że jestem taka okropna i nie chcesz ze mną tańczyć, to zrozumiem ... - mówi siadając ze smutną miną .
- No dobra ... chodź . - widzę na sobie zdziwione spojrzenie Jacka .
W klubie akurat leci ' The Sound of San Francisco ' Global Deejays . Kawałek stary, ale nadal idealny na imprezy .
Pijemy szybko jeszcze jedną kolejkę i idziemy tańczyć .
Na początku tańczymy w pewnej odległości od siebie, ale z każdym ruchem Alex była coraz bliżej .
W pewnym momencie na tyle blisko, że jej ciało ocierało się o moje .
- Mogę ? - zakłada mi ręce na szyję .
- Jasne . - w sumie to tak mi się podoba .
Tańczymy przez dobre trzy kawałki a potem po przerwie na 3 drinki idziemy znowu .
Tym razem moja twarz jest na przeciwko niej, jej ciało powoli i seksownie ociera się o moje .
Kiedy moje dłonie schodzą na jej pośladki ona się odwraca i moje ręce wracają do jej talii .
Po kolejnych dwóch tańcach wracamy do stolika.
- Siadaaaaaaaaaaaaaj ... - popycham Alex na moje kolana . - Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy, że ze mną tańczyłaś ... wiesz ? Jesteś najlepszą suką w tym klubie ... - śmieję się .
Co ja gadam ?
Nie wiem, ale jest fajnie, wyjebane .
 Alex i Lindsay idą do toalety .
Piję kolejnego drinka .
- Stary co to było ? - pyta Jack .
-Ale co .. ?
- To co robiliście tam - wskazuje parkiet . - to był prawie seks .
- Szkoda, że prawie ... no nie .. ? - mówię śmiejąc się co drugie słowo .
- Chłopaki zbieramy go, jest tak nawalony, że ledwo stoi .
Conor i Jack biorą mnie za ramiona i wychodzimy z klubu .
Alex został z Coleen .
- Nie ... nie pożegnaliśmy się ....tak jest nie ... nie ładniee ... - śmieję się kiedy wsiadamy do taksówki. - Taaakie laski, a wy nie chcecie ... żyję z kretynami .... hahaha . - śmieję się .
Wiem tylko, że jak mnie odprowadzili do domu to Magda coś krzyczała . Nie wiem co,nie wiem czemu ...
Ja idę spać .
_______________________________________________________________________________



Pierwszy rozdział tutaj :) Jak Wam się podoba ? 

kocham <3