Rano obudziłam się w ramionach Wojtka . Spojrzałam na zegarek, już 11:32 . Spóźniłam się na lekcje. Wyjebane i tak już nie zdążę .
Po cichu się ubieram i wychodzę z pokoju . Postanawiam być miłą i kochaną i robię mu śniadanie .
Nie mija jakieś 10 minut a po schodach idzie zaspany Wojtek .
- Hej ... - witam się patrząc na niego z uśmiechem .
- Hej ... - zaspany siada na krzesełku barowym . - Która godzina ?
- 11:39 a co ?
- za jakieś pół godziny muszę być na treningu ... - kładzie głowę na blat .
- No to tu masz śniadanie. - podaję mu tosty.
- Dzięki . Spokamy się po południu ?
- Jasne . - uśmiecham się i też jem tosty .
- A ja nie miałem Cię zawieść do szkoły ? - pyta nagle Wojtek .
- Tak ale .. jeden dzień jak opuszczę to nic się nie stanie .
- Na pewno ? Przepraszam ...
- Spoko, jakbym bardzo chciała to bym sama pojechała ... a tak ? Zaspałam .
- No tak ale ..
- Nie ma ale. Idź się ubrać bo się spóźnisz . - uśmiecham się .
- Ok . - całuje mnie w nos i idzie na górę .
Uśmiechnęłam się na ten czuły gest i zaczęłam sprzątać po śniadaniu .
Dzisiaj znowu nie poszłam do szkoły, cholera, Troy się wkurzy .
No nic, trzeba żyć dalej .
Wojtek się ubrał i pojechał na trening. Później zadzwoni i jakoś się umówimy .
Siadam w salonie i piję kawę. Pieniądze które muszę oddać Troy'owi same się nie zarobią więc muszę iść do pracy . Znowu .
Wzdycham i wyciągam papierosy . Może oddzwonią z Victoria's Secret, może nie będę znowu musiała iść do tego pieprzonego klubu .
W tej chwili słyszę dzwonek do drzwi.
Czego chcecie, ludzie ?
Otwieram i widzę ... Lindsay .
- Siema! - wchodzi przez drzwi z torbami z Zary, D&G i Chanel .
- Skąd Ty to masz ? - pytam zdziwiona .
Lin pochodzi z raczej nie za bogatej rodziny .
- Zapracowałam . - uśmiecha się . - Zrobisz kawę ?
- A na kawę nie zapracowałaś ? Byłaś w szkole ?
- Nie. To są rzeczy na które pracowałam, kiedy nie było mnie na zajęciach . - pokazuje mi język .
Fuj ...
- Znowu byłaś w galerii ... - wzdycham włączając ekspres.
- Tak, rano jest najwięcej szych i bogatych, znudzonych mężczyzn . Zaraz Ci pokaże jakie mam cudeńka .
- To co mówisz jest obrzydliwe ... jak możesz robić takie rzeczy dla ciuchów i innych pierdół?
- Można. Może lepiej Ty mi powiesz kim był ten chłopak, który stąd przed chwilą wyszedł ? - patrzy podejrzliwie .
- Znajomy . - ucinam .
- Tak ? O 11 na kawę wpadł ?
- Ty tak zrobiłaś ...
- Już to widzę jak przystojny znajomy jeżdżący Ferrari przychodzi do Ciebie na kawę . Ile daje ?
- Co ile daje? - siadam na fotel nie rozumiejąc .
- Za noc .
Zakrztusiłam się kawą .
- Nic nie daje ! A ja się nie puszczam za kasę ! Skończ .
- Nie mówiłaś, że masz chłopaka.-oburza się Lind .
- Nie jest moim chłopakiem . - mówię stanowczo .
- Nie ? To weź mów co on tu kurwa robił !
Wzdycham i opowiadam jej o całym weekendzie i o niedzielnym wieczorze .
- Jebiesz ! Spałaś z zajętym facetem, widzę że nie masz się o co mnie czepiać .
- Dajesz dupy za rzeczy ... mam czego się czepiać . - bronię się .
- Nie daje dupy tylko ... zarabiam naturalnym sposobem ...
- I robisz w najstarszym zawodzie świata, tak wiem. - kończę .
- Ale nie uwodzę zajetych facetów .
- Robisz ... nie ważne. - rezygnuję .
Lindsay jest cudowna, ale niektórych rzeczy się jej nie wytłumaczy i nie wybije z głowy .
- Pokażę Ci co dostałam ... - wyciąga ubrania z toreb .
- Ok ... - wzdycham ciężko i biorę łyka kawy .
Oglądam jej słodkie sweterki i obrzydliwie drogie buty, spodnie i koszulki . Potem idziemy na kort tenisowy i grami kilka setów .
W połowie trzeciego dzwoni Wojtek .
- Hej . - odbieram uśmiechnięta mimo zmęczenia grą .
- Hej . Chcesz gdzieś wyskoczyć wieczorem?
- Dzisiaj nie mogę . Pracuje .
- Pracujesz? Gdzie ? - pyta zaskoczony .
- W barze . - kłamię .
- A ... ok . Może Cię podwieść ? Po.drodze coś zjemy ... - słyszę jego zawiedziony głos .
- Dam sobie radę ... ale mógłbyś mnie jutro po szkole odebrać i zjemy razem obiad ?
- Jasne . Chętnie . Dzisiaj najwyżej gdzieś z kumplami skoczę .
- Przepraszam .
- Jest ok . Do jutra . - śmieje się i rozłącza.
- Pa .
- Chłopak myśli że to coś więcej ? - pyta Lindsay stojąc za mną i pijąc wodę .
- Nie . Jutro jemy razem obiad .
- Fajny jest ?
- Sama mówiłaś, że przystojny.
- Ale z daleka, nie wiem jak z bliska .
- Bardzo przystojny . I ma fajny charakter, lubię go .
- No jak się z nim przespałaś to raczej go lubisz . - śmieje się Lindsay . - Gramy dalej?
- Jasne ... - biorę rakietę tenisową i wracamy na kort .
Do 17 gramy a potem jemy pizzę na mieście .
- Dzisiaj pracujesz ? - pyta Lind jedząc .
- Tak . Dzisiaj, w środę i w piątek .
- Myślałam, że jeszcze w weekend .
- Nie . W weekendy są tylko te co mają ponad 25 lat .
- A do ilu przyjmują ?
- do 35, ale jeżeli ma więcej, dobrze tańczy i wygląda to też przyjmą .
- Aha . Czemu tam pracujesz ? Rozbierasz się przed facetami ... mnie krytykujesz ... - obraża się Lind.
- Ale Ty robisz coś innego ... ja tańczę ale nawet stanika nie Zdejmuję .
- Ale tańczysz na rurze, laska .
- A wiesz, że jest taki sport? Pole Dancing ...
- Nie pierdol. Rozbierasz się tak czy inaczej . - śmieje się Lindsay .
- Spierdalaj . - wyciagam fajki . - Kończę o 1. Spotkamy się w Heat ?
- Jasne . Może tam znajdę jakiegoś, bo widziałam takie ...
- Idę . - ucinam . - Do zobaczenia . - całuje ją w policzek i wracam do domu .
Nastawiam budzik na 20 i kładę się spać . Muszę być w miarę wypoczęta skoro o 1. Kończę pracę .
____________________________________
W tym samym czasie ...
- Gdzieś Ty był całą noc ? - pytanie, które słyszę gdy wchodzę do domu sprawia, że mam ochotę wyjść .
- Daleko od Ciebie na szczęście . - zamykam drzwi i rzucam torbę treningową na ziemię .
- Czyli ?
- Jakaś głucha jesteś ?
- Synu, jak Ty się do swojej narzeczonej odzywasz ? - z salonu wychodzi ... moja mama .
- A co Ty tu robisz ?
- Też miło Cię widzieć . - mama całuje mnie w policzek .
- A ... czemu nie mówiłaś, że przyjedziesz ?
- Madzia mnie zaprosiła i kupiła bilet. To miała być niespodzianka dla Ciebie .
- Ahh ... wspaniale.
- To gdzie byłeś ? - pyta tym razem mama .
- Musicie wszystko wiedzieć ?
- Widzisz mamo, on tak cały czas ... - skarży się Magda .
- I kto tu jest dziecinny skarżąc się mamie ? - pytam ironicznie .
- Wojtek ! Jak możesz ! - burzy się mama .
- Daj spokój, to sprawa między nami. Nie mieszaj się , mamo .
- Tak ? A jak mam się nie mieszać kiedy małżeństwo mojego syna wisi na włosku ?
- Jakie małżeństwo ? - śmieję się .
- Widzisz mamo ... - Magda zaczyna płakać .
- Daj spokój, kochanie . Wiesz dlaczego to się zaczęło .
- Bo co ? Bo wolisz być gówniarzem? - Magda z płaczem idzie do sypialni.
- Widocznie nim jestem . - wyciagam laptop i włączam go .
- Synu .. co się dzieje ? Przecież było tak idealnie, mieliście planować ślub na wakacje ... przecież to ta jedyna .- mama siada obok mnie na kanapie .
- A co jeśli się pomyliłem ? Jesteśmy zupełnie inni, a ona traktuje mnie jakbym miał z 16 lat.
- Może się tak zachowujesz ?
- Nie .
- Jesteś pewien ? Mówiła, że poszedłeś z kumplami, nie wróciłeś na noc, że cały weekend nie chciałeś się z nią kontaktować, że chodzisz do klubów że striptizem, śpisz poza domem ... synu co się dzieje ?
- A co ma się dziać? Mam kumpli to z nimi wychodzę, jestem facetem to chodzę do takich klubów. Śpię poza domem, bo może w domu jest źle ?
- Jak jest źle ? Magda to najwspanialsza dziewczyna jaką znam ! A chodząc do takich klubów uwłaczasz swojej godności ... tych dziewczyn też . Bezwstydnice .
Zacząłem się śmiać . Te niektóre poglądy mojej mamy ...
- Będę chodził gdzie chcę .
- A Ci Twoi koledzy ? Pewnie banda gnoi i debili, namawiają Cię do rzucenia Magdy pewnie .
- No jasne, bo nie mają co robić. Mamo, wybacz, ale to naprawdę nie Twoja sprawa, daj mi spokój .
- Aha . Więc pójdę porozmawiać z Twoją narzeczoną, bo nikt jakoś nie pójdzie ją pocieszyć .
-Dokładnie, tak jak mówisz . Nikt nie pójdzie . - uśmiecham się ironicznie. - Jak już będziesz chciała pogadać o czymś innym to ja chętnie .
- Aha . - obrażona mama wychodzi z pokoju .
Po kilku godzinach ciszy w domu, umawiam się z kolegami i już mam wychodzić kiedy słyszę, że Magda i Mama opuszczają pokój.
- Wojtek ? - pyta mama .
- Co ? - zakładam czarne Nike .
- Gdzie idziesz ?
- Z głupimi kumplami uwłaczać kobietom .
- Jestem w ciąży . - mówi Magda.
- Co ?
- Głuchy jesteś czy jak ? Będziesz ojcem .- mówi Magda patrząc w ziemię .
Coś mnie tknęło w środku .
- Ale jak ?
- Wiesz ... jak dwoje ludzi, ze sobą sypia to jeśli facet nie myśli o konsekwencjach to wtedy jest ciąża . I uwaga ! Twój brak mózgu i ruchanie dało nam dziecko ! - mówi Magda .
Nawet mówiąc o takich pięknych rzeczach umie zjebać .
- Chyba sama chciałaś się kochać więc mi nie wmawiaj że to moja wina !
- Chyba sobie żartujesz ! Palcem sobie to dziecko zrobiłam ?!
- Widocznie palec Ci nie wystarczał jak się pchałaś do łóżka !
- Ja ? Porąbało Cię ?
- Może zaraz powiesz że Cię gwałcę?
- Chciałbyś !
- Uwierz mi, że nie .
Skończcie ! - krzyczy mama . - Jak możesz, Wojtek ...
- Mogę , kurwa, moje życie, mój dom i mogę mówić co mi się kurwa podoba !
- Dalej wychodzisz ? - Magda patrzy wyczekująco .
- Tak . Nie czekajcie .- wychodzę z mieszkania i jadąc windą biorę kilka głębokich wdechów.
Jak w ciąży ? Przecież ... ostatni raz kochaliśmy się jakieś ... 2 miesiące temu .. więc to możliwe .
Cholera, będę ojcem .
Jak ja to ...
Alex .
Co ja powiem Alex ?
Akurat teraz ? Kiedy miałem być szczęśliwy i zostawić Magdę ?
Kurwa .
Wychodzę z budynku i wsiadam do taksówki.
____________________________________
Rozdział pisany na telefonie. Brakuje miejsca, więc ciąg dalszy w następnym poście :)
Love xo
OMG co znowu ?
OdpowiedzUsuń