sobota, 22 marca 2014

FOURTEEN CZ.2

-przegrasz to...-wyszeptał i przytrzymał mnie przy sobie, kiedy się mijaliśmy na parkiecie.
-zobaczymy.-spojrzałam w jego oczy i naszła mnie ogromna chęć przytulenia go. Jednak przezwyciężyłam to i odeszłam nie odwracając się.
Do 2 w nocy, całowałam się z 6 chłopakami, byli tak pijani, że albo nie wiedzieli co robią, albo chcieli zrobić cokolwiek. Do Artura i jego kolegów więcej nie wracałam, interesowała mnie tylko i wyłącznie ciemna sylwetka Wojtka poruszająca się po klubie. Widziałam go z wieloma dziewczynami, ale nie wiem, czy którąś pocałował. Teraz chwilowo zgubiłam go z oczu, więc poszłam do baru i zamówiłam dużego drinka. Mam już dość tego miejsca.
-Ile?-zza pleców słyszę znajomy głos.
-Sześć.-odpowiadam popijając różowy napój.
-Dziesięć, wygrałem.-zamawia sobie whiskey.
-Zasada jest...-zaczynam.
-Nasze są inne. Cheers!-uderza swoją szklanką o moją i pije do dna.-Idziemy? Mam już dość.
-Tak, chodź stąd...-wstaję z krzesełka i  pod nieuwagę siedzącej obok dziewczyny wrzucam jej białą pigułkę do kubka. To samo robię z moim kieliszkiem i szybko odchodzę.
-Co Ty zrobiłaś?-pyta Wojtek zdziwiony.
-Spokojnie. Widziałeś jaka spięta? Niech się trochę rozerwie, nic jej nie będzie.-uśmiecham się, kiedy opuszczamy klub.
-Skąd Ty to masz?
-Ze szkoły.
-Przewiozłaś to z Anglii?
-Tak.
-Jesteś nienormalna.-wyrzuca opakowanie do kosza.
-Ej! Jedna została.
-To jest nielegalne.
-Nielegalne nie znaczy złe.-puszczam mu oczko i łapię go za rękę.
-Już nie jesteś zła?-pyta.
-Daj spokój...-śmieję się.
-No tak, przecież jesteś pijana.
-Jestem trzeźwa jak zawsze! Patrz.-próbuję iść noga za nogą, po prostej linii, niestety nie wychodzi mi to dobrze.-Może jestem troszkę pijana, ale nie bardzo!
-Jasne.-uśmiecha się.-To daj tą rękę z powrotem, bo jeszcze mi tu spadniesz na ulicę.
-Ale tu nie jest wysoko!-patrzę na przestrzeń dzielącą krawężnik od ulicy. Co dziwne, ona ciągle się zmienia...raz większa, raz mniejsza. Dziwne.
-Ale Cię przejadą, chodź.-zamienił się ze mną na strony i prowadził za rękę.
-Śpij dziś u mnie w pokoju...-opieram się delikatnie o jego ramię.
-Odprowadzę Cię do niego.
-A zostaniesz?
-Raczej nie.
-Dlaczego?-zatrzymuję się.
-Bo jesteś nawalona, dlatego.
-Co nie znaczy, że nie możesz ze mną spać.
-Nie mogę, bo jestem tam w pracy, złotko.
-Zrobię co będziesz chciał...-oblizuję usta.
Uśmiecha się bez słowa.
Postanawiam rozegrać to inaczej, ale dopiero w pokoju.
Dochodzimy do hotelu, gdzie od razu kierujemy się do mojego pokoju.
-Na chwilę chociaż zostaniesz?-pytam siadając na łóżku.
-Wiesz, że mam trening o 10 i powinienem być w pokoju o północy?-patrzy na mnie stojąc w drzwiach.
-Chwilkę, proszę.-uśmiecham się słodko i klepię miejsce obok siebie.
-Chwilę.-siada obok.
Wstaję i siadam mu na kolana. Staram się patrzeć w jego oczy, ale biegam spojrzeniem po całej jego twarzy. Nie protestuje, objął mnie w pasie i uśmiecha się delikatnie.
Całuję go delikatnie w policzek, a potem namiętnie wbijam się w jego usta. Odwzajemnia pocałunek, ale szybko go kończy i kładzie mnie na łóżko.
-Wpadnę jutro, jak będę wolny. Bądź grzeczna.-macha mi i wychodzi z pokoju.
_________________________________________________________________________________

-Cholera, nie mam pojęcia, czemu z nim tu jestem, nie zadawaj trudnych pytań.-leżę na łóżku w pokoju i jem dietetyczny jogurt z owocami kupiony w pobliskiej kawiarni.
-Jesteś serio w Polsce?-pyta zdziwiona Lindsay uśmiechając się w ekranie laptopa.
-Tak, sama nie wiem czemu, ale jakoś...chcę z nim tu być. Zresztą wywalili mnie ze szkoły, na razie z nim pomieszkam. Teraz jest ok, jutro ma mecz, a potem...chyba wracamy.
-Wow, rozumiem, że jest już Twój?
-Nie...mówiłam Ci jak wyglądał wczorajszy wieczór...chcę, żeby był mój, ale nie wiem jeszcze czy jestem gotowa na taki związek.-Wiesz, nie ważne jak jest seksowny, ma 23 lata...jest dorosły, wie czego chce.
-Facet nigdy nie wie, czego chce...miałam takiego jednego wczoraj i słuchaj on zmieniał pozycję co...
-Dziewczyno, przestań się puszczać.-ucinam.-Znajdź sobie coś innego.
-Nie każdy wpada na bogatego piłkarza...-mówi lekko obrażona.
-Nie każda, która nie wpadnie musi być dziwką.
-Mistrz ciętej riposty wrócił, tęskniłam.-uśmiecha się.-Do końca tygodnia musimy się spotkać, tęsknię.
-Ja też...powinniśmy wrócić, za 2-3 dni.
-Wiem...ej, lecę...zadzwonię wieczorem, buziaki.-Lindsay wyłącza skype i okienko znika.
Co ja mam dziś robić?
Zakładam siwe dresy adidas i krótki top z nadrukiem S*X. Do tego białe adidasy i idę do kilku galerii, do parku i ok. 17 ląduję w spa, gdzie relaksuję się do 19:40. Potem udaję się do mojego pokoju, kładę się na łóżku i szukam dobrej miejscówki, gdzie mogłabym pójść. Warszawa bardzo mi się podoba, jest pięknym miastem, ale zwiedzanie jej bez żadnego towarzystwa nie brzmi fajnie. Wzdycham i dotykam swojej twarzy. Skóra jest delikatna, nawilżona i sprawia wrażenie nieskazitelnej. Zabiegi w spa mają ogromny wpływ na cerę. Od razu skorzystałam z salonu kosmetycznego, który zrobił mi makijaż i manicure.
-Dobry wieczór.-do mojego pokoju wchodzi Wojtek, bez żadnej zapowiedzi.-Można?
-Jasne, wchodź.-uśmiecham się na jego widok.
-Jak Ci minął dzień?-siada na małej kanapie przy oknie.
-Świetnie, zakupy, spacer, spa...idealny dzień.-uśmiecham się.-A Tobie? Wszystko ok?
-Pobudka o 8:30, trening o 10, wywiady, obiad, wywiady, męskie granie w salonie gier i oto jestem. Dzień idealny, ale pod warunkiem, że dasz się wyciągnąć na spacer! Muszę Cię w końcu oprowadzić po mieście, chociaż po kawałku. Przyjmujesz propozycję?
Czytasz mi w myślach!
-Oczywiście.A mogę się przebrać?
-Możesz.-uśmiecha się i puszcza mi oczko.
W łazience zakładam jeansy i wiążę włosy w wysoki kucyk, psikam się perfumami, kontroluję oddech, poprawiam błyszczyk i wychodzę.
-Jestem absolutnie gotowa!-salutuję i zakładam adidasy.
-Świetnie, więc idziemy.-otwiera mi drzwi.-Zostaw, nie będzie potrzebna.-zabiera mi torebkę i rzuca ją na łóżko, zamyka za nami drzwi z zadziornym uśmiechem.
Na korytarzu mija nas kilku kolegów Wojtka, czuję ich uważne spojrzenia na moim brzuchu, koszulce i plecach.
Kiedy w końcu odrywam wzrok od oczu i uśmiechu Wojtka, zauważam jak dobrze wygląda. Ma na sobie ciemne, lekko opadające jeansy, koszulkę z palmami i jasne Nike. Na jego nadgarstku widzę czerwono-białą gumkę z napisem : POLAND NATIONAL FOOTBALL TEAM.
-Dokąd mnie zabierasz?-pytam kiedy wychodzimy z windy.
-W jedną z kilku wycieczek. Pokażę Ci kilka fajnych miejsc niedaleko, reszta pojutrze.
-Czemu pojutrze?
-Bo jutro mam mecz.-puszcza oczko.-Bilet dam Ci jak wrócimy.
-Bilet? Dla mnie?
-Tak, liczyłem, że będziesz mnie wspierać.
-Nie musiałeś mi kupować biletu, oddam Ci pieniądze.-mówię zdziwiona.
-Ale nie musisz. Dostaje bilety dla znajomych i rodziny więc...jeden jest Twój.
-Dziękuję.-czuję się niesamowicie ważna i szczęśliwa.
-Najpierw romantycznie...czy rozrywkowo?-pyta, kiedy stoimy czekając na przejściu dla pieszych.
-Może...rozrywkowo.-odpowiadam.
-Dobrze, najlepsze na koniec, słusznie. To chodź.
Najpierw udaliśmy się do ' Labiryntu'. Czyli  do miejsca, gdzie wchodzi się niczym do piwnicy. Po schodach w dół, przy budynku z czerwonej cegły, znajdowały się drewniane drzwi. Wchodząc do środka kupowało się bilet, potem szło najpierw przez gabinet luster, potem przez przeszklony labirynt, a na końcu wjeżdżało się do tunelu strachu. Niesamowicie zrobione miejsce, cudowny klimat i naprawdę, w kilku momentach się bałam. Jednak oglądając nasze zdeformowane odbicia w gabinecie luster i kilka nieudanych prób wyjścia z niego bardzo mnie bawiło, dawno się tak nie śmiałam.
Potem trafiliśmy do baru w stylu lat 60'. Była tam grająca szafa, wnętrze, bar i parkiet były stylizowane na tamte czasy. Kelnerki i barmani mieli charakterystyczne fryzury i ubiór. Leciała tamtejsza muzyka, ludzie tańczyli w rytm szalonych lat, które pamiętają rodzice i dziadkowie, lat które każdy uwielbiał. Sami nie mogliśmy odmówić sobie jednego tańca w tamtym stylu i pewnie wyglądaliśmy przekomicznie próbując naśladować ruchy ludzi, którzy potrafili to tańczyć. Wypiliśmy po drinku i ruszyliśmy w ostatnie już miejsce, to romantyczne.
-Przepraszam, że dziś tak mało, ale jutro mecz i sama rozumiesz...muszę się postarać o 1 skład, więc być wyspanym w miarę...-Wojtek, zupełnie niepotrzebnie, mnie przeprasza.
-Jest cudownie, nie mogę się doczekać, co wymyśliłeś.
-Zaczekaj tu chwilę.-wchodzi do pobliskiego sklepu. Po chwili wraca z reklamówką z dwoma butelkami piwa i puszką Nic-Nack'sów.-Chodź.-mówi.
Idziemy w stronę osiedla, gdzie znajdują się wysokie, luksusowe apartamenty w wieżowcu.Wchodzimy do jednego z dwóch gigantów, Wojtek wita się ze strażnikiem i rozmawia z nim chwilę, pokazuje na mnie, strażnik się śmieje i potakuje oraz daje mu klucz.
-Chodź, spokojnie.-złapał mnie za rękę i wchodzimy do windy. Wjeżdżamy na samą górę. Wojtek uśmiecha się bez słów.-Tędy.
Na końcu korytarza, między mieszkaniami dochodzimy do dwuskrzydłowych drzwi, które są zamknięte. Nie dziwi mnie, gdy Wojtek je otwiera kluczem od portiera.
Za nimi znajdują się metalowe, szerokie schody. Znajdujemy się w ich wyższej części, jesteśmy na 14.piętrze, a schody prowadzą i w górę i w dół. Kwadratowe zakręty wyglądają jakby się miały nigdy nie skończyć.
-Na górę.-Wojtek rusza przodem. Po jeszcze 4 piętrach dochodzimy do kolejnych, tym razem pojedynczych metalowych drzwi i już wiem, co się za nimi kryje i gdzie prowadzi mnie Wojtek.
Otwiera je i wychodzimy da ogromny dach wieżowca. Jego boczna ' bariera' sięga mi jakoś nieco ponad pas. Dochodzimy do samej bariery, która chroni przed upadkiem i patrzymy na Warszawę, która mieni się milionem świateł, widać płynącą rzekę i kolorowe światła ulic. Uroku dodaje rozgwieżdżone niebo.
-Wow...-to wszystko co umiem z siebie wydobyć. Ten widok zaparł mi dech w piersiach.
Jest niesamowicie, nie pomyślałabym, że Wojtek mógłby coś takiego wymyślić.
-Podoba Ci się?-opiera się o barierę, która, zapomniałam dodać, jest betonowa.
-Jest niesamowicie...-uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Latam od jednego końca dachu do drugiego omijając wentylację i komin, oglądam miasto z każdej strony.
Słyszę psyknięcie i widzę Wojtka, który otwiera piwa o siebie.
-Twoje.-Podaje mi cytrynowego ' Lecha', sam ma inne, bo bez cytrynek na butelce.-I orzeszki...pierwotnie miał być szampan i truskawki...ale nie mam kieliszków i to oklepane. Piwo i orzeszki dają luźniejszy klimat, nie?-pyta rozbawiony i pije z butelki.
-Dokładnie.-biorę łyka swojego piwa. Jest dobre, nie za gorzkie, słodko kwaśne, idealne dla mnie. Sięgam po orzeszka z puszki.-Skąd masz tu znajomości?-pytam.
-Mieszkałem tu. Kiedyś poszedłem na deal z portierem i dawał mi klucze, jest naprawdę fajnym facetem. Kupiłem to mieszkanie jak jeszcze z Magdą tu przyjeżdżaliśmy dość często, a nie chcieliśmy mieszkać z rodzicami. Potem je sprzedałem. Nie wiedziała, że tu siedzę wieczorami. Jesteś pierwszą osobą, którą tu przyprowadziłem.-patrzy na miasto i uśmiecha się.
-Dziękuję...-patrzę na niego z podziwem i z  wdzięcznością i ... nie wiem czym, ale mam ochotę go przytulić.
Siadamy opierając się o murek-barierę i patrzymy w niebo. Pijemy toast za nasze spotkanie i jemy orzeszki. Rozmawiamy, śmiejemy się, robimy zdjęcia widoków i siebie na ich tle, aż w końcu pora wracać do hotelu.
-Już koło 23, powinniśmy wracać.-mówi Wojtek wstając z ziemi i rzucając ostatnie spojrzenia Warszawie.
-Eh...musimy?-pytam z tęsknotą oglądając neony i migające lampki.
-Tak, ale jeśli chcesz możemy tu wrócić.
-Jasne, że chcę.-uśmiecham się.
Zbieramy nasze śmieci i opuszczamy budynek, dziękując za klucz. Zamawiamy taksówkę i wracamy do hotelu.
-Wejdziesz?-otwieram drzwi do mojego pokoju z nadzieją na jedną odpowiedź.
-Nie wiem...powinienem być już w pokoju, jutro mecz...-zmieszany zakłada dłoń na kark.
Uwielbiam, kiedy tak robi, wygląda słodko i nieśmiało.
-Proszę, oddam Cię do pierwszej, obiecuję...-uśmiecham się niewinnie.
-Obiecujesz?
-Obiecuję!-podnoszę dwa palce w geście obietnicy.
-Niech będzie.
Zabieram laptop z łóżka i rzucam się na nie. Wojtek kładzie się obok i patrzy na mnie z uśmiechem, mam wrażenie, że uśmiecha się cały wieczór. Bardziej albo mniej, ale cały czas.
-Dziękuję za dzisiaj, było niesamowicie.-patrzę w jego piwne oczy.
-Nie ma za co, to tylko wycieczka.
-Było cudownie.
-Nie taka szalona jak Twoja do Venice, ale zawsze.-śmieje się i dotyka swoją dłonią mojej.
Bez wahania się do niego przysuwam i całuję w policzek. Policzek zmienia się na usta. Czuję jego oddech, jego język delikatnie dotyka mojego, stykają się, mijają i znów czule splatają. Uwielbiam to uczucie i jego ciepłe dłonie dotykające mojego pasa. Powoli wsuwają się pod koszulkę i delikatnie pozbywają stanika, który leci na ziemię. Zostaję w samej koszulce. Wojtek przechodzi do pozycji, w której znajduje się nade mną, pomagam mu zdjąć koszulkę,a  on zajmuje się moimi jeansami.
-A czy to Cię nie rozproszy przed meczem?-pytam kokieteryjnie i całuję go po klacie.
-Chyba odpręży i odstresuje...-gryzie mnie w ucho, przez co mocniej wbijam paznokcie w jego plecy.
Kochamy się długo i naprawdę dobrze, po wszystkim czuję, że chcę, żeby został do rana.
Siadam na niego, kiedy mówi, że musi się zbierać.
-Zostań, proszę.-szepczę i daję mu buziaka.
-Wiesz, że bym chciał, ale muszę...-zdejmuje mnie z siebie i czule całuje, wstaje i zakłada bokserki i spodnie.
-Musisz zawsze przestrzegać zasad?-pytam przykrywając się i patrzę jak zapina spodnie i szuka koszulki.
-Gdybym to robił nie byłoby mnie w tym pokoju, a Ciebie w tym kraju.-puszcza mi oczko.
-No tak...czuję się trochę przy tobie jak głupia nastolatka, wiesz?-gniotę rożek poduszki, pachnie nim.
-Ja przy Tobie jakbym miał co najmniej ze 30 lat...-zakłada t-shirt i wchodzi na łóżko, pochyla się nade mną.
-Ale to tylko 5 lat,kochanie.-uśmiecham się.
-Wrócimy do tego...-wzdycha.-Idź spać, jutro widzimy się na meczu, bilet będzie tu.-wskazuje na szafkę nocną.
-Dobrze.
-Dasz sobie radę na stadionie?
-A to coś zmieni jak powiem, że nie? Przyjedziesz i mnie zaprowadzisz za rękę?-pytam patrząc w jego oczy i próbując się na niego nie rzucić z buziakami.
-Niestety nie.-śmieje się.
-Więc dam sobie radę, zawsze dam sobie radę, nie wiesz?
-Zapomniałem...dobranoc, śpij dobrze.-całuje mnie namiętnie, ostatni raz tej nocy i wychodzi z pokoju.
Gaszę światło, zamykam drzwi i kładę się do łóżka, wtulam się w poduszkę i wdycham jego zapach przypominając sobie dzisiejszy dzień. Zdecydowanie jeden z najlepszych w moim życiu.

_________________________________________________________________________________

Rozdział dodany! pisany od nowa, bo tamtego nie dało się uratować :c
starałam się max i liczę, że Wam się podoba :) 
Tym razem...trochę zluzowali? :D
Jak myślicie, co z nimi będzie? 
uda się czy nie ? :*
kocham dziękuję za każdy komentarz, przeczytanie i cierpliwość :) 
pozdrawiam! :*

P.S. co do ' heart beat for football' ... kochani nie mam żadnego pomyslu, padło ich miliard od grudnia i nie mam pojęcia co dalej z Olą i Wojtkiem... niby mialam plan, ale okazał sie klapą :c
dlatego liczę na Was!

Jeśli macie jakiś pomysł napiszcie w komentarzu...tu albo na innym blogu, obiecuję, że będę sprawdzać i odpowiadać :) proszę, bo naprawdę nie mam pojęcia co dalej... :c
staram się rekompensować tymi rozdzialami :*
dobranoc xoxo

łapcie Wawę nocą!


sobota, 8 lutego 2014

nie wiem co się stało, ale nie mogłam dalej pisac tamtego postu, bloger cos zamulił, postaram się jak najszybciej dodac kolejną częsc :)

Fourteen .

Ponownie używając windy znalazłam się na lobby, gdzie już był tłum ludzi. Piłkarze, dziennikarze, obsługa hotelowa i inni goście .
Przy recepcji stało dwóch wysokich i nawet przystojnych chłopaków. Jeden z nich wyraźnie był zainteresowany zgrabną recepcjonistką. Po drugiej stronie zauważyłam Wojtka i jakiś dwóch innych chłopaków . Widząc jego przelotne spojrzenie na sobie , odgarnęłam włosy i podeszłam do recepcji . Oparłam się o blat i czekałam aż kobieta przestanie flirtować z piłkarzem i zajmie się mną, może oni też przy okazji rzucą okiem ? Po kilku minutach czekania stwierdziłam, że chyba muszę im przerwać to całe romansowanie.
- Przepraszam ? - zaczynam ciepłym głosem . - Ja z jednym pytankiem ..
- Słucham ? - uśmiecha się dziewczyna .
- Czy oferta spa jest dostępna u pani czy tam ... i właściwie to gdzie mam iść, bo nie do końca się orientuję, tyle tu dziś zamieszania ... - opieram się o blat i słodko uśmiecham widząc spojrzenia chłopaków .
- No tak, widzi pani, zgrupowanie kadry narodowej mamy dziś . To właśnie nasi Piłkarze ... - pokazuje głową na dwóch chłopaków . - Ofertę dostanie pani już w spa ... a ja już mówię jak dojść ..
- Ja tu już byłem, mogę panią zaprowadzić . - nagle do recepcji  podchodzi... chłopak z windy. 
- Tak ? No to bardzo dobrze, damy sobie radę . Dziękuję bardzo . - uśmiecham się do recepcjonistki . - Prowadź .
- Nie powiedziałaś mi co robisz w Polsce . - mówi chłopak idąc przodem .
- Mówiłam, odpoczywam.
- U nas ? A nie na egzotycznych wyspach jak każdy ?
- Nie jestem jak każdy. - mówię z przekorą .
- Mhm. I wyjątkowo śliczna, jak na Brytyjkę .
- Dziękuję .- mówię, ale nie jestem pewna czy to był komplement.
- Słuchaj, zaraz mam trening, ale wieczór wolny, może masz ochotę gdzieś wyskoczyć ? Pokaże Ci lepszy kawałek Warszawy ...
- W sumie to ... czemu nie . - uśmiecham się.-Mam ochotę się pobawić!
-To pokażę Ci, gdzie się dobrze bawić. W sumie kilku kolegów  też idzie, to się nie będziemy nudzić.
-Świetnie, do zobaczenia wieczorem.-puszczam oczko i wchodzę do spa.Zapowiada się miły wieczór.
_________________________________________________________________________________
-Wybierasz się gdzieś?-pyta Wojtek wchodząc do mojego pokoju. Niedawno wróciłam ze spaceru po Warszawie i właśnie szykuję się na wyjście do klubu.
-Tak.-mówię wymijająco i zaczynam przeglądać ubrania, bo aktualnie jestem w samej bieliźnie.
-Dokąd?-Wojtek rzuca się na łóżko.
-Co cię to obchodzi?I weź wyjdź z mojego pokoju, co?-proszę go zakładając luźną, krótką koszulkę z napisem ' HOT ', która zasłaniała mi plecy ale odkrywała brzuch, była luźna, idealna na imprezę.
-Co taka zła jesteś?-zamruczał mi do ucha, stając za mną.
-Nieważne, zostaw mnie.-odsuwam się w poszukiwaniu czarnych szortów,kiedy czuję jak łapie mnie w pasie i podnosi do góry, po czym niesie na łóżko.
-Puszczaj mnie, kurwa, nie mam ochoty z Tobą gadać, weź...!-krzyczę na niego.
-Mów, o co Ci chodzi, bo ja tu przyszedłem z propozycją...-mówi Wojtek z poważną miną.
-Jaką?
-Nie powiem, dopóki się nie dowiem dlaczego jesteś zła.
-Bo ... to przez Twój wywiad, ale to nieważne, mów jaka propozycja.
-Jaki wywiad? O czym Ty mówisz?
-Otym, żepodobnojesteśsinglem,kiedytaknaprawdęjesteśzemną.-mówię niewyraźnie.
-Co?-pyta zaskoczony.
-Nic .. ten wywiad .. twierdzisz, że jesteś singlem?
-Przecież jesteśmy przyjaciółmi.-puszcza oczko.
-Em... chciałam po prostu...myślałam, że...nie nic.-wyrywam się z jego objęć i zakładam dresy, które leżą na wierzchu walizki, wierzchem dłoni ocieram łzę, która spływa po moim policzku, nie wiadomo dlaczego.
-Co Ty robisz?-pyta mnie Wojtek wstając z łóżka, kiedy wrzucam  do otwartej walizki ubrania i ocieram łzy.-Nie płacz ... co jest?
-Nic.
-Wkurwia mnie już to całe " nic ". Zastanów się czego chcesz!-nagle po prostu wybucha.
-Odpierdol się, ok?!
-Kurwa, dziewczyno! Pakujesz mi się do łóżka, sprawiasz, że za tobą szaleję, a potem co?! Potem kurwa wyjeżdżasz mi z przyjaźnią. Czego teraz do cholery chcesz?!
-Nie wiem!-krzyczę i siadam na podłodze.
Słyszę jak nabiera powietrza i próbuje się uspokoić.
-Nie wiem o co Ci chodzi, ok? Nie mam kurwa pojęcia co mam z tym wszystkim zrobić. Nienawidzę takiego pieprzenia o niczym, zastanów się kurwa czego chcesz i nie marudź jak jakaś suka, ok?-wychodzi trzaskając drzwiami.
Po co go wpuszczałam? Zepsuł mi humor.
Teraz mam ochotę się porządnie zabawić... zakładam szpilki i wyciągam skręta z torby.
Odpalam go na poprawienie humoru. Potem wrzucam do kieszeni mały plastikowy woreczek z białymi, małymi pigułkami. Są 3.
Wychodzę z pokoju i windą zjeżdżam na dół.
Czeka tam Artur, jakiś dwóch kolegów i .. Wojtek.
Udaję, że go nie znam i podchodzę do Artura.
-Więc to ta laska, która z nami idzie?-Wojtek o coś pyta, ale chyba po polsku, bo nic nie rozumiem.
-Tak, ale jest z Anglii, więc może mówmy tak, żeby zrozumiała.-proponuje Artur po angielsku.
-Jasne, spoko.-mina Wojtka wskazuje na to, że jest zły.
Faceci się przedstawiają. Jeden to Robert, a drugi Marcin.
Do klubu idziemy piechotą przez kolorowe ulice Warszawy. Ja idę z Arturem i Marcinem, a Wojtek przed nami z Robertem. Ciągle coś gadają, ale po polsku i nie słyszę co. Ale tyłek Wojtka wygląda cudownie w ciemnych jeansach.
Artur ciągle zagląda mi w dekolt i trochę mnie już irytuje udawanie, że tego nie widzę. Ale jak Wojtek będzie się dalej obracał za tymi laskami to chyba ja będę bardziej zazdrosna niż on.
W końcu docieramy do The Kickers i zajmujemy miejsca na vip roomie.
Artur i Marcin poszli gdzieś, a Wojtek i Robert zajęli stolik. Widzę na sobie uważne spojrzenie Wojtka, więc zaczynam tańczyć w rytm muzyki. Podchodzi do mnie jakiś chłopak i zaczyna przy mnie tańczyć. Wzruszam ramionami i tańczę z nim w najlepsze, kiedy nagle Wojtek kilkoma słowami go wygania i pochyla się obejmując mnie w pasie.
-Więc tak chcesz się bawić?-pyta, delikatnie muskając moje ucho ustami.
-Jak?-udaję, że nie rozumiem.
-Nie chcę Ci złamać serca.-uśmiecha się delikatnie.
Wypowiedział kwestię rozpoczynającą zabawę w ' heartbreaker', którą  zna większość brytyjskich par. Polega na wyrywaniu dziewczyn/chłopaków i całowaniu się z jak największą ich liczba, tak aby partner był zazdrosny. Przegrywa ten, który pierwszy nie wytrzyma i pocałuje drugiego.
-Mamy czas do wyjścia z klubu.-przesuwam dłońmi po jego torsie.
-Wszystkie chwyty dozwolone. Sprytnie to wymyśliłaś z Arturem ... zaczynamy.-klepnął mnie w tyłek i poszedł do baru.
Kiedy tylko odszedł natychmiast zjawił się przy mnie Artur z drinkiem.
-Dla Ciebie, śliczna.-podaje szklankę z różowym napojem.
-Dzięki.-siadamy przy stoliku i zaczynam z nim rozmawiać.
Okazuje się sympatyczny ale w mojej głowie wciąż łapię się na porównywaniu go do Wojtka, który właśnie...całował jakąś laskę przy barku.
Postanawiam też wkroczyć do akcji.
Pochylam się i w najmniej spodziewanym momencie Artur się ode mnie odsuwa.
-Co Ci jest?-pytam zaskoczona.
-Ja mam żonę, nie mogę...-mówi zakłopotany.-Przepraszam, nie powinienem był Cię zapraszać...
-Daj mi spokój.-odchodzę od stolika w stronę grupki chłopaków.


wtorek, 3 września 2013

Thirteenth

Londyn, godz. 13:24
Wracam z ośrodka treningowego i będę musiał zacząć się pakować, jutro muszę wylecieć. Właściwie musimy. Jeszcze czeka nas wycieczka do domu Alex po jej rzeczy, nie wiem czy sama nie pojechała . Wczoraj udało mi się ją namówić na wspólny lot do Polski. Tu i tak nie ma co robić, a ja po tygodniu zgrupowania wywalczyłem dwa tygodnie urlopu ( sezon i tak się kończy, nie mamy już żadnych meczy w tym miesiącu ) i mogę tam dłużej zostać. W sumie samo powołanie mnie zaskoczyło . W Arsenalu gram już długo, a dopiero teraz je otrzymałem. Chyba w końcu zabrakło im dobrego bramkarza . Wchodzę do mieszkania i czuję zapach ... zapiekanki ?
- Hej . - uśmiecham się i trochę zaskakuje mnie widok w kuchni . Alex stoi w sweterku do połowy ud i czarnych zakolanówkach i nakłada spaghetti . Ogólnie kuchnia wygląda jak pobojowisko ale w tej chwili mnie to bawi .
- Coś tu wybuchło ? - pytam patrząc na wszystko z rozbawieniem.
- Zamknij się lepiej, bo zrobiłam Ci obiad żebyś nie musiał żreć w fast foodach! -uśmiecha się .
- Wcale nie narzekam . Widzę, że dziś po włosku .
- Jasne . Specjalnie dla Ciebie . - stawia na stole dwa talerze .
- No a tak na serio ?
- To nie było innych składników w domu, a nie chciało mi się iść do sklepu . -pokazuje mi język.- Ale jak Ci to nie pasuje, to nikt Ci nie każe jeść!
- Nie, jest wspaniale . - zdejmuję kurtkę i siadam .
- To smacznego . - siada na przeciwko i oboje jemy .
- Ej udało Ci się załatwić więcej wolnego ?
- Tak, dwa tygodnie . - Super . Nigdy nie byłam w Polsce, boję się . - uśmiecha się do mnie .
- No i masz czego . A w ogóle to musimy to jakoś tak zrobić żebyś była ze mną w jednym hotelu, muszę mieć Cię na oku, żebyś nie nabroiła ! - Myślisz, że Ci się to uda ?
- Tak . Bez problemu . Chyba po prostu Ty sama wejdziesz do hotelu, pouśmiechasz się i dadzą Ci pokój .
- A co to za hotel ?
- Hyatt chyba. Dość drogo, jak Cię to interesuje .
- To dobrze . - uśmiecha się . - Chyba mi nawet wyszło .
- No da się zjeść . - rzucam złośliwie, mimo tego, że jest niesamowicie dobre .
- Wredny jesteś .
- Tak i co ?
- Łap ! - zanim się zorientuję rzuca we mnie makaronem z sosem .
- Jesteś powalona ! - mówię i sam rzucam w nią .
- Wojtek jak mogłeś !
- Ups !
- Spadaj ! - kolejna porcja spaghetti wylądowała na mnie .
- Sama tego chciałaś . - biorę większą porcję .
- Nie, nie rób tego, sorki, nie, nie . -Wstaje z krzesła ale i tak jedzenie ją dopada .
- Kurwa ! Stop!
- Sama zaczęłaś .
- Wiem, żałuję . - wyciera z siebie sos. -Ech, do wyrzucenia .
- Calm down, moja koszulka też. -uśmiecham się .
- Ta, skoczymy na zakupy ? - pyta z niewinnym uśmiechem .
- Muszę się jeszcze spakować i mieliśmy jechać po Twoje rzeczy .-próbuję się bronić .
- Ja już byłam po moje rzeczy i jestem spakowana, a jak chcesz to Tobie też pomogę . - słodko się uśmiecha . - No proooszę, Woj !
- Eh, no ok . Ale pomagasz mi się pakować ! - zgadzam się .
- Dobra, to idę się przebrać . -uśmiechnięta idzie na górę .
Idę w jej ślady i zmieniam koszulkę i spodnie . Kiedy wychodzę jeszcze chwilę na nią czekam, aż w końcu pojawia się w białej podkoszulce i czarnych szortach . Nadal ma zakolanówki, a na nogach czarne Converse .
- Ja już . - na ramię zarzuca kremową torebkę ( wielką ... ).
- Ja też . Zimno dzisiaj . - patrzę na nią .
- Tak ? To wezmę kurtkę . - idzie na górę i wraca z narzuconą czarną, krótką skórą .
- I będzie Ci cieplej w tym ? - patrzę z rozbawieniem.
-Tak . Masz to samo .- patrzy na moją kurtkę . - Zawsze możesz mnie przytulić, a poza tym w galerii jest ciepło .
- Tak, chodźmy już . - otwieram jej drzwi i wychodzimy .
- Wiesz, że Ci pasują takie skóry ciemne spodnie i wygląd Bad Boy'a ? Brakuje tylko ... - szuka czegoś w torebce . -Tego . - zakłada mi czarne nerdy przeciwsłoneczne .
- Tak ? Już ? Mam swag i jestem idealny ? - pytam rozbawiony .
- Tak. - wchodzimy do windy i nagle czuję jej usta na swoich . Nie opieram się i odwzajemniam pocałunek. Całujemy się dopóki do windy nie wchodzą sąsiedzi z dzieckiem . Gdyby nie karcące spojrzenia sąsiadki, Alex pewnie by kontynuowała, ale przerwała i złapała mnie za rękę .
- Mogę, nie ? Tak po przyjacielsku ...
- Jasne . - mówię i w sumie jestem zadowolony z tego . Wysiadamy z windy i jedziemy do galerii na Collinsa. Po długich i wyczerpujących zakupach wróciliśmy do domu koło 19 . Kupiłem sobie kilka ubrań, ale większość była Alex, która się uparła i sama zapłaciła za większość swoich rzeczy. Ta dziewczyna sprawia, że kompletnie szaleję na jej punkcie. Niby nic ale każdy jej krok, każde spojrzenie i każdy dotyk sprawiał że moje serce biło dużo szybciej.
- Wow, wytrzymałeś tyle godzin, dziękuję . - Alex staje na palcach i całuje mnie w policzek .
- Nic wielkiego .- uśmiecham się delikatnie .
- To co ? Idziemy Cię spakować ?
- Jasne.
Wieczór spędzamy w moim pokoju, pakując walizki . Alex przymierzała moje koszulki z zeszłych sezonów, koło 23 poszliśmy spać .
 ______________________________________________________________________________


Warszawa, 12:34
Właśnie wysiedliśmy z samolotu i zabieramy bagaże . Cały czas Wojtek uśmiecha się i rozmawia ze mną widać, że powrót do kraju go cieszy . Ja jestem tu pierwszy raz .
- Słuchaj, żeby nie było, że przyjechałem z Tobą do hotelu musimy jechać osobno.
- Ok, ale ja nie wiem dokładnie dokąd . - mówię patrząc na niego uśmiechnięta .
- Spoko . Zaraz jakąś taksówkę złapiemy i powiem . - mówi i podchodzi do pierwszego taksówkarza z brzegu, po czym rozmawia z nim chwilę po czym wraca do mnie .
- On Cię zawiezie, ja będę jechał za Wami ferrari . W hotelu pouśmiechaj się i załatw pokój, tam mówią po angielsku, jak będę miał wolną chwilę to wpadnę do Ciebie, tylko napisz sms z numerem pokoju . - uśmiecha się .
- No dobra, do zobaczenia . - przytulam go i wsiadam do taksówki, a Wojtek pakuje walizkę i torbę do bagażnika. Macha mi i odjeżdżam .
Przez szybę oglądam Warszawę, wygląda na naprawdę piękne miasto z uśmiechem oglądałam uliczki i ulice. Aktualnie staliśmy w korku. Kierowca rozmawiał po angielsku, mówił mi kiedy jechaliśmy obok czegoś znanego lub ważnego .
Po pół godzinnej jeździe docieramy do hotelu Hyatt, gdzie stoją paparazzi, telewizja i dziennikarze robiący zdjęcia kilku mężczyznom przed budynkiem. Piłkarze ?
Nie patrząc na nikogo wchodzę do nowoczesnego lobby i kieruje się do recepcji .
Recepcjonistka mówi coś do mnie, ale nie rozumiem z tego ani słowa .
- Można po angielsku ? - pytam .
- Oczywiście, witamy w hotelu Hyatt, w czym mogę pomóc? - pyta uśmiechnięta dziewczyna .
- Miałam rezerwację na nazwisko Harris .
Wojtek zarezerwował mi pokój wiedząc, że w czasie zgrupowania mogą być trudności z pokojem. A w tak prestiżowym hotelu ( jak mi powiedział kierowca taksówki) każdy gość jest ważny, ten zza granicy ważniejszy, a ten znany najważniejszy .
- Tak, jest . Pokój dwuosobowy, all inclusive. Czy będzie pani korzystała z naszego spa, w czasie pobytu?
- Tak, będę . Proszę doliczyć za 3 dni . - uśmiecham się. Jak szaleć, to szaleć .
- Dobrze, cenę
wczoraj 21:42
Dobrze, cenę pani zna czy podać ?
- Po prostu proszę doliczyć, mam do Was pełne zaufanie .
- Dobrze . Płacimy z góry, kartą czy gotówką?
- Kartą . - płacę za wszystko i otrzymuję kartę do pokoju.
- Numer 345, trzecie piętro w razie pytań wszystkie telefony podane w pokoju. Życzę miłego pobytu . - uśmiecha się.
- Dziękuję, miłego dnia . - odpowiadam uśmiechem i boy hotelowy bierze moje walizki .
Pyta o numer pokoju i wsiada do windy z bagażami . Ja czekam na drugą, kiedy obok mnie staje wysoki chłopak . Przyglądam mu się przez ciemne okulary . Moją uwagę przykuwa tatuaż na szyi . Chińskie znaczki . Ma ciemno brązowe włosy i kilkudniowy zarost, białą koszulkę z orzełkiem ( chyba jeden z kadrowiczów ) i spodenki w kratkę do kolan. Na nogach trampki . Ciągnie za sobą walizkę.
Dopiero po chwili ogarniam, że mnie zmierzył.
Kontroluję swój wygląd patrząc na moje ubrania . Obcisły, neonowo zielony top i króciutkie, jeansowe, poszarpane szorty wyglądają dobrze. Czarne adidasy też są ok . Włosy opadają mi na ramiona, wiem, że Wojtkowi się takie podobają.
Chłopak chyba coś do mnie mówi .
Otrząsam się z zamyślenia i proszę go :
- Możesz po angielsku ? - ciekawe czy zrozumiał .
- Jasne, pytam skąd przyjechałaś, już wiem, że na pewno nie z Polski . - ma bardzo ładny uśmiech .
- Z Londynu . - uśmiecham się.
- Aha . Proszę, Panie przodem.- przepuszcza mnie do windy .
- Dziękuję. - puszczam zalotny uśmiech i wchodzę do windy . - Ty jesteś stąd ?
- Tak, ale gram w Southampton . - jego uśmiech promienieje .
- Aha . - nie bardzo wiedziałam co mam mówić.
- Co taka piękna Brytyjka robi w Polsce ?

- Odpoczywa . - uśmiecham się .
- Jak będę miał trochę wolnego, to może się spotkamy ? - pyta . - Mam na imię Artur . - uśmiecha się .
- Alex, Zobaczymy . - uśmiecham się i wychodzę na trzecim piętrze . - Cześć .
- Hej . - drzwi windy zamykają się a ja w spokoju szukam drzwi mojego pokoju .
Piszę Wojtkowi sms-a i włączam telewizor, po czym ciągnę walizki w róg pokoju, bo boy hotelowy zostawił je na samym środku pokoju .
W telewizji akurat pokazują hotel i piłkarzy, którzy wchodzą do środka i udzielają wywiadów . Kilku z nich to mega seksowni mężczyźni
Z ciekawości co mówią szukam laptopa i w internecie znajduję transmisję z angielskimi napisami .
Obejrzałam jakieś 10 minut i na ekranie pojawił się Wojtek . Opowiada, że to jego pierwsze powołanie, wielki zaszczyt i cieszy się, że może tu być . Padają pytania o jego związek i Wojtek oficjalnie informuje, że tamto jest skończone i ... jest wolny. W tym momencie puścił zalotne oczko do kamery i stwierdził, że każda ma szanse, po czym zaczął się śmiać.
Wolny ?
A co ze mną ?
Te słowa mnie zabolały .
Mimo tego, że nie jesteśmy razem to chciałabym usłyszeć, że jest zakochany, albo chociaż zauroczony czy kręci z kimś, ze mną mianowicie . Zamykam laptopa i zła idę do łazienki, przebrać się.
W końcu ... kiedy tu jesteśmy mamy się nie znać, bo Wojtek mógłby mieć jakieś konsekwencje, powinien być tu sam . A skoro się nie znamy mogę wiele, a przy okazji wzbudzić jego zazdrość.
A na dole kręci się sporo pociągających piłkarzy ...
Pod ubranie zakładam bikini, następnie czarny top bez ramiączek, szorty  i wiążę włosy w kitkę . Trampki zamieniam na czarne szpilki i jestem gotowa . Idę do windy i zjeżdżam na sam dół .
Wojtek musi być dziś choć trochę zazdrosny ...

_______________________________________________________________________________


Co też ona planuje ? kolejną zabawę Wojtkiem ?
Chyba dopiero się rozkręca ...

Popieracie jej zachowanie czy raczej przegina ?
Czekam na kom :*

W razie pytań zapraszam : www.ask.fm/goonerloverxo :)
odpowiem na każde pytanie :)x

Kocham :*

Rozdział krótki ale nauka mnie czeka niestety ;c postaram się duużo pisać w wolnym czasie, jakbyście tęsknili napiszcie na asku i postaram się przyspieszyc , dla Was wszystko :)
Kolejny rozdział  będzie na www.stay-with-me-forever-baby.blogspot.com, potem na love makes suprises i znów tu :) 

Postaram się szybko kochani :*

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

The Twelfth. - Back to London .

Luxor Hotel, 3:42 a.m.

Jest już prawie rano, po kilku godzinnym rajdzie po klubach czuję się zmęczona, ale jednocześnie zachwyca mnie styl bycia Wojtka . Wypił mało, mniej niż ja, więcej napoi gazowanych niż drinków. W tej chwili szliśmy już do pokoju .
Moje intencje co do niego były jasne i niekoniecznie czyste. Zamierzam się dobrze bawić, to w końcu Las Vegas - miasto grzechu . A on i to jak wygląda, patrzy i porusza się sprawia, że powinien być ósmym grzechem głównym.
Zszokował mnie fakt, że przyjechał tu po mnie, ale nadal piekielnie boli mnie to, że wtedy wyszedł do swojej narzeczonej, a potem wrócił do mnie, przespaliśmy się i następnego dnia okazało się, że ona jest w ciąży. Boli mnie to, że byłam tą drugą . Nazwijcie mnie suką, ale teraz chcę żeby poczekał na moje uczucie, zamierzam mu to za chwilę oświadczyć, chociaż nie jestem pewna czy mnie kocha. Ale dla kogoś obojętnego nie leci się do Vegas, prawda ? W sumie kiedy go nie było nie czułam ogromnego bólu, tylko przez pierwsze dwa dni, potem nawet nie chciałam, żeby wracał ( może dlatego, że tak krótko się znamy ? ), bo wiedziałam, że gdy go znów zobaczę i gdy zaczniemy rozmawiać, nie będę umiała się oprzeć.
Nie jest on Bradem Pittem ani Bradleyem Cooperem, ale ma w sobie to coś, tą męskość, ten błysk w oku i ten sposób bycia, który dla mnie jest mieszanką wybuchową .
Teraz chcę się troszkę z nim pobawić, może nawet go podrażnić, sprawdzić czy naprawdę mnie chce .
Dochodzimy do drzwi pokoju i Wojtek wpuszcza mnie przodem .
Mam na sobie matową, blado różową mini i czarne szpilki . Włosy swobodnie opadają mi na ramiona, oko jest podkreślone cienką czarną linią, a rzęsy na maxa długie, zalotnie uniesione . Widziałam kilka jego spojrzeń, które były zdecydowanie jednoznaczne ( jednokierunkowe ) i wiem, że dziś jestem górą . Ale muszę przyznać, że on mnie powala . Mimo tego, że ma na sobie kremowe rurki i czarną koszulkę z krótkim rękawkiem i czarne nike high ( naprawdę, nic specjalnego ) to wygląda tak, że muszę się powstrzymywać przed pożeraniem go wzrokiem ( wierzcie, albo nie ale ma seksowny tyłek . ) i pragnieniem rzucenia mu się na szyję .
Będzie ciężko być z nim w niezobowiązujących relacjach, bo w takich na razie chcę być, dopóki po jakimś czasie nie każe mi podjąć decyzji czy go chcę czy nie .
- Zamawiamy coś ? - i ten głos...rozpływam się, kiedy słyszę słowa z jego ust .
Ma fajny akcent.
- A co proponujesz ? - siadam na brzegu łóżka i zakładam nogę na nogę .
- Szampana na przyjemny początek wieczoru ? - uśmiecha się.
- Dobrze . - odgarniam włosy i czekam aż skończy rozmawiać z obsługą .
- Za moment przyniosą . - odwraca się i patrzy na mnie delikatnie oblizując wargi .
- Mam nadzieję, że szybko, bo chyba robi się niebezpiecznie, co ?
- Chyba tak . - siada na fotelu naprzeciwko mnie . - Mogę Cię o coś spytać ?
- O co zechcesz .
- Długo tańczyłaś w tym klubie ? - uśmiecha się tak, że natychmiast robi mi się gorąco .
- Jakiś rok . - wstaję . - A co ?
- Często tam bywam i jakoś nigdy dla mnie nie tańczyłaś .
- Peszek . - poprawiam włosy . - Może wtedy byłam na prywatnych ?
- Tańczyłaś z kimś sam na sam ? - unosi brew .
- Kilka razy . - podchodzę do okna i oglądam nocne Vegas.
- Dużo Ci za to płacili?
- Sporo, dla mnie w sam raz . A co, jesteś zainteresowany ?
- A zrobisz to ?
- A jesteś zainteresowany ? - odwracam się i patrzę na niego .
- Jasne . - przesuwa stolik, który stał obok fotela i ustawia go przed sobą. - Pokaż co umiesz, kicia .
Wybucham śmiechem, ale coś mnie ciągnie do tego, żeby tam wejść i go oczarować. To głupie i dość stereotypowe, ale kiedy laska w bieliźnie wygina się na rurze, facet szaleje, jeśli tego nie okazuje to gdzieś w środku to wszystko go zachwyca. A kiedy to okazuje to napiwki są większe .
Pukanie do drzwi i Wojtek odbiera szampana .
- Wchodzisz i zrzucasz ciuszki, czy mam Ci w tym pomóc ? - śmieje się i nalewa szampana.
- Nie mam dziś weny na taniec, jeśli chcesz możesz mi pomóc. - w czasie, kiedy odbierał szampana włączyłam stereo i znalazłam odpowiednią stację i muzykę .
- Chętnie . - korek od szampana odskoczył i Wojtek nalał nam pełne kieliszki, po czym włożył go z powrotem do wiaderka z lodem . - Jesteśmy w mieście grzechu, trzeba korzystać, nie ?
- O tak, i to bardzo . - usiadłam na stoliku i założyłam nogę na nogę.
- Więc pomóc Ci ?
- O tak, sama nie jestem w stanie . - uśmiecham się .
- Tak myślałem - łobuzerski uśmiech sprawiał że znów robiło mi się gorąco .
Wojtek duszkiem wypił kieliszek z szampanem i włożył go do wiaderka z lodem i butelką . Poszłam w jego ślady po czym podałam mu kieliszek. Odłożył go i podszedł do mnie z tym rozbrajającym uśmiechem .
- Widzę, że jesteś bardzo pomocny . - mówię kiedy dłonią odgarnia mi włosy .
- Jeśli zachodzi taka potrzeba ... ale mam nadzieję, że mi się odwdzięczysz i też pomożesz. - mówi mi na ucho dotykając mojego pasa .
- Oczywiście . - pozwalam mu przyciągnąć się do jego torsu i obejmuję go całując jego szyję .
Dłonie Wojtka wodzą po moim ciele w górę i w dół, powoli i delikatnie masują moje biodra, podczas gdy jego usta całują moją szyję .
Wzdycham cichutko i z zamkniętymi oczami całuję jego szyję stopniowo idąc w górę . Kiedy dochodzę do jego podbródka nie wytrzymuję i łapczywie szukam jego ust, kiedy w końcu je znajduję namiętnie się w nie wpijam .
Całujemy się chwilę, powoli przechodząc do pozycji leżącej, na stoliku .
Wojtek rozpina mi zamek i sukienka swobodnie opada na ziemię i zostaję w samej bieliźnie . Uśmiecha i podnosi się.  Znów stoi przede mną i patrzy z uśmiechem .
- Twoja kolej . - mówi. 
Przygryzam wargę i wkładam mu ręce pod koszulkę, zdejmując ją i rzucając na bok.  Potem rozpinam mu spodnie i prowokacyjnie oblizuję usta i patrzę mu w oczy .
Kiedy on  jest w samych bokserkach wstaję ze stolika i chcę zdjąć szpilki .
- Zostaw, szpilki są podniecające . - szepce mi do ucha i całuje po obojczyku .
Cicho jęknęłam czując jak robi mi malinkę i popchnęłam go na łóżko .
Potem poszła bielizna i kochaliśmy się naprawdę długo. Chwilami traciłam kontakt z rzeczywistością, nie mogłam złapać oddechu. 
Ale od dawna marzył mi się gorący  romans w Las Vegas. Chciałam to mam .
Wojtek był pierwszym facetem ( nie było ich wielu tak ogólnie ) który całkowicie mnie zdominował w łóżku. Zawsze starałam się mieć wszystko pod kontrolą, nie pozwalałam sobie na to, żeby szaleć na punkcie faceta i posłusznie robić co zechce . Częściej to ja kontrolowałam wszystko . Teraz całkowicie zatraciłam się w Wojtku . Próbowałam stawiać mu opór i znaleźć się ' na górze ' ale zawsze z przyjemnością się poddawałam i zatracałam w jego pieszczotach . Uległam mu całkowicie. Ale byłam tak zrelaksowana, zaspokojona i wyczerpana, że nie przejmowałam się tym.  Muszę przyznać, że kiedy mnie obejmuje czuję się bezpieczna, niech się wali cały świat, mam to gdzieś, bo on jest obok .
- Nie wierzę, że tak mnie zdominowałeś . - leżymy obok siebie i pijemy szampana .
- Dzielnie się stawiałaś .
- Nie mogłeś mi pozwolić być u góry na chwilę ?
- Nie tym razem . - pokazuje mi język.
Skąd wiesz, że będą inne ?
- Czemu nie mogłam, tak bardzo chciałam . - śmieję się .
- Natura Polaka .
- Mhmy ... - całuję jego ramię .
- Ty wiesz która godzina ? Już prawie wpół do szóstej rano .
- To dobrze . Ale chyba pora na małą drzemkę, bo ktoś mnie wykończył .
- Przynajmniej ludzie za ścianą usłyszeli co znaczy dobry seks .
- Tak ?
- No bo oni wczoraj to okrop...
- Skończ . - ucinam i gaszę lampkę po mojej stronie. Znów wtulam się w Wojtka i zakrywam nas kołdrą .
- Dobranoc . - całuje mnie w czoło i też gasi lampkę . Zasypiam niemal od razu .
________________________________________________________________________________
Londyn, 16:32.

Rano wstaliśmy w miarę wyspani i wypoczęci, chociaż z kacem, po czym spakowaliśmy się i wyjechaliśmy na lotnisko, jasno wyjaśniłam Wojtkowi, że na razie nie chcę się poważnie wiązać. Nie przyjął tego dobrze, ale w końcu zrozumiał i stwierdził, że rzeczywiście, oboje potrzebujemy trochę czasu, żeby się lepiej poznać.
Kiedy byliśmy już na Heathrow i odbieraliśmy bagaże, musiałam go poprosić o coś czego w sumie nie chciałam, ale ... muszę .
- Wojtek ? - pytam kiedy idziemy lotniskiem.
- Co ?
- Mam prośbę ... - zaczynam .
- No zaczyna się nieźle . - zatrzymuje się i patrzy na mnie z zainteresowaniem.
- Czy mogłabym zostać u Ciebie jakoś do ... wtorku ? - pytam zażenowana całą sytuacją . Nie pomyślałam, mogłam go o to poprosić zanim wyjechałam z nie zobowiązującymi spotkaniami . Ale dopiero teraz przypomniało mi się, że wyleciałam ze szkoły ...
- E no nie wiem, czy nasze nie zobowiązujące relacje na to pozwolą . - uśmiecha się .
- Ok. W takim razie zadzwonię do Lindsay. - mówię niewzruszona .
Jednak w środku coś mnie zabolało, że się nie zgadza .
-To ta blondyna ?
- E, tak . - wybieram numer .
- To nie, zostań u mnie . - zabiera mi telefon i rozłącza połączenie .
- Czemu ? Nie chciałeś przed chwilą i oddaj mi telefon ! - ciągnę go za rękę i próbuję zatrzymać, jacyś ludzie się na nas patrzą .
- Bo to dziwka, z nią nie będziesz mieszkać.
- Nie mów tak o niej ! - zatrzymuję się i puszczam go .
- Ale tak jest ! Chodź.
- Sam sobie idź . - siadam na walizce .
- Alex ! Kurwa, wstawaj, bo nie ma o co się obrażać! - Wojtek zawraca i patrzy na mnie wyraźnie poirytowany ludźmi, którzy się zatrzymują i patrzą jak bramkarz Arsenalu krzyczy na jakąś 18-latkę .
- Wyzywasz Lindsay od dziwek, ona nie jest dziwką i nie dam Ci jej obrażać! Nie znasz jej, to się nie wypowiadaj !
- Słuchaj jak laska po 2 minutach rozmowy proponuje mi seks to chyba jest dosyć jednoznaczne !
Zatyka mnie . Proponowała mu seks ? Kiedy ?
- Że niby kiedy ona Ci to proponowała ?
- Jak z nią rozmawiałem o tym, gdzie jesteś .
- I co ? Wtedy tak po prostu ... - zaczynam .
- Opowiem Ci innym razem, chodź . - rozgląda się wokół ludzi, którzy stoją obok nas . Niektórzy bez skrępowania wyciągnęli telefony i robią mu zdjęcia . Ten fakt go irytuje . Inni fotografują nas z daleka .
- Chodź stąd, proszę Cię . Albo Cię tu zostawiam i rób co chcesz .
- Ok, chodźmy . - widzę, że jest zły więc daję mu spokój .
- Przepraszam, chciałbym przejść. - Wojtek próbuje się przepchnąć przez tłum, ale najpierw jakiś chłopak chce autograf, a kiedy już go dostaje ustawia się kolejka .
Ludzie, wy się nie śpieszycie na samolot ?
Cholera, oni wysiadają .
Wojtek cierpliwie robi zdjęcia z każdym fanem który do niego podejdzie, rozdaje autografy i uśmiecha się .
Ja cicho stoję z boku i czekam . Chyba go to troszeczkę denerwuje i dlatego chciał szybko wyjść, ale popularność ma swoją cenę .
Chciałabym żeby kiedyś do mnie tak ludzie podchodzili, prosili o zdjęcie i autograf .
Zajmuje mu to dokładnie 43 minuty, potem w ciszy opuszczamy lotnisko i wsiadamy do taksówki, Wojtek podaje adres i jedziemy do jego domu .
Patrzy w okno i nie odzywa się .
- Przepraszam za to na lotnisku . - w końcu, po 10 minutach drogi przerywam ciszę .
- Spoko, nic się nie stało.
- Nie, gdyby nie ja byśmy szybko wyszli i nie musiałbyś ...
- Musiałbym . Z fanami trzeba być blisko .
- To czemu jesteś zły ?
- Nie wiem, chyba zmęczony jeszcze po nocy . - uśmiecha się .
- Aha .
Już się nie odzywam i patrzę w okno .
- Co przeskrobałaś ? - pyta nagle Wojtek .
- O co chodzi ? - nie rozumiem.
- Skoro do wtorku nie wracasz do domu, to coś się musiało stać .
- Bo no ... głupia sprawa .
- Jaka ?
- Wyrzucili mnie ze szkoły .
- Za co ? - jest spokojny, Troy zaraz by się wkurzył .
- Nie chcę o tym mówić, ok ?
- Ok, jak coś to jestem . - uśmiecha się . - Słuchaj, ale skoro Cię wywalili, to czemu tylko do wtorku?
- We wtorek Troy i Jenny wyjeżdżają na kilka tygodni do stanów, dom dla mnie . A jak wrócą to już po roku szkolnym i nie będę musiała chodzić, w międzyczasie znajdę lepszą pracę niż klub nocny i wyprowadzę się, ułożę to wszystko ...
- Rozpędzasz się . W kilka tygodni w normalnej pracy nie zarobisz na mieszkanie, póki co możesz mieszkać u mnie, nie będę sam . - uśmiecha się pocieszająco .
- Dziękuję . - to dla mnie naprawdę wiele znaczy .
- Spoko . Wysiadamy . - mówi Wojtek kiedy taksówka się zatrzymuje .
- Ok . - stoję przed nowoczesnym apartamentowcem .
Wojtek zabiera walizki i płaci taksówkarzowi .
- Wejdźmy parkingiem, bo chcę sprawdzić czy z samochodem wszystko ok . - bierze walizki i rusza do wjazdu na parking podziemny .
- Ok . - posłusznie idę za nim do Ferrari, a potem wjeżdżamy windą na 4 piętro i wchodzimy przez drzwi z numerem 342 do ogromnego mieszkania, urządzonego nowocześnie, a jednocześnie bijącego ciepłem .
Wojtek podnosi kilka listów z wycieraczki i przegląda je .
Na widok jednego szeroko otwiera oczy i odkłada go na bok .
- Em, czuj się jak u siebie w domu . Zaraz pójdziemy na górę i ogarniemy pokój, ok ?
- Okej, spoko . - siadam na kanapę .
- Kawę ?
- Chętnie .
Wojtek robi nam kawę i bierze list do ręki . Siada naprzeciwko mnie na fotelu i podciąga kolana pod brodę.
Bierze głęboki oddech i otwiera list .
- Coś się stało ? - pytam pijąc kawę .
- Zostałem powołany do Reprezentacji . - mówi zdziwiony . - Za dwa dni mam się stawić na zgrupowaniu w Warszawie . Pierwszy raz mnie powołano .
- Tak ? To świetnie ! Gratuluję . - uśmiecham się . - Cieszysz się ?
- Tak, ale będę musiał jutro jechać i zanieść to do zarządu i potem się spakować i wylecieć . - patrzy na mnie smutno .
-A spoko, ja pojadę do Lind . - uśmiecham się mimo tego, że wolałabym zostać u niego, już mi się tu podoba .
- Byłaś kiedyś w Polsce ? - pyta po chwili ciszy z łobuzerskim uśmiechem .

_________________________________________________________________________________

Kolejna wycieczka się szykuje ?

Jak myślicie, będą razem czy ' w nie zobowiązujących stosunkach ' ? :)

Czekam na kom ;*

Love xo 

 prosze o rzucenie okiem na pierwszy rozdział nowego love story, całe fan fiction będzie miało miejsce 5 lat po 1. rozdziale , zapraszam do czytania i komentowania Misiaki :*


sobota, 10 sierpnia 2013

MAM GŁUPIE POMYSŁY


 Kochani podglądacze i czytelnicy, ja inteligentnie założyłam trzeciego bloga ;) 


więc .. no co ja mogę robić, zapraszam i proszę o komentarze czy dalej pisać bo jeśli nie mam dla kogo to proszę napiszcie, że złe ;))

zaraz zabieram się za rozdziały tu i na http://heartbeatforfootball.blogspot.com/

Jestem głupia, 3 blogi ;c no ale może się spodoba więc ... PROSZĘ WEJDŹCIE NOO ;c 


KOCHAM :*


mam milion pomysłów .

wtorek, 30 lipca 2013

The Eleventh . - Vegas time . II

9:34 Luxor, Las Vegas . 

Rano budzę się wypoczęty i zdeterminowany . Muszę zacząć szukać ciuchów i wychodzić, jeśli chcę żeby ' plan' się powiódł .
Zamawiam śniadanie i podziwiam widok z okna. Mój pokój był niesamowity . Wielkie łóżko, ekskluzywne fotele, genialnie urządzona i wyposażona łazienka . 
Wczoraj nie do końca zwróciłem uwagę na ekskluzywności i prestiż tego hotelu . Dopiero kiedy przed 22 wróciłem byłem oniemiały z wrażenia . Byłem w miejscu gdzie nakręcono setki filmów, gdzie zatrzymują się największe gwiazdy i w miejscu gdzie dzieją się rzeczy niemożliwe  Wtedy również pomyślałem, że do cholery jestem w Las Vegas ! I z tej okazji wieczór spędziłem w kasynie, a następnie w barze i klubie . Tańczyłem z kilkoma laskami, wypiłem kilka kolejek w barze i przegrałem 300$ w kasynie, a wygrałem 50. Jakoś koło wpół do drugiej z lekkimi problemami w drodze trafiłem do mojego pokoju i od razu zasnąłem . Teraz biorę prysznic w oczekiwaniu na śniadanie .  
Będę musiał wybrać się na dół i w tym gigantycznym i przepastnym budynku poszukać salonu garniturów .
Potrzebuję spodni, koszuli i kamizelki . Marynarkę sobie daruję ( wcale nie oszczędzam ... ).
Wczoraj dokładnie przyjrzałem się obsłudze MGM, starałem się obejść ten wielki hotel i znaleźć większość wejść dla obsługi . Zauważyłem także, młodego Azjatę, który wpuszczał nieletnich do kasyna za drobną opłatą . I tu zaświeciła się wyimaginowana żarówka w mojej głowie. Wiem, że jeśli znów go tam spotkam, uda mi się wejść, a jeśli zapłacę więcej niż wszyscy, może mi pomoże . 
Kiedy wychodzę z łazienki, obsługa dostarcza mi śniadanie ( bez napiwku się nie obędzie ) i w błyskawicznym tempie je pochłaniam, po czym opuszczam pokój . 
Windą zjeżdżam na sam dół i ruszam korytarzami w poszukiwaniu salonu z garniturami. Kiedy go znajduję spędzam w nim ok. godziny bo ciężko było znaleźć coś idealnego, czego teraz potrzebuję . Jednak z pomocą miłej dziewczyny, która tam pracowała znajduję i kupuję wszystko co chciałem . Cena mnie powaliła, ale już nie było odwrotu ...
Wróciłem na górę i przebrałem się w spodnie, koszulę i kamizelkę . Na nogach miałem czarne Converse, bo 2500$ na buty nie wydam, no way . 
Łapię taksówkę i ruszam pod MGM .
Kiedy już tam jestem znowu zauważam miliard szczegółów, których sam nie wiem czemu nie dostrzegłem wcześniej . 
Mam jakieś pieprzone szczęście, bo przy 3 wejściu dla pracowników zauważam Azjatę . Bez wahania podchodzę .
- W czym mogę pomóc? - pyta patrząc na mnie . 
- Potrzebuję dostać się do apartamentu 342 . - mówię .
- I co ja mam z tym wspólnego ? 
- Widziałem, że wczoraj za małą opłatą wpuściłeś do kasyna kilka osób, które raczej jeszcze nie mogły tam być...
Chłopak wyraźnie się zdziwił i zestresował .
- Co ? Ale ja mogę to wytłumaczyć, cholera . Nie mów o tym nikomu, bo mnie wyrzucą, a ja mam żonę i ... - mówi szybko .
- Nikomu o tym nie powiem, ale musisz mi pomóc . - uśmiecham się . Może nawet nie będę musiał płacić?
- Jak ... ? 
- Musisz pomóc mi niezauważenie dostać się do apartamentu 342 . 
- Niezauważenie się nie da, tu wszędzie są kamery . Po co chcesz się tam dostać ? - pyta .
- Muszę porozmawiać z taką jedną . 
- Aha . Czekaj, zaraz coś wymyślę . Jestem Sean . - podaje mi rękę . 
- Wojtek . 
- Jesteś stąd ?
- Z Europy . - uśmiecham się .
- Ok . Ciężko będzie Cię przemycić.
- Gdybym udawał kelnera ? Albo kogoś innego z obsługi ...
- Lubisz filmy. - uśmiecha się . - Ale tak, to niezły pomysł . Tylko musimy poczekać aż dziewczyna coś zamówi. W międzyczasie będziesz musiał razem ze mną wozić jedzenie do innych pokoi, żeby każdy myślał, że naprawdę tu pracujesz .
- A zamawiała coś już dzisiaj ?
- A co ja chodząca informacja ? Większość ludzi chodzi do restauracji, tylko celebryci zamawiają do pokoju . A ostatnio przyjechały modelki ! 
- Wiem, ona jest jedną z nich . Też zamawiają tylko do pokoju ?
- Z tego co wiem to tak. Wchodzisz w to ? - pyta Sean.
- Tak . - odpowiadam po chwili namysłu .
- Pamiętaj, że łatwo nie będzie . Jakby co jesteś nowy i to Twój pierwszy dzień . 
- Spoko . 
- Trzymaj się mnie i nie zgub się .
- Luz . - wchodzimy przez drzwi do wielkiej kuchni, wielkości sali gimnastycznej, gdzie znajduje się ok. 30 kucharzy . Unoszą się mocne zapachy jedzenia .
Ktoś woła Sean'a i po chwili dostajemy jedzenie, które ładujemy na srebrny, piętrowy (?) wózek . Na górnej części są zakryte dania, a na dolnej wiaderko z lodem i butelką Perrier-Jouet ( butelka tego cudeńka kosztuje ok. 4000$ z tego co wiem ).  
Ruszamy korytarzem z kuchni. Sean idzie tyłem a ja kieruję wózkiem, on trzyma go z drugiej strony . Kierujemy się do windy po czym dostarczamy jedzenie do kilku apartamentów . W ciągu dwóch godzin wykonujemy ok.50 kursów, przez co zaczynam odczuwać zmęczenie . Ani jedno zamówienie nie szło do pokoju nr.342 . Aż do godziny 15. kiedy wraz z ostatnim zamówienie z wózka zatrzymujemy się pod drzwiami z tym oto numerem .
- Słuchaj to Ty tam pójdziesz sam, a ja idę po nowy wózek i będę jeździł dalej . Już Ci pomogłem . - uśmiecha się Sean i już chce iść do windy .
- Czekaj, masz . - podaję mu moje 200$ i 100$,które zdobyłem na napiwkach pracując z nim . - I co mam zrobić z tym wózkiem ?
- Wpuść pusty do Windy, na dole odbiorą . Dzięki . - chowa pieniądze do kieszonki. - Miło było poznać, cześć.
- Cześć. I dziękuję za pomoc . 
- Luzik. Narka . - wchodzi do windy i zjeżdża na dół.
Biorę głęboki oddech i pukam w drzwi . 
- Obsługa ! - mówię i czekam aż mi otworzy . 
Drzwi się uchylają, a następnie całkiem otwierają . Nie podnosząc głowy wjeżdżam wózkiem do pokoju i stoję tyłem do Alex . Kolejny głęboki wdech .
- Pani zamawiała obiad ? - odwracam się z uśmiechem .
- Wojtek ?! - Alex prawie się przewróciła z wrażenia . - Co Ty tu do cholery robisz ?! 
Ma na sobie szorty i luźną koszulkę z  OBEY .- No obiad Ci przywiozłem . - uśmiecham się .
- Jezu, skąd Ty się tu wziąłeś ? Kto Ci powiedział i w ogóle po co żeś tu przyjechał ?
- Bo chcę z Tobą porozmawiać, przed szkołą nie dałaś mi szans na wyjaśnienie czegokolwiek .
- No bo nie ma co wyjaśniać! Masz narzeczoną i ... ona jest w ciąży, a ja nie będę rujnować waszego szczęścia . - patrzy w bok .
- Tak, z tą ciążą głupio wyszło, bo okazuje się, że ją wymyśliła .  
- Co ? Ale jak to ? Nie, na pewno nie ...
- A jednak . 
Opowiadam jej co się działo w ciągu tygodnia . Alex jest w wielkim szoku .
- Nie, to nie możliwe . Przecież to prawniczka i ...
- Ale jednak się stało . Gdyby nie to nie byłoby mnie tu dzisiaj . 
- Przyjechałeś tu... dla mnie ?
- A dla kogo innego ?
- Ojej . - uśmiecha się . - Ale i tak Ci nie uwierzę dopóki nie zobaczę, że jej nie ma w Twoim domu .
- Niedowiarek .
- No ciężko uwierzyć, że opanowana pani prawnik wymyśliła sobie z Twoją matką, że jest w ciąży, tylko po to, żebyś od niej nie odszedł .
- A jednak . Po niektórych ludziach nie widać, że są jebnięci . 
- Po Tobie na pierwszy rzut oka. Kiedy przyleciałeś ?
- Wczoraj, ale recepcja nie chciała mnie wpuścić. 
- A gdzie spałeś ?
- W Luxorze . 
- Wow . - zdziwiła się . - Chyba zbankrutujesz .
- Nie, wziąłem tańszy pokój, ale płacę za dwie osoby bo innej opcji nie było .
- Jesteś głodny ? Nie zjem tego sama . - pokazuje na półmiski na wózku . 
- W sumie siedzę tu parę godzin ... chętnie . Tylko muszę to odwieść do windy. Czekaj . - stawiam jedzenie na stoliku i odprowadzam wózek do windy, wracam do Alex .
- Cały dzień tu byłeś ? - pyta Alex siadając przy stoliku . 
- No od 11 jakoś . Musiałem czekać aż coś zamówisz . 
- W sensie, że woziłeś ludziom jedzenie czekając na zamówienie ode mnie ? - pyta zdziwiona .
- Tak . Koleś z obsługi pomógł mi się tu dostać . - zdejmuję kamizelkę i siadam po drugiej stronie stołu.
- Nie wierzę, że tyle dla mnie zrobiłeś . A nie mogłeś normalnie przez recepcję ?
- Wiesz, spróbowałbym znów ale wczoraj mnie wyjebali za drzwi .
Śmieje się . 
- No tak . Dziękuję, że tak się postarałeś .- zaczyna jeść.
- W nagrodę spędzisz ze mną resztę dzisiejszego dnia? Jutro muszę wracać. 
- Ja wracam dziś . Mam samolot o 18. Okazało się, że tutaj mają wybrać  z 50 modelek z różnych państw i miast i tylko 20 przeszło i zostaje tu . Ja nie jestem wśród nich . Dzisiaj do 17 muszę opuścić hotel . - mówi i nagle posmutniała .
- Przykro mi, że się nie dostałaś . Ale dla mnie i tak jesteś najlepsza . - staram się ją pocieszyć. 
Uśmiecha się.
- Dziękuję.
- Oni Ci fundują bilety ?
- Tak, a co ?
- Nic. Mam zapłacone za jeszcze jedną noc w hotelu, pokój dwuosobowy, zapraszam . - uśmiecham się i również zaczynam jeść .
- Nie, nie mogę . 
- Możesz.
- Wojtek nie, daj spokój .
- Ale co Ci szkodzi, zrób to dla mnie ! Ja przyleciałem tu dla Ciebie więc spędź ze mną dwa dni ! Proszę Cię, Alex.-nalegam i widzę, że powoli ją przekonuję .
- Nie, naprawdę nie mogę.
- Zrób to dla mnie . - spojrzenie zbitego psa . - Proszę . Tak ładnie, prooooooszę .
- No nie rób mi tego, nie patrz tak . - stara się patrzeć w talerz .
- Prooooooszę !
- No ok . - wzdycha patrząc na moją smutną minę .
- Cieszę się . Jesteś spakowana ? - pytam z uśmiechem .
- Tak . 
- Super, zabierzesz rzeczy i zawieziemy je do hotelu, a potem spacer ?
- Spacer mówisz ? Randkę mi proponujesz? - uśmiecha się .
- A chcesz żeby to była randka ?
- Tak . - uśmiecha się . 
- W takim razie to będzie randka . 
Rozmawiamy podczas obiadu, a potem zabieram walizki i razem z Alex wychodzimy do hallu, tam Alex się wymeldowuje i oddaje kartę . Potem taksówką jedziemy do Luxur'a .
Kiedy jesteśmy już w pokoju Alex ogląda go z zachwytem . 
- Kurczę, MGM to było coś ale tutaj ... cudownie, wow . - patrzy przez okno .
- Fajnie nie ? Słuchaj , zaraz pójdziemy na spacer tylko się przebiorę, bo wkurza mnie już ta koszula . 
- Ok . 
Znajduję krótkie spodenki i koszulkę z Nike i przebieram się w łazience po czym wracam do Alex .
- To co ? Idziemy ?
- Jasne . 
Wychodzimy z pokoju i idziemy hall'em . Razem odwracamy się i oglądamy egipskie wzory, ściany, postaci i wielkie palmy .  Rozmawiamy i planujemy spacer po mieście, a wieczór spędzimy w hotelowych kasynach, barach i klubach . 
___________________________________________________________________________________________

No, udało mu się :D
Co oni mogą nawywijać wieczorem ? :))

czekam na kom :*
kocham xo 

a tutaj łapcie kilka zdjęć ich hoteli i miejsc w których będą się bawić :)
#takemetotheLasVegas