wtorek, 3 września 2013

Thirteenth

Londyn, godz. 13:24
Wracam z ośrodka treningowego i będę musiał zacząć się pakować, jutro muszę wylecieć. Właściwie musimy. Jeszcze czeka nas wycieczka do domu Alex po jej rzeczy, nie wiem czy sama nie pojechała . Wczoraj udało mi się ją namówić na wspólny lot do Polski. Tu i tak nie ma co robić, a ja po tygodniu zgrupowania wywalczyłem dwa tygodnie urlopu ( sezon i tak się kończy, nie mamy już żadnych meczy w tym miesiącu ) i mogę tam dłużej zostać. W sumie samo powołanie mnie zaskoczyło . W Arsenalu gram już długo, a dopiero teraz je otrzymałem. Chyba w końcu zabrakło im dobrego bramkarza . Wchodzę do mieszkania i czuję zapach ... zapiekanki ?
- Hej . - uśmiecham się i trochę zaskakuje mnie widok w kuchni . Alex stoi w sweterku do połowy ud i czarnych zakolanówkach i nakłada spaghetti . Ogólnie kuchnia wygląda jak pobojowisko ale w tej chwili mnie to bawi .
- Coś tu wybuchło ? - pytam patrząc na wszystko z rozbawieniem.
- Zamknij się lepiej, bo zrobiłam Ci obiad żebyś nie musiał żreć w fast foodach! -uśmiecha się .
- Wcale nie narzekam . Widzę, że dziś po włosku .
- Jasne . Specjalnie dla Ciebie . - stawia na stole dwa talerze .
- No a tak na serio ?
- To nie było innych składników w domu, a nie chciało mi się iść do sklepu . -pokazuje mi język.- Ale jak Ci to nie pasuje, to nikt Ci nie każe jeść!
- Nie, jest wspaniale . - zdejmuję kurtkę i siadam .
- To smacznego . - siada na przeciwko i oboje jemy .
- Ej udało Ci się załatwić więcej wolnego ?
- Tak, dwa tygodnie . - Super . Nigdy nie byłam w Polsce, boję się . - uśmiecha się do mnie .
- No i masz czego . A w ogóle to musimy to jakoś tak zrobić żebyś była ze mną w jednym hotelu, muszę mieć Cię na oku, żebyś nie nabroiła ! - Myślisz, że Ci się to uda ?
- Tak . Bez problemu . Chyba po prostu Ty sama wejdziesz do hotelu, pouśmiechasz się i dadzą Ci pokój .
- A co to za hotel ?
- Hyatt chyba. Dość drogo, jak Cię to interesuje .
- To dobrze . - uśmiecha się . - Chyba mi nawet wyszło .
- No da się zjeść . - rzucam złośliwie, mimo tego, że jest niesamowicie dobre .
- Wredny jesteś .
- Tak i co ?
- Łap ! - zanim się zorientuję rzuca we mnie makaronem z sosem .
- Jesteś powalona ! - mówię i sam rzucam w nią .
- Wojtek jak mogłeś !
- Ups !
- Spadaj ! - kolejna porcja spaghetti wylądowała na mnie .
- Sama tego chciałaś . - biorę większą porcję .
- Nie, nie rób tego, sorki, nie, nie . -Wstaje z krzesła ale i tak jedzenie ją dopada .
- Kurwa ! Stop!
- Sama zaczęłaś .
- Wiem, żałuję . - wyciera z siebie sos. -Ech, do wyrzucenia .
- Calm down, moja koszulka też. -uśmiecham się .
- Ta, skoczymy na zakupy ? - pyta z niewinnym uśmiechem .
- Muszę się jeszcze spakować i mieliśmy jechać po Twoje rzeczy .-próbuję się bronić .
- Ja już byłam po moje rzeczy i jestem spakowana, a jak chcesz to Tobie też pomogę . - słodko się uśmiecha . - No proooszę, Woj !
- Eh, no ok . Ale pomagasz mi się pakować ! - zgadzam się .
- Dobra, to idę się przebrać . -uśmiechnięta idzie na górę .
Idę w jej ślady i zmieniam koszulkę i spodnie . Kiedy wychodzę jeszcze chwilę na nią czekam, aż w końcu pojawia się w białej podkoszulce i czarnych szortach . Nadal ma zakolanówki, a na nogach czarne Converse .
- Ja już . - na ramię zarzuca kremową torebkę ( wielką ... ).
- Ja też . Zimno dzisiaj . - patrzę na nią .
- Tak ? To wezmę kurtkę . - idzie na górę i wraca z narzuconą czarną, krótką skórą .
- I będzie Ci cieplej w tym ? - patrzę z rozbawieniem.
-Tak . Masz to samo .- patrzy na moją kurtkę . - Zawsze możesz mnie przytulić, a poza tym w galerii jest ciepło .
- Tak, chodźmy już . - otwieram jej drzwi i wychodzimy .
- Wiesz, że Ci pasują takie skóry ciemne spodnie i wygląd Bad Boy'a ? Brakuje tylko ... - szuka czegoś w torebce . -Tego . - zakłada mi czarne nerdy przeciwsłoneczne .
- Tak ? Już ? Mam swag i jestem idealny ? - pytam rozbawiony .
- Tak. - wchodzimy do windy i nagle czuję jej usta na swoich . Nie opieram się i odwzajemniam pocałunek. Całujemy się dopóki do windy nie wchodzą sąsiedzi z dzieckiem . Gdyby nie karcące spojrzenia sąsiadki, Alex pewnie by kontynuowała, ale przerwała i złapała mnie za rękę .
- Mogę, nie ? Tak po przyjacielsku ...
- Jasne . - mówię i w sumie jestem zadowolony z tego . Wysiadamy z windy i jedziemy do galerii na Collinsa. Po długich i wyczerpujących zakupach wróciliśmy do domu koło 19 . Kupiłem sobie kilka ubrań, ale większość była Alex, która się uparła i sama zapłaciła za większość swoich rzeczy. Ta dziewczyna sprawia, że kompletnie szaleję na jej punkcie. Niby nic ale każdy jej krok, każde spojrzenie i każdy dotyk sprawiał że moje serce biło dużo szybciej.
- Wow, wytrzymałeś tyle godzin, dziękuję . - Alex staje na palcach i całuje mnie w policzek .
- Nic wielkiego .- uśmiecham się delikatnie .
- To co ? Idziemy Cię spakować ?
- Jasne.
Wieczór spędzamy w moim pokoju, pakując walizki . Alex przymierzała moje koszulki z zeszłych sezonów, koło 23 poszliśmy spać .
 ______________________________________________________________________________


Warszawa, 12:34
Właśnie wysiedliśmy z samolotu i zabieramy bagaże . Cały czas Wojtek uśmiecha się i rozmawia ze mną widać, że powrót do kraju go cieszy . Ja jestem tu pierwszy raz .
- Słuchaj, żeby nie było, że przyjechałem z Tobą do hotelu musimy jechać osobno.
- Ok, ale ja nie wiem dokładnie dokąd . - mówię patrząc na niego uśmiechnięta .
- Spoko . Zaraz jakąś taksówkę złapiemy i powiem . - mówi i podchodzi do pierwszego taksówkarza z brzegu, po czym rozmawia z nim chwilę po czym wraca do mnie .
- On Cię zawiezie, ja będę jechał za Wami ferrari . W hotelu pouśmiechaj się i załatw pokój, tam mówią po angielsku, jak będę miał wolną chwilę to wpadnę do Ciebie, tylko napisz sms z numerem pokoju . - uśmiecha się .
- No dobra, do zobaczenia . - przytulam go i wsiadam do taksówki, a Wojtek pakuje walizkę i torbę do bagażnika. Macha mi i odjeżdżam .
Przez szybę oglądam Warszawę, wygląda na naprawdę piękne miasto z uśmiechem oglądałam uliczki i ulice. Aktualnie staliśmy w korku. Kierowca rozmawiał po angielsku, mówił mi kiedy jechaliśmy obok czegoś znanego lub ważnego .
Po pół godzinnej jeździe docieramy do hotelu Hyatt, gdzie stoją paparazzi, telewizja i dziennikarze robiący zdjęcia kilku mężczyznom przed budynkiem. Piłkarze ?
Nie patrząc na nikogo wchodzę do nowoczesnego lobby i kieruje się do recepcji .
Recepcjonistka mówi coś do mnie, ale nie rozumiem z tego ani słowa .
- Można po angielsku ? - pytam .
- Oczywiście, witamy w hotelu Hyatt, w czym mogę pomóc? - pyta uśmiechnięta dziewczyna .
- Miałam rezerwację na nazwisko Harris .
Wojtek zarezerwował mi pokój wiedząc, że w czasie zgrupowania mogą być trudności z pokojem. A w tak prestiżowym hotelu ( jak mi powiedział kierowca taksówki) każdy gość jest ważny, ten zza granicy ważniejszy, a ten znany najważniejszy .
- Tak, jest . Pokój dwuosobowy, all inclusive. Czy będzie pani korzystała z naszego spa, w czasie pobytu?
- Tak, będę . Proszę doliczyć za 3 dni . - uśmiecham się. Jak szaleć, to szaleć .
- Dobrze, cenę
wczoraj 21:42
Dobrze, cenę pani zna czy podać ?
- Po prostu proszę doliczyć, mam do Was pełne zaufanie .
- Dobrze . Płacimy z góry, kartą czy gotówką?
- Kartą . - płacę za wszystko i otrzymuję kartę do pokoju.
- Numer 345, trzecie piętro w razie pytań wszystkie telefony podane w pokoju. Życzę miłego pobytu . - uśmiecha się.
- Dziękuję, miłego dnia . - odpowiadam uśmiechem i boy hotelowy bierze moje walizki .
Pyta o numer pokoju i wsiada do windy z bagażami . Ja czekam na drugą, kiedy obok mnie staje wysoki chłopak . Przyglądam mu się przez ciemne okulary . Moją uwagę przykuwa tatuaż na szyi . Chińskie znaczki . Ma ciemno brązowe włosy i kilkudniowy zarost, białą koszulkę z orzełkiem ( chyba jeden z kadrowiczów ) i spodenki w kratkę do kolan. Na nogach trampki . Ciągnie za sobą walizkę.
Dopiero po chwili ogarniam, że mnie zmierzył.
Kontroluję swój wygląd patrząc na moje ubrania . Obcisły, neonowo zielony top i króciutkie, jeansowe, poszarpane szorty wyglądają dobrze. Czarne adidasy też są ok . Włosy opadają mi na ramiona, wiem, że Wojtkowi się takie podobają.
Chłopak chyba coś do mnie mówi .
Otrząsam się z zamyślenia i proszę go :
- Możesz po angielsku ? - ciekawe czy zrozumiał .
- Jasne, pytam skąd przyjechałaś, już wiem, że na pewno nie z Polski . - ma bardzo ładny uśmiech .
- Z Londynu . - uśmiecham się.
- Aha . Proszę, Panie przodem.- przepuszcza mnie do windy .
- Dziękuję. - puszczam zalotny uśmiech i wchodzę do windy . - Ty jesteś stąd ?
- Tak, ale gram w Southampton . - jego uśmiech promienieje .
- Aha . - nie bardzo wiedziałam co mam mówić.
- Co taka piękna Brytyjka robi w Polsce ?

- Odpoczywa . - uśmiecham się .
- Jak będę miał trochę wolnego, to może się spotkamy ? - pyta . - Mam na imię Artur . - uśmiecha się .
- Alex, Zobaczymy . - uśmiecham się i wychodzę na trzecim piętrze . - Cześć .
- Hej . - drzwi windy zamykają się a ja w spokoju szukam drzwi mojego pokoju .
Piszę Wojtkowi sms-a i włączam telewizor, po czym ciągnę walizki w róg pokoju, bo boy hotelowy zostawił je na samym środku pokoju .
W telewizji akurat pokazują hotel i piłkarzy, którzy wchodzą do środka i udzielają wywiadów . Kilku z nich to mega seksowni mężczyźni
Z ciekawości co mówią szukam laptopa i w internecie znajduję transmisję z angielskimi napisami .
Obejrzałam jakieś 10 minut i na ekranie pojawił się Wojtek . Opowiada, że to jego pierwsze powołanie, wielki zaszczyt i cieszy się, że może tu być . Padają pytania o jego związek i Wojtek oficjalnie informuje, że tamto jest skończone i ... jest wolny. W tym momencie puścił zalotne oczko do kamery i stwierdził, że każda ma szanse, po czym zaczął się śmiać.
Wolny ?
A co ze mną ?
Te słowa mnie zabolały .
Mimo tego, że nie jesteśmy razem to chciałabym usłyszeć, że jest zakochany, albo chociaż zauroczony czy kręci z kimś, ze mną mianowicie . Zamykam laptopa i zła idę do łazienki, przebrać się.
W końcu ... kiedy tu jesteśmy mamy się nie znać, bo Wojtek mógłby mieć jakieś konsekwencje, powinien być tu sam . A skoro się nie znamy mogę wiele, a przy okazji wzbudzić jego zazdrość.
A na dole kręci się sporo pociągających piłkarzy ...
Pod ubranie zakładam bikini, następnie czarny top bez ramiączek, szorty  i wiążę włosy w kitkę . Trampki zamieniam na czarne szpilki i jestem gotowa . Idę do windy i zjeżdżam na sam dół .
Wojtek musi być dziś choć trochę zazdrosny ...

_______________________________________________________________________________


Co też ona planuje ? kolejną zabawę Wojtkiem ?
Chyba dopiero się rozkręca ...

Popieracie jej zachowanie czy raczej przegina ?
Czekam na kom :*

W razie pytań zapraszam : www.ask.fm/goonerloverxo :)
odpowiem na każde pytanie :)x

Kocham :*

Rozdział krótki ale nauka mnie czeka niestety ;c postaram się duużo pisać w wolnym czasie, jakbyście tęsknili napiszcie na asku i postaram się przyspieszyc , dla Was wszystko :)
Kolejny rozdział  będzie na www.stay-with-me-forever-baby.blogspot.com, potem na love makes suprises i znów tu :) 

Postaram się szybko kochani :*

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

The Twelfth. - Back to London .

Luxor Hotel, 3:42 a.m.

Jest już prawie rano, po kilku godzinnym rajdzie po klubach czuję się zmęczona, ale jednocześnie zachwyca mnie styl bycia Wojtka . Wypił mało, mniej niż ja, więcej napoi gazowanych niż drinków. W tej chwili szliśmy już do pokoju .
Moje intencje co do niego były jasne i niekoniecznie czyste. Zamierzam się dobrze bawić, to w końcu Las Vegas - miasto grzechu . A on i to jak wygląda, patrzy i porusza się sprawia, że powinien być ósmym grzechem głównym.
Zszokował mnie fakt, że przyjechał tu po mnie, ale nadal piekielnie boli mnie to, że wtedy wyszedł do swojej narzeczonej, a potem wrócił do mnie, przespaliśmy się i następnego dnia okazało się, że ona jest w ciąży. Boli mnie to, że byłam tą drugą . Nazwijcie mnie suką, ale teraz chcę żeby poczekał na moje uczucie, zamierzam mu to za chwilę oświadczyć, chociaż nie jestem pewna czy mnie kocha. Ale dla kogoś obojętnego nie leci się do Vegas, prawda ? W sumie kiedy go nie było nie czułam ogromnego bólu, tylko przez pierwsze dwa dni, potem nawet nie chciałam, żeby wracał ( może dlatego, że tak krótko się znamy ? ), bo wiedziałam, że gdy go znów zobaczę i gdy zaczniemy rozmawiać, nie będę umiała się oprzeć.
Nie jest on Bradem Pittem ani Bradleyem Cooperem, ale ma w sobie to coś, tą męskość, ten błysk w oku i ten sposób bycia, który dla mnie jest mieszanką wybuchową .
Teraz chcę się troszkę z nim pobawić, może nawet go podrażnić, sprawdzić czy naprawdę mnie chce .
Dochodzimy do drzwi pokoju i Wojtek wpuszcza mnie przodem .
Mam na sobie matową, blado różową mini i czarne szpilki . Włosy swobodnie opadają mi na ramiona, oko jest podkreślone cienką czarną linią, a rzęsy na maxa długie, zalotnie uniesione . Widziałam kilka jego spojrzeń, które były zdecydowanie jednoznaczne ( jednokierunkowe ) i wiem, że dziś jestem górą . Ale muszę przyznać, że on mnie powala . Mimo tego, że ma na sobie kremowe rurki i czarną koszulkę z krótkim rękawkiem i czarne nike high ( naprawdę, nic specjalnego ) to wygląda tak, że muszę się powstrzymywać przed pożeraniem go wzrokiem ( wierzcie, albo nie ale ma seksowny tyłek . ) i pragnieniem rzucenia mu się na szyję .
Będzie ciężko być z nim w niezobowiązujących relacjach, bo w takich na razie chcę być, dopóki po jakimś czasie nie każe mi podjąć decyzji czy go chcę czy nie .
- Zamawiamy coś ? - i ten głos...rozpływam się, kiedy słyszę słowa z jego ust .
Ma fajny akcent.
- A co proponujesz ? - siadam na brzegu łóżka i zakładam nogę na nogę .
- Szampana na przyjemny początek wieczoru ? - uśmiecha się.
- Dobrze . - odgarniam włosy i czekam aż skończy rozmawiać z obsługą .
- Za moment przyniosą . - odwraca się i patrzy na mnie delikatnie oblizując wargi .
- Mam nadzieję, że szybko, bo chyba robi się niebezpiecznie, co ?
- Chyba tak . - siada na fotelu naprzeciwko mnie . - Mogę Cię o coś spytać ?
- O co zechcesz .
- Długo tańczyłaś w tym klubie ? - uśmiecha się tak, że natychmiast robi mi się gorąco .
- Jakiś rok . - wstaję . - A co ?
- Często tam bywam i jakoś nigdy dla mnie nie tańczyłaś .
- Peszek . - poprawiam włosy . - Może wtedy byłam na prywatnych ?
- Tańczyłaś z kimś sam na sam ? - unosi brew .
- Kilka razy . - podchodzę do okna i oglądam nocne Vegas.
- Dużo Ci za to płacili?
- Sporo, dla mnie w sam raz . A co, jesteś zainteresowany ?
- A zrobisz to ?
- A jesteś zainteresowany ? - odwracam się i patrzę na niego .
- Jasne . - przesuwa stolik, który stał obok fotela i ustawia go przed sobą. - Pokaż co umiesz, kicia .
Wybucham śmiechem, ale coś mnie ciągnie do tego, żeby tam wejść i go oczarować. To głupie i dość stereotypowe, ale kiedy laska w bieliźnie wygina się na rurze, facet szaleje, jeśli tego nie okazuje to gdzieś w środku to wszystko go zachwyca. A kiedy to okazuje to napiwki są większe .
Pukanie do drzwi i Wojtek odbiera szampana .
- Wchodzisz i zrzucasz ciuszki, czy mam Ci w tym pomóc ? - śmieje się i nalewa szampana.
- Nie mam dziś weny na taniec, jeśli chcesz możesz mi pomóc. - w czasie, kiedy odbierał szampana włączyłam stereo i znalazłam odpowiednią stację i muzykę .
- Chętnie . - korek od szampana odskoczył i Wojtek nalał nam pełne kieliszki, po czym włożył go z powrotem do wiaderka z lodem . - Jesteśmy w mieście grzechu, trzeba korzystać, nie ?
- O tak, i to bardzo . - usiadłam na stoliku i założyłam nogę na nogę.
- Więc pomóc Ci ?
- O tak, sama nie jestem w stanie . - uśmiecham się .
- Tak myślałem - łobuzerski uśmiech sprawiał że znów robiło mi się gorąco .
Wojtek duszkiem wypił kieliszek z szampanem i włożył go do wiaderka z lodem i butelką . Poszłam w jego ślady po czym podałam mu kieliszek. Odłożył go i podszedł do mnie z tym rozbrajającym uśmiechem .
- Widzę, że jesteś bardzo pomocny . - mówię kiedy dłonią odgarnia mi włosy .
- Jeśli zachodzi taka potrzeba ... ale mam nadzieję, że mi się odwdzięczysz i też pomożesz. - mówi mi na ucho dotykając mojego pasa .
- Oczywiście . - pozwalam mu przyciągnąć się do jego torsu i obejmuję go całując jego szyję .
Dłonie Wojtka wodzą po moim ciele w górę i w dół, powoli i delikatnie masują moje biodra, podczas gdy jego usta całują moją szyję .
Wzdycham cichutko i z zamkniętymi oczami całuję jego szyję stopniowo idąc w górę . Kiedy dochodzę do jego podbródka nie wytrzymuję i łapczywie szukam jego ust, kiedy w końcu je znajduję namiętnie się w nie wpijam .
Całujemy się chwilę, powoli przechodząc do pozycji leżącej, na stoliku .
Wojtek rozpina mi zamek i sukienka swobodnie opada na ziemię i zostaję w samej bieliźnie . Uśmiecha i podnosi się.  Znów stoi przede mną i patrzy z uśmiechem .
- Twoja kolej . - mówi. 
Przygryzam wargę i wkładam mu ręce pod koszulkę, zdejmując ją i rzucając na bok.  Potem rozpinam mu spodnie i prowokacyjnie oblizuję usta i patrzę mu w oczy .
Kiedy on  jest w samych bokserkach wstaję ze stolika i chcę zdjąć szpilki .
- Zostaw, szpilki są podniecające . - szepce mi do ucha i całuje po obojczyku .
Cicho jęknęłam czując jak robi mi malinkę i popchnęłam go na łóżko .
Potem poszła bielizna i kochaliśmy się naprawdę długo. Chwilami traciłam kontakt z rzeczywistością, nie mogłam złapać oddechu. 
Ale od dawna marzył mi się gorący  romans w Las Vegas. Chciałam to mam .
Wojtek był pierwszym facetem ( nie było ich wielu tak ogólnie ) który całkowicie mnie zdominował w łóżku. Zawsze starałam się mieć wszystko pod kontrolą, nie pozwalałam sobie na to, żeby szaleć na punkcie faceta i posłusznie robić co zechce . Częściej to ja kontrolowałam wszystko . Teraz całkowicie zatraciłam się w Wojtku . Próbowałam stawiać mu opór i znaleźć się ' na górze ' ale zawsze z przyjemnością się poddawałam i zatracałam w jego pieszczotach . Uległam mu całkowicie. Ale byłam tak zrelaksowana, zaspokojona i wyczerpana, że nie przejmowałam się tym.  Muszę przyznać, że kiedy mnie obejmuje czuję się bezpieczna, niech się wali cały świat, mam to gdzieś, bo on jest obok .
- Nie wierzę, że tak mnie zdominowałeś . - leżymy obok siebie i pijemy szampana .
- Dzielnie się stawiałaś .
- Nie mogłeś mi pozwolić być u góry na chwilę ?
- Nie tym razem . - pokazuje mi język.
Skąd wiesz, że będą inne ?
- Czemu nie mogłam, tak bardzo chciałam . - śmieję się .
- Natura Polaka .
- Mhmy ... - całuję jego ramię .
- Ty wiesz która godzina ? Już prawie wpół do szóstej rano .
- To dobrze . Ale chyba pora na małą drzemkę, bo ktoś mnie wykończył .
- Przynajmniej ludzie za ścianą usłyszeli co znaczy dobry seks .
- Tak ?
- No bo oni wczoraj to okrop...
- Skończ . - ucinam i gaszę lampkę po mojej stronie. Znów wtulam się w Wojtka i zakrywam nas kołdrą .
- Dobranoc . - całuje mnie w czoło i też gasi lampkę . Zasypiam niemal od razu .
________________________________________________________________________________
Londyn, 16:32.

Rano wstaliśmy w miarę wyspani i wypoczęci, chociaż z kacem, po czym spakowaliśmy się i wyjechaliśmy na lotnisko, jasno wyjaśniłam Wojtkowi, że na razie nie chcę się poważnie wiązać. Nie przyjął tego dobrze, ale w końcu zrozumiał i stwierdził, że rzeczywiście, oboje potrzebujemy trochę czasu, żeby się lepiej poznać.
Kiedy byliśmy już na Heathrow i odbieraliśmy bagaże, musiałam go poprosić o coś czego w sumie nie chciałam, ale ... muszę .
- Wojtek ? - pytam kiedy idziemy lotniskiem.
- Co ?
- Mam prośbę ... - zaczynam .
- No zaczyna się nieźle . - zatrzymuje się i patrzy na mnie z zainteresowaniem.
- Czy mogłabym zostać u Ciebie jakoś do ... wtorku ? - pytam zażenowana całą sytuacją . Nie pomyślałam, mogłam go o to poprosić zanim wyjechałam z nie zobowiązującymi spotkaniami . Ale dopiero teraz przypomniało mi się, że wyleciałam ze szkoły ...
- E no nie wiem, czy nasze nie zobowiązujące relacje na to pozwolą . - uśmiecha się .
- Ok. W takim razie zadzwonię do Lindsay. - mówię niewzruszona .
Jednak w środku coś mnie zabolało, że się nie zgadza .
-To ta blondyna ?
- E, tak . - wybieram numer .
- To nie, zostań u mnie . - zabiera mi telefon i rozłącza połączenie .
- Czemu ? Nie chciałeś przed chwilą i oddaj mi telefon ! - ciągnę go za rękę i próbuję zatrzymać, jacyś ludzie się na nas patrzą .
- Bo to dziwka, z nią nie będziesz mieszkać.
- Nie mów tak o niej ! - zatrzymuję się i puszczam go .
- Ale tak jest ! Chodź.
- Sam sobie idź . - siadam na walizce .
- Alex ! Kurwa, wstawaj, bo nie ma o co się obrażać! - Wojtek zawraca i patrzy na mnie wyraźnie poirytowany ludźmi, którzy się zatrzymują i patrzą jak bramkarz Arsenalu krzyczy na jakąś 18-latkę .
- Wyzywasz Lindsay od dziwek, ona nie jest dziwką i nie dam Ci jej obrażać! Nie znasz jej, to się nie wypowiadaj !
- Słuchaj jak laska po 2 minutach rozmowy proponuje mi seks to chyba jest dosyć jednoznaczne !
Zatyka mnie . Proponowała mu seks ? Kiedy ?
- Że niby kiedy ona Ci to proponowała ?
- Jak z nią rozmawiałem o tym, gdzie jesteś .
- I co ? Wtedy tak po prostu ... - zaczynam .
- Opowiem Ci innym razem, chodź . - rozgląda się wokół ludzi, którzy stoją obok nas . Niektórzy bez skrępowania wyciągnęli telefony i robią mu zdjęcia . Ten fakt go irytuje . Inni fotografują nas z daleka .
- Chodź stąd, proszę Cię . Albo Cię tu zostawiam i rób co chcesz .
- Ok, chodźmy . - widzę, że jest zły więc daję mu spokój .
- Przepraszam, chciałbym przejść. - Wojtek próbuje się przepchnąć przez tłum, ale najpierw jakiś chłopak chce autograf, a kiedy już go dostaje ustawia się kolejka .
Ludzie, wy się nie śpieszycie na samolot ?
Cholera, oni wysiadają .
Wojtek cierpliwie robi zdjęcia z każdym fanem który do niego podejdzie, rozdaje autografy i uśmiecha się .
Ja cicho stoję z boku i czekam . Chyba go to troszeczkę denerwuje i dlatego chciał szybko wyjść, ale popularność ma swoją cenę .
Chciałabym żeby kiedyś do mnie tak ludzie podchodzili, prosili o zdjęcie i autograf .
Zajmuje mu to dokładnie 43 minuty, potem w ciszy opuszczamy lotnisko i wsiadamy do taksówki, Wojtek podaje adres i jedziemy do jego domu .
Patrzy w okno i nie odzywa się .
- Przepraszam za to na lotnisku . - w końcu, po 10 minutach drogi przerywam ciszę .
- Spoko, nic się nie stało.
- Nie, gdyby nie ja byśmy szybko wyszli i nie musiałbyś ...
- Musiałbym . Z fanami trzeba być blisko .
- To czemu jesteś zły ?
- Nie wiem, chyba zmęczony jeszcze po nocy . - uśmiecha się .
- Aha .
Już się nie odzywam i patrzę w okno .
- Co przeskrobałaś ? - pyta nagle Wojtek .
- O co chodzi ? - nie rozumiem.
- Skoro do wtorku nie wracasz do domu, to coś się musiało stać .
- Bo no ... głupia sprawa .
- Jaka ?
- Wyrzucili mnie ze szkoły .
- Za co ? - jest spokojny, Troy zaraz by się wkurzył .
- Nie chcę o tym mówić, ok ?
- Ok, jak coś to jestem . - uśmiecha się . - Słuchaj, ale skoro Cię wywalili, to czemu tylko do wtorku?
- We wtorek Troy i Jenny wyjeżdżają na kilka tygodni do stanów, dom dla mnie . A jak wrócą to już po roku szkolnym i nie będę musiała chodzić, w międzyczasie znajdę lepszą pracę niż klub nocny i wyprowadzę się, ułożę to wszystko ...
- Rozpędzasz się . W kilka tygodni w normalnej pracy nie zarobisz na mieszkanie, póki co możesz mieszkać u mnie, nie będę sam . - uśmiecha się pocieszająco .
- Dziękuję . - to dla mnie naprawdę wiele znaczy .
- Spoko . Wysiadamy . - mówi Wojtek kiedy taksówka się zatrzymuje .
- Ok . - stoję przed nowoczesnym apartamentowcem .
Wojtek zabiera walizki i płaci taksówkarzowi .
- Wejdźmy parkingiem, bo chcę sprawdzić czy z samochodem wszystko ok . - bierze walizki i rusza do wjazdu na parking podziemny .
- Ok . - posłusznie idę za nim do Ferrari, a potem wjeżdżamy windą na 4 piętro i wchodzimy przez drzwi z numerem 342 do ogromnego mieszkania, urządzonego nowocześnie, a jednocześnie bijącego ciepłem .
Wojtek podnosi kilka listów z wycieraczki i przegląda je .
Na widok jednego szeroko otwiera oczy i odkłada go na bok .
- Em, czuj się jak u siebie w domu . Zaraz pójdziemy na górę i ogarniemy pokój, ok ?
- Okej, spoko . - siadam na kanapę .
- Kawę ?
- Chętnie .
Wojtek robi nam kawę i bierze list do ręki . Siada naprzeciwko mnie na fotelu i podciąga kolana pod brodę.
Bierze głęboki oddech i otwiera list .
- Coś się stało ? - pytam pijąc kawę .
- Zostałem powołany do Reprezentacji . - mówi zdziwiony . - Za dwa dni mam się stawić na zgrupowaniu w Warszawie . Pierwszy raz mnie powołano .
- Tak ? To świetnie ! Gratuluję . - uśmiecham się . - Cieszysz się ?
- Tak, ale będę musiał jutro jechać i zanieść to do zarządu i potem się spakować i wylecieć . - patrzy na mnie smutno .
-A spoko, ja pojadę do Lind . - uśmiecham się mimo tego, że wolałabym zostać u niego, już mi się tu podoba .
- Byłaś kiedyś w Polsce ? - pyta po chwili ciszy z łobuzerskim uśmiechem .

_________________________________________________________________________________

Kolejna wycieczka się szykuje ?

Jak myślicie, będą razem czy ' w nie zobowiązujących stosunkach ' ? :)

Czekam na kom ;*

Love xo 

 prosze o rzucenie okiem na pierwszy rozdział nowego love story, całe fan fiction będzie miało miejsce 5 lat po 1. rozdziale , zapraszam do czytania i komentowania Misiaki :*


sobota, 10 sierpnia 2013

MAM GŁUPIE POMYSŁY


 Kochani podglądacze i czytelnicy, ja inteligentnie założyłam trzeciego bloga ;) 


więc .. no co ja mogę robić, zapraszam i proszę o komentarze czy dalej pisać bo jeśli nie mam dla kogo to proszę napiszcie, że złe ;))

zaraz zabieram się za rozdziały tu i na http://heartbeatforfootball.blogspot.com/

Jestem głupia, 3 blogi ;c no ale może się spodoba więc ... PROSZĘ WEJDŹCIE NOO ;c 


KOCHAM :*


mam milion pomysłów .

wtorek, 30 lipca 2013

The Eleventh . - Vegas time . II

9:34 Luxor, Las Vegas . 

Rano budzę się wypoczęty i zdeterminowany . Muszę zacząć szukać ciuchów i wychodzić, jeśli chcę żeby ' plan' się powiódł .
Zamawiam śniadanie i podziwiam widok z okna. Mój pokój był niesamowity . Wielkie łóżko, ekskluzywne fotele, genialnie urządzona i wyposażona łazienka . 
Wczoraj nie do końca zwróciłem uwagę na ekskluzywności i prestiż tego hotelu . Dopiero kiedy przed 22 wróciłem byłem oniemiały z wrażenia . Byłem w miejscu gdzie nakręcono setki filmów, gdzie zatrzymują się największe gwiazdy i w miejscu gdzie dzieją się rzeczy niemożliwe  Wtedy również pomyślałem, że do cholery jestem w Las Vegas ! I z tej okazji wieczór spędziłem w kasynie, a następnie w barze i klubie . Tańczyłem z kilkoma laskami, wypiłem kilka kolejek w barze i przegrałem 300$ w kasynie, a wygrałem 50. Jakoś koło wpół do drugiej z lekkimi problemami w drodze trafiłem do mojego pokoju i od razu zasnąłem . Teraz biorę prysznic w oczekiwaniu na śniadanie .  
Będę musiał wybrać się na dół i w tym gigantycznym i przepastnym budynku poszukać salonu garniturów .
Potrzebuję spodni, koszuli i kamizelki . Marynarkę sobie daruję ( wcale nie oszczędzam ... ).
Wczoraj dokładnie przyjrzałem się obsłudze MGM, starałem się obejść ten wielki hotel i znaleźć większość wejść dla obsługi . Zauważyłem także, młodego Azjatę, który wpuszczał nieletnich do kasyna za drobną opłatą . I tu zaświeciła się wyimaginowana żarówka w mojej głowie. Wiem, że jeśli znów go tam spotkam, uda mi się wejść, a jeśli zapłacę więcej niż wszyscy, może mi pomoże . 
Kiedy wychodzę z łazienki, obsługa dostarcza mi śniadanie ( bez napiwku się nie obędzie ) i w błyskawicznym tempie je pochłaniam, po czym opuszczam pokój . 
Windą zjeżdżam na sam dół i ruszam korytarzami w poszukiwaniu salonu z garniturami. Kiedy go znajduję spędzam w nim ok. godziny bo ciężko było znaleźć coś idealnego, czego teraz potrzebuję . Jednak z pomocą miłej dziewczyny, która tam pracowała znajduję i kupuję wszystko co chciałem . Cena mnie powaliła, ale już nie było odwrotu ...
Wróciłem na górę i przebrałem się w spodnie, koszulę i kamizelkę . Na nogach miałem czarne Converse, bo 2500$ na buty nie wydam, no way . 
Łapię taksówkę i ruszam pod MGM .
Kiedy już tam jestem znowu zauważam miliard szczegółów, których sam nie wiem czemu nie dostrzegłem wcześniej . 
Mam jakieś pieprzone szczęście, bo przy 3 wejściu dla pracowników zauważam Azjatę . Bez wahania podchodzę .
- W czym mogę pomóc? - pyta patrząc na mnie . 
- Potrzebuję dostać się do apartamentu 342 . - mówię .
- I co ja mam z tym wspólnego ? 
- Widziałem, że wczoraj za małą opłatą wpuściłeś do kasyna kilka osób, które raczej jeszcze nie mogły tam być...
Chłopak wyraźnie się zdziwił i zestresował .
- Co ? Ale ja mogę to wytłumaczyć, cholera . Nie mów o tym nikomu, bo mnie wyrzucą, a ja mam żonę i ... - mówi szybko .
- Nikomu o tym nie powiem, ale musisz mi pomóc . - uśmiecham się . Może nawet nie będę musiał płacić?
- Jak ... ? 
- Musisz pomóc mi niezauważenie dostać się do apartamentu 342 . 
- Niezauważenie się nie da, tu wszędzie są kamery . Po co chcesz się tam dostać ? - pyta .
- Muszę porozmawiać z taką jedną . 
- Aha . Czekaj, zaraz coś wymyślę . Jestem Sean . - podaje mi rękę . 
- Wojtek . 
- Jesteś stąd ?
- Z Europy . - uśmiecham się .
- Ok . Ciężko będzie Cię przemycić.
- Gdybym udawał kelnera ? Albo kogoś innego z obsługi ...
- Lubisz filmy. - uśmiecha się . - Ale tak, to niezły pomysł . Tylko musimy poczekać aż dziewczyna coś zamówi. W międzyczasie będziesz musiał razem ze mną wozić jedzenie do innych pokoi, żeby każdy myślał, że naprawdę tu pracujesz .
- A zamawiała coś już dzisiaj ?
- A co ja chodząca informacja ? Większość ludzi chodzi do restauracji, tylko celebryci zamawiają do pokoju . A ostatnio przyjechały modelki ! 
- Wiem, ona jest jedną z nich . Też zamawiają tylko do pokoju ?
- Z tego co wiem to tak. Wchodzisz w to ? - pyta Sean.
- Tak . - odpowiadam po chwili namysłu .
- Pamiętaj, że łatwo nie będzie . Jakby co jesteś nowy i to Twój pierwszy dzień . 
- Spoko . 
- Trzymaj się mnie i nie zgub się .
- Luz . - wchodzimy przez drzwi do wielkiej kuchni, wielkości sali gimnastycznej, gdzie znajduje się ok. 30 kucharzy . Unoszą się mocne zapachy jedzenia .
Ktoś woła Sean'a i po chwili dostajemy jedzenie, które ładujemy na srebrny, piętrowy (?) wózek . Na górnej części są zakryte dania, a na dolnej wiaderko z lodem i butelką Perrier-Jouet ( butelka tego cudeńka kosztuje ok. 4000$ z tego co wiem ).  
Ruszamy korytarzem z kuchni. Sean idzie tyłem a ja kieruję wózkiem, on trzyma go z drugiej strony . Kierujemy się do windy po czym dostarczamy jedzenie do kilku apartamentów . W ciągu dwóch godzin wykonujemy ok.50 kursów, przez co zaczynam odczuwać zmęczenie . Ani jedno zamówienie nie szło do pokoju nr.342 . Aż do godziny 15. kiedy wraz z ostatnim zamówienie z wózka zatrzymujemy się pod drzwiami z tym oto numerem .
- Słuchaj to Ty tam pójdziesz sam, a ja idę po nowy wózek i będę jeździł dalej . Już Ci pomogłem . - uśmiecha się Sean i już chce iść do windy .
- Czekaj, masz . - podaję mu moje 200$ i 100$,które zdobyłem na napiwkach pracując z nim . - I co mam zrobić z tym wózkiem ?
- Wpuść pusty do Windy, na dole odbiorą . Dzięki . - chowa pieniądze do kieszonki. - Miło było poznać, cześć.
- Cześć. I dziękuję za pomoc . 
- Luzik. Narka . - wchodzi do windy i zjeżdża na dół.
Biorę głęboki oddech i pukam w drzwi . 
- Obsługa ! - mówię i czekam aż mi otworzy . 
Drzwi się uchylają, a następnie całkiem otwierają . Nie podnosząc głowy wjeżdżam wózkiem do pokoju i stoję tyłem do Alex . Kolejny głęboki wdech .
- Pani zamawiała obiad ? - odwracam się z uśmiechem .
- Wojtek ?! - Alex prawie się przewróciła z wrażenia . - Co Ty tu do cholery robisz ?! 
Ma na sobie szorty i luźną koszulkę z  OBEY .- No obiad Ci przywiozłem . - uśmiecham się .
- Jezu, skąd Ty się tu wziąłeś ? Kto Ci powiedział i w ogóle po co żeś tu przyjechał ?
- Bo chcę z Tobą porozmawiać, przed szkołą nie dałaś mi szans na wyjaśnienie czegokolwiek .
- No bo nie ma co wyjaśniać! Masz narzeczoną i ... ona jest w ciąży, a ja nie będę rujnować waszego szczęścia . - patrzy w bok .
- Tak, z tą ciążą głupio wyszło, bo okazuje się, że ją wymyśliła .  
- Co ? Ale jak to ? Nie, na pewno nie ...
- A jednak . 
Opowiadam jej co się działo w ciągu tygodnia . Alex jest w wielkim szoku .
- Nie, to nie możliwe . Przecież to prawniczka i ...
- Ale jednak się stało . Gdyby nie to nie byłoby mnie tu dzisiaj . 
- Przyjechałeś tu... dla mnie ?
- A dla kogo innego ?
- Ojej . - uśmiecha się . - Ale i tak Ci nie uwierzę dopóki nie zobaczę, że jej nie ma w Twoim domu .
- Niedowiarek .
- No ciężko uwierzyć, że opanowana pani prawnik wymyśliła sobie z Twoją matką, że jest w ciąży, tylko po to, żebyś od niej nie odszedł .
- A jednak . Po niektórych ludziach nie widać, że są jebnięci . 
- Po Tobie na pierwszy rzut oka. Kiedy przyleciałeś ?
- Wczoraj, ale recepcja nie chciała mnie wpuścić. 
- A gdzie spałeś ?
- W Luxorze . 
- Wow . - zdziwiła się . - Chyba zbankrutujesz .
- Nie, wziąłem tańszy pokój, ale płacę za dwie osoby bo innej opcji nie było .
- Jesteś głodny ? Nie zjem tego sama . - pokazuje na półmiski na wózku . 
- W sumie siedzę tu parę godzin ... chętnie . Tylko muszę to odwieść do windy. Czekaj . - stawiam jedzenie na stoliku i odprowadzam wózek do windy, wracam do Alex .
- Cały dzień tu byłeś ? - pyta Alex siadając przy stoliku . 
- No od 11 jakoś . Musiałem czekać aż coś zamówisz . 
- W sensie, że woziłeś ludziom jedzenie czekając na zamówienie ode mnie ? - pyta zdziwiona .
- Tak . Koleś z obsługi pomógł mi się tu dostać . - zdejmuję kamizelkę i siadam po drugiej stronie stołu.
- Nie wierzę, że tyle dla mnie zrobiłeś . A nie mogłeś normalnie przez recepcję ?
- Wiesz, spróbowałbym znów ale wczoraj mnie wyjebali za drzwi .
Śmieje się . 
- No tak . Dziękuję, że tak się postarałeś .- zaczyna jeść.
- W nagrodę spędzisz ze mną resztę dzisiejszego dnia? Jutro muszę wracać. 
- Ja wracam dziś . Mam samolot o 18. Okazało się, że tutaj mają wybrać  z 50 modelek z różnych państw i miast i tylko 20 przeszło i zostaje tu . Ja nie jestem wśród nich . Dzisiaj do 17 muszę opuścić hotel . - mówi i nagle posmutniała .
- Przykro mi, że się nie dostałaś . Ale dla mnie i tak jesteś najlepsza . - staram się ją pocieszyć. 
Uśmiecha się.
- Dziękuję.
- Oni Ci fundują bilety ?
- Tak, a co ?
- Nic. Mam zapłacone za jeszcze jedną noc w hotelu, pokój dwuosobowy, zapraszam . - uśmiecham się i również zaczynam jeść .
- Nie, nie mogę . 
- Możesz.
- Wojtek nie, daj spokój .
- Ale co Ci szkodzi, zrób to dla mnie ! Ja przyleciałem tu dla Ciebie więc spędź ze mną dwa dni ! Proszę Cię, Alex.-nalegam i widzę, że powoli ją przekonuję .
- Nie, naprawdę nie mogę.
- Zrób to dla mnie . - spojrzenie zbitego psa . - Proszę . Tak ładnie, prooooooszę .
- No nie rób mi tego, nie patrz tak . - stara się patrzeć w talerz .
- Prooooooszę !
- No ok . - wzdycha patrząc na moją smutną minę .
- Cieszę się . Jesteś spakowana ? - pytam z uśmiechem .
- Tak . 
- Super, zabierzesz rzeczy i zawieziemy je do hotelu, a potem spacer ?
- Spacer mówisz ? Randkę mi proponujesz? - uśmiecha się .
- A chcesz żeby to była randka ?
- Tak . - uśmiecha się . 
- W takim razie to będzie randka . 
Rozmawiamy podczas obiadu, a potem zabieram walizki i razem z Alex wychodzimy do hallu, tam Alex się wymeldowuje i oddaje kartę . Potem taksówką jedziemy do Luxur'a .
Kiedy jesteśmy już w pokoju Alex ogląda go z zachwytem . 
- Kurczę, MGM to było coś ale tutaj ... cudownie, wow . - patrzy przez okno .
- Fajnie nie ? Słuchaj , zaraz pójdziemy na spacer tylko się przebiorę, bo wkurza mnie już ta koszula . 
- Ok . 
Znajduję krótkie spodenki i koszulkę z Nike i przebieram się w łazience po czym wracam do Alex .
- To co ? Idziemy ?
- Jasne . 
Wychodzimy z pokoju i idziemy hall'em . Razem odwracamy się i oglądamy egipskie wzory, ściany, postaci i wielkie palmy .  Rozmawiamy i planujemy spacer po mieście, a wieczór spędzimy w hotelowych kasynach, barach i klubach . 
___________________________________________________________________________________________

No, udało mu się :D
Co oni mogą nawywijać wieczorem ? :))

czekam na kom :*
kocham xo 

a tutaj łapcie kilka zdjęć ich hoteli i miejsc w których będą się bawić :)
#takemetotheLasVegas














sobota, 27 lipca 2013

The Tenth . - Vegas Time .

Wczorajszy wieczór minął mi na szukaniu jakiejkolwiek informacji o poakzach VS i miejscu pobytu ekipy . Nie ma nic poza informacją, że najbliże 6 pokazów będzie w Las Vegas .
Kupiłem bilet na piątek, bo mam zamiar wieczorem wylecieć .
Właśnie jadę z treningu pod szkołę .
Mam nadzieję, że ta napalona małolata ma to o co prosiłem .
Po drodze zahaczam o SubWay i kupuję dwie kanapki .
Zjadam je czekając na dzwonek w tym samym miejscu co wczoraj .
Po 10 minutach od dzwonka do samochodu podchodzi blondynka i puka w szybę. 
- Cześć .
- Hej . - witam się i otwieram drzwi. - Już wszystko wiesz ?
- Tak .
- Więc słucham .
- Najpierw kasa . - uśmiecha się.
- Nie złotko . Wczoraj dostałaś 500 czekam na informacje, potem reszta .
- Eh ... moja strata .  - otwiera torbę i chwilę szuka . - Masz . - podaje mi złożoną na 4 kartkę .
Otwieram i czytam .
- Rozmawiałaś z nią ? - pytam.
- Pisałam . Ciężko było to wyciągnąć ale po dwóch godzinach się udało .
- Dzięki . - płacę jej kolejne 500£.
- I co teraz zrobisz ? Polecisz do niej ? Poczekaj aż wróci ...
- Nie wiem kiedy wróci .
- Nie jest tego warta ... - zaczyna .
- Nie pytałem o opinię . Pozatym jesteś jej najlepszą przyjaciółką i myślałem że masz inne zdanie o Alex.
- Jest wspaniała ..  ale jej związki szybko się kończą, nie wejdziesz w to na dłużej .
- A jeśli ?
- Znam ją od małego . Wiem co mówię . Musi być wolna ...
- Dzięki za radę . - odpalam silnik.
- Jakby Wam nie wyszło i chciałbyś się zabawić to jestem . - pokazuje język i odchodzi chowając kasę .
Zamykam drzwi i odjeżdżam.
Sam nie wiem czy dobrze robię, że tam za nią . Może ona już o tym zapmniała ?
Ale kiedy tam polecę to udowodnię jej, że mi zależy . Sama mówiła że zaczyna coś do mnie czuć. Gdybym wtedy nie mówił o ciąży Magdy może dalej byśmy mieli kontakt . Ale byłem po kilku drinkach i mogłem nie do końca myśleć logicznie .
Wracam do ( w końcu ) pustego  domu. Z mamą pożegnłem się rano, pewnie już jest na lotnisku .
W domu jeszcze raz otwieram kartke . Hotel MGM Grand . No tak . Ocieka luksusem . To miejsce widziałem tylko na filmach i zawsze chciałem tam pojechać . Kasyna, palmy, Elvis  i dużo whiskey. Z tym mi się zawsze kojarzyło Vegas . Oczywiście MGM i inne hotele też .
Będąc tam mam zamiar zahaczyć o kasyno. Chociaż jedno .
Pokój numer 342. 
Z drugiej strony kartki dziewczyna ( ma na imię Lindsay jak już sobie przypomniałem) zapisała swój numer. 
Naprawdę myśli że zadzwonię ?
Jakaś napalona, poważnie .
Nim się obejrzę a już 22. Postanawiam iść spać, bo przecież już czekam do piątku.
Nie wiem co chcę jej powiedzieć ...
_____________________________________
Piątek,  godz. 18.23 . Lotnisko Las Vegas .
Własnie wsiadłem do taksówki i ruszamy w stronę mojego hotelu niedaleko MGM . Jest tu gorąco, Zajebiście gorąco ale już mi się podoba . Milion świateł i głośne dźwięki wielkiego miasta.  Niby mieszkam w Londynie i wiem jak to jest ale tu czuję tą magię i urok Vegas . Jest tu zupełnie inaczej i to czuć już w pierwszych krokach . Łot minął mi szybko, bo w nocy z czwartku na piątek byłem na imprezie urodzinowej kolegi i zeszło mi do 6. Rano, potem byłem na treningu ( całą noc byłem trzeźwy ! ) i potem od razu na lotnisko, więc wyspałem się w samolocie. 
Siedzę w taksówce i oglądam miasto . Tu zaczyna być ciemno więc neonowe światła dopiero zaczynają rozbłyskiwać .
Czwartek zleciał mi na treningu i pakowaniu się na weekend . Potem urodziny i jakoś zleciało .
Teraz się trochę denerwuję, bo nie wiem jak się do niej dostać i co powiedzieć . Jeszcze dzisiaj spróbuję się z nią skontaktować .
Jak to możliwe że ledwo ją znam a już szaleję na jej punkcie ? Normalny to ja nie jestem ...
Po półgodzinnej drodze dojeżdzamy do Luxor Las Vegas . Po drodze zmieniłem zdanie i postanowiłem zaszaleć . Jeśli już jestem w Vegas to Hotel musi być zajebisty . Do Alex dojadę taksówką .
Nie miałem rezerwacji ale udało się znaleźć pokój. Dziewczyna w recepcji była przesympatyczna .  Wziąłem co prawda dwuosobowy ale był zarezerwowany dopiero na poniedziałek, a ja już w niedzielę rano go opuszczę, więc dziewczyna po konsultacji z szefem kazała wpłacić zaliczkę i dała kartę do pokoju.
Wziąłem bez wyżywienia. Ziem na mieście i nie będę bankrutem .
Zostawiam rzeczy i wychodzę na miasto.
Idę ulicom i szukam jakiejś restauracji w której się najem i może będzie mnie stać na powrót do domu . Przechodzę kilka przecznic i mijam kilkunastu Elvisów, co budzi dziwne napady radości za każdym razem .
W końcu po jakiś 6 przecznicach trafiam na KFC . Trzeba zjeść w tanim i sprawdzonym miejscu .
Po obiadokolacji szukam wolnej taksówki i jak już ją znajduję z mocno bijącym sercem ruszam pod MGM Grand.
Vegas robi wrażenie i coś czuję, że jeśli dziś nie uda mi się skontaktować z Alex to mam wiele pub'ów i klubów do zwiedzenia .
Chwilę zajmuje dojechanie pod MGM, jednak kiedy już tam jestem chwilę myślę co właściwie powiedzieć w recepcji?
Wysiadam i wchodzę do hotelu .
Drogo zdobiony hall robił ogromne wrażenie . Widać było recepcie, winde, sklep i zejście do kasyna .
Otrząsam się z szoku i idę do recepcji.
- Miał Pan rezerwację ? - pyta od razu kobieta .
- Nie, przyszedłem do Alex Harris, przyjechała we wtorek .
- A tak, jedna z modelek, niestety nie mogę pana wpuścić .
- Jak to ?
- Wie pan co ? Miałam tu już milion takich jak pan, którzy chcieli się dostać do którejkolwiek z pań i naprawdę nie obchodzi mnie pana historia więc proszę opuścić hotel .
Chwilę stoję w osłupieniu .
- Pani nie rozumie, ja naprawdę muszę się z nią zobaczyć. Proszę zadzwonić i ... i spytać czy mnie zna, na pewno powie że tak i ...
- Albo pan stąd pójdzie albo wezwę ochronę !
- Pani jest jakaś nienormalna ?! Muszę się z nią zobaczyć, proszę zadzwonić i spytać i ... - nagle ktoś łapie mnie pod ramiona . - Kurwa co jest ?!
Patrzę na dwóch ochroniarzy mojego wzrostu jednak dużo większych.
- Sam trafię do wyjścia . - wyrywam się ale oni nie puszczają i zostaję wyprowadzony z hotelu .
- Ciesz się, że nie dzwonimy po policję . - ochroniarz mnie puszcza.
- Łaskawco mój . - otrzepuję się i odchodzę.
Już chcę odejść, kiedy zauważam dwóch kelnerów stojących z boku budynku . Palą papierosy . Za nimi są drzwi z napisem ' For Personel Only '.
Uśmiecham się i w mojej głowie pojawia się pomysł z wielu filmów, muszę go tylko trochę dopracować . Ale czy on się uda ?
Jestem w Las Vegas, tu wszystko się może zdarzyć !
_____________________________________
Czo ten Wojtek ... ? ;>
Kocham i czekam na komentarze :* xo

czwartek, 25 lipca 2013

Ninth

Siedząc w sypialni z lodem przy twarzy myślę już nie o tym jak pozbyć się uczucia do Alex tylko jak znów zacząć z nią rozmawiać .
Wtedy czuję dym, jakby z papierosa ... ktoś wogóle jest w domu ?
Nie było ani Mamy ani Magdy .
Przechodzę do pokoju gościnnego i zamurowało mnie . Widzę Magdę z papierosem, siedzącą przy oknie .
- Co Ty robisz ? - pytam zaskoczony.
- Palę, nie widzisz ?
- Cholera, jak palisz jak Ty w ciąży jesteś ?!
- Co ?
- No w ciąży jesteś to chyba raczej nie możesz palić ?!
- Wszystko mogę i daj mi spokój .
- Kurwa, Magda trujesz nasze dziecko ! I od kiedy wogóle palisz ? - wyrywam jej papierosa i paczkę i wyrzucam za otwarte okno.
- Pogrzało Cię ?! Wisisz mi fajki! - wstaje i krzyczy .
- Ty jakaś nienormalna jesteś ? Nie możesz palić w ciąży !
- Jakiej kurwa ciąży ?! Nie jestem w żadnej ciąży, Twoja matka to wymyśliła ! - krzyczy wściekła Magda i dopiero po chwili zdaje sobie sprawę z tego co powiedziała.
- Co ?
- Bo ... bałam się że mnie zostawisz... nie wiedziałam co robić ... zadzwoniłam po nią ... i tak to .. wymyśliłyśmy . - mówi już spokojna i zawstydzona.
Zaciskam szczękę .
- Wojtek .. przepraszam ... ja ...
- Masz dwa dni . - mówię .
- Co ? Ale o co chodzi ?
- Masz dwa dni na zabranie swoich rzeczy i wyprowadzenie się stąd . W środę oddajesz mi klucz . - mówię przez zaciśnięte zęby .
- Ale ... nie, Wojtek to nie może być koniec, mamy plany i ślub i ... nie mam dokąd iść.
- Masz tyle przyjaciółek, któraś Cię przyjmie . W sumie w dupie mam gdzie będziesz i co się z Tobą stanie. Wypierdalaj jak najdalej ode mnie. To koniec. - wychodzę z pokoju.  - I jeśli chcesz zabrać wszystko to radzę zacząć się pakować .
Widziałem łzy w jej oczach .
Ale mam to w dupie, tak się nie robi .
Mieszkanie jest moje, wszystko było kupowane za moje pieniądze . Ona ma swoje konto i używa go rzadko więc nie będzie problemu typu ' ja to kupiłam i zabieram ' .
Kiedy mama wróciła Magda od razu jej się poskarżyła jaki to zły i okrutny jestem .
Urządziła mi awanturę ale w miarę szybko skończyła kiedy jej powiedziałem, że wiem że to jej pomysł i samolot ma w środę o 20. Byłem tak okrutny i zarezerwowałem jej bilet . Zaczęła przepraszać ale skończyło się na tym że poszedłem do sklepu zostawiając obie prawie  płaczące.

_____________________________________

Zapinam ostatnią walizkę i Troy wynosi moje rzeczy do auta .
Zawozi mnie na lotnisko, bo o 8 wieczorem mam samolot. 
Zadzwonili do mnie z Victoria's Secret i zostałam ich modelką .
Cieszę się ogromnie i wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że dziś spotkałam Wojtka .
Po co przyszedł ? Czego chciał? I jak, do cholery, trafił pod moją szkołę ?
Nie wiem i nie chcę wiedzieć .
Szczerze, to znam go krótko ale mimo wszystko już za nim tęsknię i to bardzo .
- Gotowa? - pyta Troy . - Wszystko wzięłaś ?
- Tak, tak . Mogę lecieć . - mówię z uśmiechem .
- Uważaj, tam na siebie, ok mała ?
- Jasne. Przecież zawsze uważam .
- Taa ... to teraz bardziej . - śmieje się Troy .
- No ok . Jedziemy ?
- Tak . - mówi i rusza spod domu .

_____________________________________

Następnego dnia, po treningu postanowiłem zebrać się w sobie i pojechać do domu Alex .
Udałem się tam zaraz po wyjściu z ośrodka treningowego .
Moje oko i kawałek policzka było spuchnięte więc założyłem czarne Nerdy żeby nie było tego widać . Zadzwoniłem do drzwi i otworzyła mi ... jakaś blondynka .
- Hej . - mówi zdziwiona . - A Ty ... do kogo?
- Hej . Ee ... do Alex . Jest ? Chciałbym z nią porozmawiać
- Ale ona wyjechała ... nie wiesz? - mówi zdziwiona .
- Nie . Dokąd ? Po co przecież ma szkołę ...
- Do Vegas . Victoria's Secret chce ją na modelkę, wyleciała wczoraj.
- A ... a kiedy wraca ?
- Nie wiem czy wogóle .
- Kochanie? Kto przyszedł ? - zza dziewczyny wychodzi wysoki brunet.-Kto to ?
- Przyjaciel Alex, pyta gdzie jest .
- Aha . Zostawisz nas samych ? - pyta dziewczynę i ona wchodzi do domu . - Słuchaj, wiem kim jesteś i co chcesz . I dam Ci dobrą radę . Zostaw moją siostrę w spokoju, gdyby chciała to by Ci powiedziała że wyjeżdża . Daj jej spokój .
- Muszę się z nią zobaczyć .
- Nie, nie musisz . Zostaw i nie szukaj jej .
- Bo co ?
- Bo wtedy ja znajdę Ciebie . Idź już . Nie chcę Cię tu więcej widzieć . - chłopak zamyka drzwi .
Zamyślony wracam do auta .
Chwilę siedzę w środku i myślę .
W końcu ruszam z pod domu Alex i jadę pod jej szkołę .
Jeszcze nie ma przerwy, ale za chwilę powinna się zacząć . Albo będzie już koniec lekcji, bo dochodzi 3.
O 14:49 ze szkoły powoli zaczynają wychodzić ludzie .
Wypatruję tej jednej blondynki, która wczoraj stała z Alex . Nie jest to aż takie trudne ponieważ szkołę opuszcza z Drake'iem . Żegnają się i chłopak wsiada do czarnego Land Rover'a i dojeżdża, a dziewczyna zajmuje ławkę pod szkołą . 
Kiedy po 15 większość uczniów opuściła szkołę postanowiłem podejść do dziewczyny .
- Eee, hej.  - podchodzę .
- O ... cześć ? Co Ty chcesz ? Alex nie ma . - mówi zdziwiona .
- Wiem, przyszedłem do Ciebie .
Wtedy dziewczyna chowa telefon do kieszeni i mierzy mnie .
Mam na sobie czarne nike, ciemne dżinsy i niebieską koszulę w dużą kratkę z krótkim rękawem. Myślę, że wyglądam ok więc nie rozumiem jej zdziwienia .
- Ok . Co Ty możesz ode mnie chcieć? Dzisiaj nie pracuję ... - mówi po chwili .
- Przyjaźnisz się z Alex ?
- Tak . Jestem jej najbliższą przyjaciółką . A co ? - jej spojrzenie wyraża zainteresowanie .
- Pewnie wiesz gdzie jest .
Uśmiecha się. 
- Nie do końca . Wiem tylko, że w Las Vegas . - mówi .
- Tyle też wiem . Chodzi o to, żebyś się dowiedziała gdzie, która dzielnica, hotel ... - mówię. 
- Mam się dowiedzieć o hotel, tak ?Ale w sumie po co ?
- Bo Cię o to proszę .
- Co będę z tego miała ? - oblizuje usta .
- A co byś chciała ?
Pieprzona materialistka .
- Ciebie. - patrzy na mnie i przygryza wargę .
Śmieję się .
- Nie jestem formą zapłaty .
- A z Alex się przespałeś . - mówi obrażona.
- Bo do niej coś czuję . - uśmiecham się .
- A do Twojej narzeczonej już nie?
- Nie mam narzeczonej . Zapłacę Ci .
250£  ?
- 500 .
- Co ?
- W sumie to nie ... 1000£.
- Żartujesz sobie ?
- Nie . Muszę zadzwonić albo napisać , nie wiem o której będzie czyli czekać cały dzień, a wtedy leci mój cenny czas . Piłkarz i kasy nie ma ? -  dziewczyna wzrusza ramionami. - To Tobie zależy, nie mi .
- Dobra, niech będzie . Przyjadę tu jutro o tej samej porze i chcę wszystko wiedzieć.- wstaję z ławki .
- Kasa. - dziewczyna wyciąga rękę .
- Eh, czekaj . - idę do samochodu i z portfela wyciagam 500£. - Masz . Podaję jej .
- Miało być 1000. - patrzy na mnie .
- Połowa przed, a połowa po robocie. Jutro o 3. - wsiadam do auta i kiedy chcę zamknąć drzwi ona podchodzi i zagląda do środka Ferrari.
- Ale jakby Ci już przeszło z Alex, to możesz się ze mną zabawić . - oblizuje usta.- Nie biorę dużo .
Co ? Alex ma super towarzystwo.
- A wiesz co ja Ci powiem ?
- Co ? - pociąga za swój dekolt w dół.
- Zapierdalaj do domu i się ucz, bo skończysz jako tania dziwka na ulicy, a tym świata nie zwojujesz.Jutro chcę wszystko wiedzieć.  Narka.  - zamykam drzwi i odjeżdżam.
Co to miało być ?
Ta dziewczyna ma dopiero 18 lat a właśnie proponowała mi seks ?
W dodatku wyłudziła 1000£ . Cholera, musi załatwić miejsce pobytu Alex .
Jadę na obiad do KFC i wracam do domu, gdzie czeka 5 spakowanych walizek i Magda zapiniająca kolejne dwie.
- Szczęśliwy jesteś ? - patrzy na mnie zapuchniętymi od płaczu oczami . - Dzisiaj już stąd pójdę, bo tak mnie nie nawidzisz !
- Świetnie, daj klucze . - wyciągam rękę i otrzymuje 2 klucze do mieszkania . - Wiesz co? Pomogę Ci . Otworzyłem drzwi i wystawiłem wszystkie walizki .
- Dzięki, łaskawco .- wyszła z ostatnią .- Nie mam już szans ? - pyta stojąc na korytarzu za drzwiami.
- Nie ma, Magda .
- A pomożesz mi to znieść ?
- Nie.  Taksówkarza poproś. Miło było poznać, cześć . - zamykam drzwi i przekręcam zamek .
- Wojtek ? Wróciłeś ? - pyta Mama schodząc ze schodów. - I co szczęśliwy jesteś z tego, że ...
- Ani słowa o Magdzie mamo !
- Ale ...
- Ani słowa, powiedziałem !
- W takim razie, może mi powiesz czemu szarpiesz się z jakimiś licealistami? - rzuca poranną gazetę na stół.
Na otwartej stronie widać kilka zdjęć z wczorajszego popołudnia kiedy pobiłem się z Drake'iem .
- Nieważne, to moja sprawa .
- Wojtek - mama kładzie mi dłoń na ramię . - wiesz, że chcę dla Ciebie jak najlepiej i martwię się o Ciebie .
- Tak, bo każda matka wymyśla ciążę swojej synowej .
- Kochanie chciałam tylko uratować Wasz wspaniały związek !
- Ale Ty nie widzisz tego, że to ten 'wspaniały ' związek doprowadził mnie do takiego stanu ? Że mnie wszystko irytuje ? Jestem niespokojny, zmęczony i uwierz mi że to właśnie przez Magdę ! Ona nie jest tą jedyną, jest tą, która była największym błędem . A Ty nie zauważyłaś, że mi jest źle i nie chcę tego ciągnąć, że mam po prostu dość . A czemu ? Bo byłaś zbyt zaopatrzona w ' idealną ' Madzię i zapomniałaś, że to ja jestem Twoim synem, a ona nie jest Twoją córką ! Słuchałaś się tylko jej i ja ciągle wychodziłem na tego gorszego ! Miałaś w dupie to jak ja się czuję ! -  krzyczę na nią .
Zrobiło jej się przykro, bardzo przykro .Widzę to . Ale nie będę przepraszał, bo powiedziałem prawdę .
-Przed treningiem odebrałem Twój bilet . - wyciągam bilet z portfela i podaję jej . - Idę pod prysznic. Nie zdążyłem wziąć go po treningu .
Wieczór spędzam z Jack'iem u Oliviera .
Wracam do domu koło 4 nad ranem i tylko czekam do godziny 15. 

_____________________________________

Co on kombinuje ?  :)
Kocham, następny rozdział już niedługo <3

sobota, 20 lipca 2013

Eight .

Obudziłem się w domu, na kanapie.
Nie wiem jak trafiłem do domu, pamięć kończy się kiedy przechodzę przez próg baru .
Głowa prawie mnie nie boli, ale czuję się źle. Przez to co się wczoraj stało, przez to że Alex mnie zostawiła .
Czego się spodziewałem ?
Romansu z 18 latką mi się zechciało.
Ale ona była taka ... słodka i zbuntowana . Z jednej strony zadziorna, a z drugiej delikatna .
- Żyjesz ? - do salonu wchodzi mama .
- Tak, żyje .
- Cud, po takiej ilości Tequili...
- Nie lubię Tequili .
- Wczoraj przyszedłeś jeszcze z połową butelki .
- Kurwa ... - siadam na kanapie .
- Nie klnij .
- Mamo ...
- Co się z Tobą dzieje ? - pyta siadając na fotelu .
- Nic . Nic . Po prostu nic . - pochylam się i nakrywam głowę rękoma .
- A gdzie Ty się tak spiłeś ! Przyznaj się ile piłeś ?! -krzyczy .
- Nie wiem...
- Co ?
- Nie wiem, nie pamiętam !
- Nie wiesz co wczoraj robiłeś ?
- Nie mamo, nie wiem . - rozmowa zaczyna mnie irytować .
- Pewnie Madzię zdradziłeś!
- Paranoję jakąś masz?! Nie zesraj się z tą Madzią ! Pierdolisz gorzej niż jej matka ! Milion razy ją kurwa zdradziłem, wiesz ?! - krzyczę i wychodzę do łazienki .
Przekręcam zamek i idę od razu pod prysznic .
Gorący strumień wody uderza w moje ciało . Czuję jak krople spływają po mnie, rozluźniam się i zamykam oczy . Ciepła woda leci z każdej strony, a ja zapominam o wszystkim . Wszystko co stało się wczorajszego wieczora spływa ze mnie razem z wodą . No, prawie wszystko .
Wraca do mnie twarz Alex i łzy w jej oczach . Coś znów we mnie pęka i czuje ból rozsadzający mnie od środka .
Wychodzę spod prysznica i patrzę w lustro.
Mam worki pod oczami, jestem blady . Wyglądam okropnie .
Ciężko wzdycham i zakładam bokserki . W lustrze widzę odbicie moich podrapanych pleców .
Uśmiecham się na wspomnienie niedzielnej nocy .
Wychodzę z łazienki i idę do garderoby po ubrania .
Wracam do kuchni, gdzie kanapki robi Magda .
- Gdzie mama ? - pytam .
- Poszła na spacer . Wkurzyłeś ją .
- Przykro .
Siadam przy blacie i patrzę na Magdę . Ma dziś na sobie obcisły top nike i krótkie szorty .  Jej blond włosy opadają na ramiona .
- Czemu tak patrzysz ?
- Bo jesteś ładna .
- Dawno tego od Ciebie nie słyszałam .
- Wiem ...
Zapadła cisza . Patrzę na jej ciało i przygryzam wargę . Muszę zapomnieć o Alex. Znam ją tylko 4 dni, jak się postaram to zapomnę. W końcu Magda jest w ciąży ...
- Możesz przestać się tak gapić jak napalony Gówniarz ?
Serio, teraz ?
A może ... ?
- Jesteś podłą suką.  - podchodzę i całuję ją nie pozwalając odpyskować.
Obejmuje mnie i po chwili lądujemy na kanapie obściskując się .
Coś mnie w środku boli i każe przestać ale chcę spróbować zapomnieć i oddaję się namiętności z Magdą .
Seks nie trwa długo, bo mama może w każdej chwili wrócić ale muszę przyznać, że jeszcze nigdy w życiu nie uprawiałem go tak bezuczuciowo.
Zero uczuć. Nic przyjemnego w brzuchu . Zwykły seks .
Trochę jak z dziwką. Jest przyjemnie, ale bez emocji i uczuć .
Seks z kimś kogo się kocha jest inny, nawet ja to wiem .
I w tym momencie zdaję sobie sprawę, że powinienem zerwać z Magdą. 
Ona wstaje, ubiera się i wraca do kuchni. Ja robię to samo.  Tylko przebieram się w dresy i luźną koszulkę do biegania . Wychodzę z domu bez słowa, włączam muzykę i zakładam słuchawki . Ruszam przed siebie i w parku zaczynam biec.
Chcę poczuć opór i ból mięśni więc przebiegam kilka ulic aż docieram pod jakąś szkołę gdzie właśnie trwa przerwa . Biegnę po drugiej stronie ale zerkam na uczniów Collinson High School.
Widzę grupki nastolatków. Cheerleaderki, piłkarze, hip hopowcy, ' gangsterzy ' , punki i takie inne grupy społeczne .
Moją uwagę przyciąga dziewczyna, która siedzi na stoliku przy chodniku i chowa twarz w dłoniach .
Zatrzymuję się .
Podchodzi do niej inna, jakaś wysoka blondynka w szortach i krótkiej bluzce i ją przytula .
Po chwili podchodzi do nich czarnoskóry chłopak w dresach i koszulce Miami Heat i o czymś rozmawiają.  Dziewczyny się śmieją, a chłopak z uśmiechem odchodzi . One krzyczą za nim, że na pewno przyjdą . Ta, która chowała twarz w dłoniach wstała i coś powiedziała blondynce . Zaczęły się obie cieszyć i zamieniły się miejscami ...
Teraz widzę twarz dziewczyny .
Moje serce właśnie wypadło i rozwaliło się na milion kawałków.
To Alex .
Wbrew mojej woli ruszam przez ulicę i podchodzę do niej .
- Możemy porozmawiać ? Wczoraj to wyszło za nerwowo . - łapię ją za ramię i odwracam w swoją stronę.
- Co Ty tu robisz ? - zamurowało ją.
- Biegałem niedaleko ... pogadamy ?
- My nie mamy o czym . - zabiera torbę i chce odejść ale łapię ją za ramię .
Jej przyjaciółka patrzy na mnie zdziwiona .
- Kurde. Chyba pogadać można!
- Nie ! Nie chcę z Tobą gadać, puść mnie! - Alex krzyczy i wyrywa się .
- Ej?! Jakiś problem ? - podchodzi ten sam Koleś co przed chwilą rozmawiał z Alex .
- Kurwa puść mnie ! - drze się Alex .
- Nie słyszysz ?! Puść ją ! - rzuca się chłopak i popycha mnie. 
- Spieprzaj stąd, nie Twoja sprawa . - też go popycham i chłopak upada .
Sięga mi do ramion, jest postawny, ale nie tak jak ja .
- Jak laska mówi, że masz jej nie ruszać, to jej nie ruszasz, jasne ? - chłopak podnosi się i otrzepuje.
- Bo co ? - pytam .
- Drake, zostaw ... daj spokój, już okej... - mówi Alex do chłopaka .
Wokół nas zbiegło się sporo uczniów.
- Odsuń się. - chłopak ją przesuwa .
- Słuchaj, daj mi z nią porozmawiać i ... - próbuję go ogarnąć, kiedy uderza mnie w twarz . - Kurwa !
- Dalej taki kozak jesteś ?! - chłopak się rzuca .
- Pożałujesz ... - wykorzystuję  chwilę, uderzam go i chłopak pada na ziemię dotykając policzka .
- Chyba wybił mi zęba ... - mówi Drake . - Skurwielu, pożałujesz...
Słychać ciche śmiechy .
Alex stoi i patrzy na mnie przerażona.
- Spokój ! Rozejść się ! Co to ma być ?! Co tu się dzieje.  - przez tłum przechodzi jakaś kobieta koło 50. - Co to ma być ?! Drake coś Ty znowu zrobił ! A Ty ? - patrzy na mnie . - Proszę stąd iść zanim wezwę policję ! A Ty do pielęgniarki ! - kobieta rozgania tłum .
Alex patrzy na mnie smutnym wzrokiem .
- Proszę stąd iść, bo wezwę policję ! - powtarza kobieta. 
Odchodzę i zauważam kilku mężczyzn z aparatami... cholera, jutro będą ciekawe artykuły w gazetach.
Wracam do domu z dwoma paparazzo za plecami .
Dzień spędzam w domu z lodem przy policzki.
Jak się pozbyć tego dennego uczucia?
_____________________________________

Zabieram się za drugiego :)
Podoba sie ?
Love xo

czwartek, 18 lipca 2013

Seventh . - Ciąg dalszy .


Wychodzę z budynku i wsiadam do taksówki.
Dojeżdzam pod klub i witam się z Jackiem i Conorem .
Postanawiam im nic nie mówić o ciąży Magdy... jeszcze poczekam. Sam muszę przywyknąć do tej myśli.
Wchodzimy do klubu i zajmujemy miejsce przy stoliku .
Po zamówieniu alkoholi, na stół wchodzi dziewczyna i zaczyna tańczyć .
Moje myśli dziko błądzą wokół Magdy i ciąży, totalnie nie mogę się skupić na tej dziewczynie i od czasu do.czasu wrzucę jej kilka funtów ale ... ogólnie mam w dupie to jak tańczy . W sumie nawet nie jest seksowna ale ok .
Po.trzech godzinach opuszczamy klub . Idę oświetlonym na niebiesko korytarzem i wpada na mnie jakaś tancerka w szpilkach i krótkiej sukience, przed chwilą zeszła ze stolika obok. Już zdążyła się ubrać .
Patrzy na mnie i ...
Nie wierzę .
Chyba już jestem nawalony . Ale po kilku drinkach ?
Ona zaczęła biec w stronę wyjścia . Ruszyłem za nią. Po drodze wpadłem na kelnerkę, która rozbiła butelkę szampana i kieliszki .
- Alex ! Alex stój ! - wybiega przez drzwi i szarpie drzwi do taksówki . Szybko ją doganiam i przytrzymuję drzwi tak, żeby nie mogła otworzyć .
Kierowca chyba się wystraszył i odjechał . Moi koledzy stoją przy drzwiach  i patrzą na nas .
-Dlaczego ucieka ... - zaczynam.
- Co Ty tu robisz ?! - pyta Alex przerywając mi .
- Pokłóciłem się z Magdą,  ale nieważne ... powinienem zadać Ci to samo pytanie . - uśmiecham się .
- Ja tu ... pracuję ... - Alex wbija wzrok w ziemię .
- A nie w barze? I po co ? Przecież wszystko masz .
- Muszę oddać trochę kasy, nieważne .
- Fajna robota . - uśmiecham się .
- O co poszło z Magdą ? - pyta Alex rzeczowo . Trzęsie się z zimna. Jest może z 15 stopni, a ona jest w mini .
Zdejmuję z siebie bluzę i okrywam ją.
- O to, że ona jest w ciąży ... 
- Co ? Ale ... eh ... spodziewałam się . - mówi Alex patrząc w ziemię .
- Ja nie ... nie wiem co mam robić .
- Za to ja wiem . Wojtek .. to nie ma sensu, nie wiem co sobie myślałam spotykając się z Tobą ale wiem, że nie powinniśmy tego ciągnąć, bo zaczynam coś do Ciebie czuć.-  patrzy w bok.
- Czyli ... ? 
- To koniec Wojtek . W domu czeka na Ciebie narzeczona, która jest w ciąży i ... razem będziecie szczęśliwi. Ciesz się, że masz rodzinę. Spraw, żeby była szczęśliwa . - patrzy mi w oczy. Widzę łzy .
- Ale ja nie chcę Cię zostawiać ...
-  Ja też nie chcę, ale tak będzie lepiej . - całuje mnie szybko i oddaje bluzę . - Cześć.
Alex odwraca się i po chwili znika za rogiem .
Poczułem się jakby ktoś mnie przejechał . Tirem .
- To co chłopie? Idziemy do mnie się najebać ?
- Chodźmy do baru.  Mam wszystko w dupie i muszę się porządnie napić. Nie wytrzymam aż do Ciebie .
- Ok . Idziesz ? - Jack pyta Conora .
- Jasne.
Jaki był koniec dzisiejszego wieczoru?
W piękną Angielską noc pewien Polak idiota najebał się W klubie, wiedząc o tym, że złamał serce młodej brytyjce.

_____________________________________

:o już ? Koniec ?

Jak myślicie, co dalej ? :>
Przepraszam, że długo nie dodawałam, postaram się częściej :))

Love xo

środa, 17 lipca 2013

Seventh.

Rano obudziłam się w ramionach Wojtka . Spojrzałam na zegarek, już 11:32 . Spóźniłam się na lekcje. Wyjebane i tak już nie zdążę .
Po cichu się ubieram i wychodzę z pokoju . Postanawiam być miłą i kochaną i robię mu śniadanie .
Nie mija jakieś 10 minut a po schodach idzie zaspany Wojtek .
- Hej ... - witam się patrząc na niego z uśmiechem .
- Hej ... - zaspany siada na krzesełku barowym . - Która godzina ?
- 11:39 a co ?
- za jakieś pół godziny muszę być na treningu ... - kładzie głowę na blat .
- No to tu masz śniadanie. - podaję mu tosty.
- Dzięki . Spokamy się po południu ?
- Jasne .  - uśmiecham się i też jem tosty .
- A ja nie miałem Cię zawieść do szkoły ? - pyta nagle Wojtek .
- Tak ale .. jeden dzień jak opuszczę to nic się nie stanie .
- Na pewno ? Przepraszam ...
- Spoko, jakbym bardzo chciała to bym sama pojechała ... a tak ? Zaspałam .
- No tak ale ..
- Nie ma ale. Idź się ubrać bo się spóźnisz . - uśmiecham się .
- Ok . - całuje mnie w nos i idzie na górę .
Uśmiechnęłam się na ten czuły gest i zaczęłam sprzątać po śniadaniu .
Dzisiaj znowu nie poszłam do szkoły, cholera, Troy się wkurzy .
No nic, trzeba żyć dalej .
Wojtek się ubrał i pojechał na trening. Później zadzwoni i jakoś się umówimy .
Siadam w salonie i piję kawę. Pieniądze które muszę oddać Troy'owi same się nie zarobią więc muszę iść do pracy . Znowu .
Wzdycham i wyciągam papierosy . Może oddzwonią z Victoria's Secret, może nie będę znowu musiała iść do tego pieprzonego klubu .
W tej chwili słyszę dzwonek do drzwi.
Czego chcecie, ludzie ?
Otwieram i widzę ... Lindsay .
- Siema! - wchodzi przez drzwi z torbami z Zary, D&G i Chanel .
- Skąd Ty to masz ? - pytam zdziwiona .
Lin pochodzi z raczej nie za bogatej rodziny .
- Zapracowałam . - uśmiecha się . - Zrobisz kawę ?
- A na kawę nie zapracowałaś ? Byłaś w szkole ?
- Nie. To są rzeczy na które pracowałam, kiedy nie było mnie na zajęciach . - pokazuje mi język .
Fuj ...
- Znowu byłaś w galerii ... - wzdycham włączając ekspres.
- Tak, rano jest najwięcej szych i bogatych, znudzonych mężczyzn . Zaraz Ci pokaże jakie mam cudeńka .
- To co mówisz jest obrzydliwe ... jak możesz robić takie rzeczy dla ciuchów i innych pierdół?
- Można. Może lepiej Ty mi powiesz kim był ten chłopak, który stąd przed chwilą wyszedł ? - patrzy podejrzliwie .
- Znajomy . - ucinam .
- Tak ? O 11 na kawę wpadł ?
- Ty tak zrobiłaś ...
- Już to widzę jak przystojny znajomy jeżdżący Ferrari przychodzi do Ciebie na kawę . Ile daje ?
- Co ile daje? - siadam na fotel nie rozumiejąc .
- Za noc .
Zakrztusiłam się kawą .
- Nic nie daje ! A ja się nie puszczam za kasę ! Skończ .
- Nie mówiłaś, że masz chłopaka.-oburza się Lind .
- Nie jest moim chłopakiem . - mówię stanowczo .
- Nie ? To weź mów co on tu kurwa robił !
Wzdycham i opowiadam jej o całym weekendzie i o niedzielnym wieczorze .
- Jebiesz ! Spałaś z zajętym facetem, widzę że nie masz się o co mnie czepiać .
- Dajesz dupy za rzeczy ... mam czego się czepiać . - bronię się .
- Nie daje dupy tylko ... zarabiam naturalnym sposobem ...
- I robisz w najstarszym zawodzie świata, tak wiem. - kończę .
- Ale nie uwodzę zajetych facetów .
- Robisz ... nie ważne. - rezygnuję .
Lindsay jest cudowna, ale niektórych rzeczy się jej nie wytłumaczy i nie wybije z głowy .
- Pokażę Ci co dostałam ... - wyciąga ubrania z toreb .
- Ok ... - wzdycham ciężko i biorę łyka kawy .
Oglądam jej słodkie sweterki i obrzydliwie drogie buty, spodnie i koszulki . Potem idziemy na kort tenisowy i grami kilka setów .
W połowie trzeciego dzwoni Wojtek .
- Hej . - odbieram uśmiechnięta mimo zmęczenia grą .
- Hej . Chcesz gdzieś wyskoczyć wieczorem?
- Dzisiaj nie mogę . Pracuje .
- Pracujesz? Gdzie ? - pyta zaskoczony .
- W barze . - kłamię .
- A ... ok . Może Cię podwieść ? Po.drodze coś zjemy ... - słyszę jego zawiedziony głos .
- Dam sobie radę ... ale mógłbyś mnie jutro po szkole odebrać i zjemy razem obiad ?
- Jasne . Chętnie . Dzisiaj najwyżej gdzieś z kumplami skoczę .
- Przepraszam .
- Jest ok . Do jutra . - śmieje się i rozłącza.
- Pa .
- Chłopak myśli że to coś więcej ? - pyta Lindsay stojąc za mną i pijąc wodę .
- Nie . Jutro jemy razem obiad .
- Fajny jest ?
- Sama mówiłaś, że przystojny. 
- Ale z daleka, nie wiem jak z bliska .
- Bardzo przystojny . I ma fajny charakter, lubię go .
- No jak się z nim przespałaś to raczej go lubisz . - śmieje się Lindsay . - Gramy dalej?
- Jasne ... - biorę rakietę tenisową i wracamy na kort .
Do 17 gramy a potem jemy pizzę na mieście . 
- Dzisiaj pracujesz ? - pyta Lind jedząc .
- Tak . Dzisiaj, w środę i w piątek .
- Myślałam, że jeszcze w weekend .
- Nie . W weekendy są tylko te co mają ponad 25 lat .
- A do ilu przyjmują ?
- do 35, ale jeżeli ma więcej, dobrze tańczy i wygląda  to też przyjmą .
- Aha . Czemu tam pracujesz ? Rozbierasz się przed facetami ... mnie krytykujesz ... - obraża się Lind.
- Ale Ty robisz coś innego ... ja tańczę ale nawet stanika nie Zdejmuję .
- Ale tańczysz na rurze, laska .
- A wiesz, że jest taki sport? Pole Dancing ...
- Nie pierdol. Rozbierasz się tak czy inaczej . - śmieje się Lindsay .
- Spierdalaj . - wyciagam fajki . - Kończę o 1. Spotkamy się w Heat ?
- Jasne . Może tam znajdę jakiegoś, bo widziałam takie ...
- Idę . - ucinam . - Do zobaczenia . - całuje ją w policzek i wracam do domu .
Nastawiam budzik na 20 i kładę się spać . Muszę być w miarę wypoczęta skoro o 1. Kończę pracę .
____________________________________
W tym samym czasie ...

- Gdzieś Ty był całą noc ? - pytanie, które słyszę gdy wchodzę do domu sprawia, że mam ochotę wyjść .
- Daleko od Ciebie na szczęście . - zamykam drzwi i rzucam torbę treningową na ziemię .
- Czyli ?
- Jakaś głucha jesteś ?
- Synu, jak Ty się do swojej narzeczonej odzywasz ? - z salonu wychodzi ... moja mama .
- A co Ty tu robisz ?
- Też miło Cię widzieć . - mama całuje mnie w policzek .
- A ... czemu nie mówiłaś, że przyjedziesz ?
- Madzia mnie zaprosiła i kupiła bilet. To miała być niespodzianka dla Ciebie .
- Ahh ... wspaniale.
- To gdzie byłeś ? - pyta tym razem mama .
- Musicie wszystko wiedzieć ?
- Widzisz mamo, on tak cały czas ... - skarży się Magda .
- I kto tu jest dziecinny skarżąc się mamie ? - pytam ironicznie .
- Wojtek ! Jak możesz ! - burzy się mama .
- Daj spokój, to sprawa między nami. Nie mieszaj się , mamo .
- Tak ? A jak mam się nie mieszać kiedy małżeństwo mojego syna wisi na włosku ?
- Jakie małżeństwo ? - śmieję się .
- Widzisz mamo ... - Magda zaczyna płakać .
- Daj spokój, kochanie . Wiesz dlaczego to się zaczęło .
- Bo co ? Bo wolisz być gówniarzem? - Magda z płaczem idzie do sypialni.
- Widocznie nim jestem . - wyciagam laptop i włączam go .
- Synu .. co się dzieje ? Przecież było tak idealnie, mieliście planować ślub na wakacje ... przecież to ta jedyna .- mama siada obok mnie na kanapie .
- A co jeśli się pomyliłem ? Jesteśmy zupełnie inni, a ona traktuje mnie jakbym miał z 16 lat.
- Może się tak zachowujesz ?
- Nie .
- Jesteś pewien ? Mówiła, że poszedłeś z kumplami, nie wróciłeś na noc, że cały weekend nie chciałeś się z nią kontaktować, że chodzisz do klubów że striptizem, śpisz poza domem ... synu co się dzieje ?
- A co ma się dziać? Mam kumpli to z nimi wychodzę, jestem facetem to chodzę do takich klubów. Śpię poza domem, bo może w domu jest źle ?
- Jak jest źle ? Magda to najwspanialsza dziewczyna jaką znam ! A chodząc do takich klubów uwłaczasz swojej godności ... tych dziewczyn też . Bezwstydnice .
Zacząłem się śmiać . Te niektóre poglądy mojej mamy ...
- Będę chodził gdzie chcę .
- A Ci Twoi koledzy ? Pewnie banda gnoi i debili, namawiają Cię do rzucenia Magdy pewnie .
- No jasne, bo nie mają co robić. Mamo, wybacz, ale to naprawdę nie Twoja sprawa, daj mi spokój .
- Aha . Więc pójdę porozmawiać z Twoją narzeczoną, bo nikt jakoś nie pójdzie ją pocieszyć .
-Dokładnie, tak jak mówisz . Nikt nie pójdzie . - uśmiecham się ironicznie. - Jak już będziesz chciała pogadać o czymś innym to ja chętnie .
-  Aha . - obrażona mama wychodzi z pokoju .
Po kilku godzinach ciszy w domu, umawiam się z kolegami i już mam wychodzić kiedy  słyszę, że Magda i Mama opuszczają pokój.
- Wojtek ? - pyta mama .
- Co ? - zakładam czarne Nike .
- Gdzie idziesz ?
- Z głupimi kumplami uwłaczać kobietom .
- Jestem w ciąży . - mówi Magda.
- Co ?
- Głuchy jesteś czy jak ? Będziesz ojcem .- mówi Magda patrząc w ziemię .
Coś mnie tknęło w środku .
- Ale jak ?
- Wiesz ... jak dwoje ludzi, ze sobą sypia to jeśli facet nie myśli o konsekwencjach to wtedy jest ciąża . I uwaga ! Twój brak mózgu i ruchanie dało nam dziecko ! - mówi Magda .
Nawet mówiąc  o takich pięknych rzeczach umie zjebać .
- Chyba sama chciałaś się kochać więc mi nie wmawiaj że to moja wina !
- Chyba sobie żartujesz ! Palcem sobie to dziecko zrobiłam ?!
- Widocznie palec Ci nie wystarczał jak się pchałaś do łóżka !
- Ja ? Porąbało Cię ?
- Może zaraz powiesz że Cię gwałcę?
- Chciałbyś !
- Uwierz mi, że nie .
Skończcie ! - krzyczy mama . - Jak możesz, Wojtek ...
- Mogę , kurwa, moje życie, mój dom i mogę mówić co mi się kurwa podoba !
- Dalej wychodzisz ? - Magda patrzy wyczekująco .
- Tak . Nie czekajcie .- wychodzę z mieszkania i jadąc windą biorę kilka głębokich wdechów.
Jak w ciąży ? Przecież ... ostatni raz kochaliśmy się jakieś ... 2 miesiące temu .. więc to możliwe .
Cholera, będę ojcem .
Jak ja to ...
Alex .
Co ja powiem Alex ?
Akurat teraz ? Kiedy miałem być szczęśliwy i zostawić Magdę ?
Kurwa .
Wychodzę z budynku i wsiadam do taksówki.

____________________________________

Rozdział pisany na telefonie. Brakuje miejsca, więc ciąg dalszy w następnym poście :)

Love xo